26.01.2023, 19:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.01.2023, 19:19 przez Lucy Longbottom.)
Lucy stała pośród wszystkich dalej i słuchała. Kiedy Thomas po całym incydencie zwrócił się do niej, postarała się lekko uśmiechnąć w jego stronę. Najwyraźniej nie chciał roztrząsać całej tej sprawy.
Jednak, kiedy Chester znowu zabrał głos, nie mogła wyjść z podziwu. Stary Auror najwyraźniej nie zamierzał spuścić z tonu i jeszcze raz zaczął obrażać wszystkich. Cóż, być może wywiązywał się ze swoich obowiązków zawodowych, ale człowiekiem był ohydnym. Lucy wysłuchała ponownych słów sprzeciwu Brenny i następnie wypowiedzi Erika, który ze wszystkiego chciał wyjść zręcznie z klasą. Niepokoiła się nad najmłodszą tutaj Heather, że przydzielono jej takiego partnera do patrolu. Natomiast, kiedy Chester znowu zaczął z tą swoją pogardą do Thomasa cierpliwość kobiety się wyczerpała. Nie dość, że aurorzy byli tutaj w mniejszości, jak zauważył Erik, to byli oni reprezentowani przez takiego kogoś. Było jej żal wszystkich.
Lucy poczekała, aż Erik skończy mówić i wtedy rozluźniła założone dotąd ręce i podeszła w miejsce, w które stali Chester i Erik. Posłała najpierw swoje spojrzenia Chesterowi, a następnie obróciła się i starała się powiedzieć tak, żeby wszyscy usłyszeli
– Przepraszam was za zachowanie tego człowieka, – w domyśle miała oczywiście Rookwooda – ale to nie jest stanowisko całego Biura Aurorów – ponieważ Lucy była jedną z osób tutaj z dłuższym stażem czuła, że całej sytuacji nie może puścić płazem, ale zrobiła to także, żeby sama przed sobą mogła zachować swoją twarz. Natomiast o niepokojących pobudkach i zachowaniach Rookwooda miała zamiar poinformować samych przełożonych. Chciała to zrobić jeszcze dzisiaj, właściwie tak szybko jak to możliwe, żeby przełożeni mogli zastanowić się, czy rzeczywiście zaufać temu człowiekowi. Dodatkowo w tej sytuacji, kiedy mogli spodziewać się ataku ze strony Voldemorta i jego popleczników, ale to już był temat na zupełnie inną dyskusję. Kiedy dzieją się takie rzeczy trzeba reagować.
Z Rookwoodem już skończyła, dlatego chętnie udała się w stronę swoich obowiązków, zamierzała udać się do stoisk razem z Brenną. Jeśli przechodziła jeszcze obok Thomasa, chciała powiedzieć mu po prostu
– Nie przejmuj się.
Jednak, kiedy Chester znowu zabrał głos, nie mogła wyjść z podziwu. Stary Auror najwyraźniej nie zamierzał spuścić z tonu i jeszcze raz zaczął obrażać wszystkich. Cóż, być może wywiązywał się ze swoich obowiązków zawodowych, ale człowiekiem był ohydnym. Lucy wysłuchała ponownych słów sprzeciwu Brenny i następnie wypowiedzi Erika, który ze wszystkiego chciał wyjść zręcznie z klasą. Niepokoiła się nad najmłodszą tutaj Heather, że przydzielono jej takiego partnera do patrolu. Natomiast, kiedy Chester znowu zaczął z tą swoją pogardą do Thomasa cierpliwość kobiety się wyczerpała. Nie dość, że aurorzy byli tutaj w mniejszości, jak zauważył Erik, to byli oni reprezentowani przez takiego kogoś. Było jej żal wszystkich.
Lucy poczekała, aż Erik skończy mówić i wtedy rozluźniła założone dotąd ręce i podeszła w miejsce, w które stali Chester i Erik. Posłała najpierw swoje spojrzenia Chesterowi, a następnie obróciła się i starała się powiedzieć tak, żeby wszyscy usłyszeli
– Przepraszam was za zachowanie tego człowieka, – w domyśle miała oczywiście Rookwooda – ale to nie jest stanowisko całego Biura Aurorów – ponieważ Lucy była jedną z osób tutaj z dłuższym stażem czuła, że całej sytuacji nie może puścić płazem, ale zrobiła to także, żeby sama przed sobą mogła zachować swoją twarz. Natomiast o niepokojących pobudkach i zachowaniach Rookwooda miała zamiar poinformować samych przełożonych. Chciała to zrobić jeszcze dzisiaj, właściwie tak szybko jak to możliwe, żeby przełożeni mogli zastanowić się, czy rzeczywiście zaufać temu człowiekowi. Dodatkowo w tej sytuacji, kiedy mogli spodziewać się ataku ze strony Voldemorta i jego popleczników, ale to już był temat na zupełnie inną dyskusję. Kiedy dzieją się takie rzeczy trzeba reagować.
Z Rookwoodem już skończyła, dlatego chętnie udała się w stronę swoich obowiązków, zamierzała udać się do stoisk razem z Brenną. Jeśli przechodziła jeszcze obok Thomasa, chciała powiedzieć mu po prostu
– Nie przejmuj się.