• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[28.08.1972] Nothing left but one another

[28.08.1972] Nothing left but one another
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#5
03.01.2025, 21:59  ✶  
Maeve przyglądała się Stanleyowi z niemal chirurgiczną precyzją. Jego słowa, gesty, napięcia w mięśniach - wszystko to składało się na obraz człowieka przytłoczonego ciężarem, który dźwigał zbyt długo. Była przyzwyczajona do ukrywania własnych emocji, ale widok Borgina w takim stanie dotknął ją bardziej, niż chciałaby przyznać. Może dlatego, że widziała w nim echo samej siebie?

- Nie znam się na tym, więc mogę pierdolić od rzeczy, ale... - zaczęła, głos miała spokojny, niemal delikatny. - Ale mam wrażenie, że ludzki umysł zwyczajnie dostaje pierdolca, kiedy dzieją się przed naszymi oczyma rzeczy niewyjaśnione logiką. Zawsze szukamy przyczyny, i w całej tej fiksacji na punkcie znalezienia winnego, z braku lepszych opcji nominujemy samych siebie - rzuciła swoją teorią, a potem westchnęła z wielką boleścią w głosie, bo poczuła straszną niemoc. Chciała ulżyć cierpieniu Borgina, ale czuła się tak niekompetentna. Tak wybitnie nieskrojona do tej roli.

Może właśnie dlatego go przytuliła, choć nigdy dotąd nie potrafiła być taka wylewna. Bo wiedziała, że żadne słowa nie sprawią, że Stanley przestanie się obwiniać. Tak już ludzie reagowali na stratę bliskich - zadręczali się tym, co mogli zrobić inaczej, aby zachować ich przy życiu. I nie podchodziła do tego z taką lekkością i dystansem dlatego, że czuła się odczłowieczona. Po prostu Robert nie był jej bliski. Prawdę mówiąc, nie był dla niej nikim, nawet mimo tych wszystkich insynuacji i znaków na niebie oraz ziemi, że był także jej ojcem.
Czuła co najwyżej złość, że odszedł z tego świata bez spojrzenia jej w oczy. Żałobę za prawym sierpowym, który mogła sprzedać mu w twarz.

Odsunęła go od siebie, lekko rozluźniając uścisk, ale nie puściła go ani na moment - przesunęła ręce na ramiona Stanleya, ściskając je z dziwaczną czułością. Jej spojrzenie przesunęło się na jego twarz, szukając w niej odpowiedzi na pytanie, którego nie zadała na głos: czy jest coś, co może dla niego zrobić. Wiedziała, że nokturnowa codzienność nauczyła ich oboje jednego - nie ma miejsca na słabości. Jednak teraz, w tej chwili, Maeve nie mogła się oprzeć wrażeniu, że ten jeden raz mogą pozwolić sobie na odrobinę człowieczeństwa.

- Zawsze tutaj będę - zapewniła bezceremonialnie, ale tylko dlatego, że dla Mewy była to niepodważalna oczywistość. Nie cierpiała na kompleks mesjasza, nie poświęciłaby się w imię ludzkości, ale za Stanleyem skoczyłaby w ogień. Wielu nazwałoby to głupim posunięciem, iść za przyjacielem na pewną śmierć tylko i wyłącznie dla towarzystwa, ale co to by było za życie bez niego? - Nie dziękuj mi, nie robię ci żadnej przysługi. Dla mnie to nie jest handel wymienny. - To samo powiedziała Lorraine; dla Maeve miłość nie była transakcją. Nie oczekiwała niczego w zamian, nawet jeśli wszystko było czysto platoniczne. Dlatego właśnie nie potrzebowała żadnego boga, bo miała własne sumienie, u którego podstaw leżała lojalność. Nie czuła potrzeby wznosić pobożnych modlitw o dobre życie, kiedy wiedziała, że znajdzie je pośród własnych bliskich tak długo, jak będzie przy nich trwała.

- Czy ty nie sikałeś jeszcze dzisiaj? Oczywiście, że to nie jest twoja wina. Już ci to powiedziałam, nadążaj - mówiąc to, poklepała go po policzku, jakby chciała go ocucić. Nie umiała już dłużej ciągnąć tej grobowej atmosfery, a nawet jeśli to miała być jakaś stypa po tym całym Robercie, z takiej okazji ludzie zwykli pili alkohol, jedli dobre jedzenie i wspominali serdecznie zmarłego. Albo mówili, że był kawałem chuja. Każdy zostawia po sobie inny ślad na tym świecie, nie miała pojęcia, jaki dokładnie zostawił po sobie Mulciber. - Może chcesz mi o nim coś powiedzieć? Skoro się już przyzwyczaiłeś do jego obecności, to chyba musiał wywrzeć na tobie dobre wrażenie? - Zaproponowała, chcąc z całego serca brzmieć przyjaźnie, ale gdzieś tam w tle plątały się nuty swoistego cynizmu. Nie mogła tego nazwać zazdrością, ani nawet irytacją, że Stanley rozpacza za kimś, komu ona chciała napluć w twarz - głównie dlatego, że obydwie konotacje były zwyczajnie nie na miejscu. Mimo to nie potrafiła się pozbyć jakiegoś niesmaku, który pozostał na jej języku po tym, gdy zadała to pytanie.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (2142), Stanley Andrew Borgin (2760)




Wiadomości w tym wątku
[28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 20.12.2024, 01:38
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 20.12.2024, 02:39
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 21.12.2024, 23:14
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 31.12.2024, 01:24
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 03.01.2025, 21:59
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 12.01.2025, 02:27
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Maeve Chang - 25.01.2025, 22:59
RE: [28.08.1972] Nothing left but one another - przez Stanley Andrew Borgin - 16.02.2025, 16:27

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa