Kochana Babciu,
dawno się nie widziałyśmy i muszę przyznać, że stęskniłam się za Tobą. Jak się masz, czy dobrze się czujesz, nie pracujesz za dużo i czy w szpitalu wszystko dobrze?
U mnie już trochę lepiej, przyzwyczaiłam się do zimna, które ciągle odczuwam, jakoś się też wylizałam z ran z końca maja, blizny niestety zostały, ale nie martw się, regularnie smaruję to maściami. Mam nadzieję, że za jakiś czas całkiem znikną. Ojciec mówi, że powinnam to masować przynajmniej dwa razy dziennie i że jest szansa, że faktycznie się wchłoną całkiem.
Miałam wczoraj spotkanie z panią Mirabellą Abbot w sprawie związanej z Towarzystwem Herbologicznym, a o ile dobrze pamiętam, to się z nią znasz? Tak, w końcu się zebrałam, żeby się skontaktować z Towarzystwem, chyba potrzebuję takiego oderwania myśli od tego wszystkiego co dzieje się dookoła. Badaliśmy tam dziwaczną roślinę, która najprawdopodobniej zmutowała z pustynnej mandragory i żywiła się też drugą mandragorą, bardzo ciekawe doświadczenie. Byliśmy tam w kilka osób, ciekawy przekrój ludzi; kilkoro bywających na salonach, ale też ktoś z Twojego szpitala… I to mnie zastanawia. Czy Ambroise Greengrass jest dobrym magimedykiem? Widziałam go w akcji wczoraj i jeśli do leczenia czarodziejów podchodzi tak, jak do badań nad nieznaną rośliną, to chyba nie wróży zbyt dobrze. Bezpieczeństwo i higiena pracy z gigantyczną mandragorą pozostawiało wiele do życzenia. Już pomijam nawet, że doprowadził do zniszczenia jedynej próbki, jaką udało nam się pobrać, ale też, wyobraź sobie, wziął na barana jedną z kobiet (trudno mi zrozumieć po co), a gdy mandragora się obudziła, to oboje się wywrócili i w zasadzie cudem tylko nikomu nie stała się krzywda większa, niż cięcia po szkle (chociaż było blisko)… Wysoce nieprofesjonalne. Każe mi to myśleć, że nie chciałabym do niego trafić, gdybym była w medycznej potrzebie. Ot, ciekawostka.
Na dzisiaj umówiłam się z Mavelle Bones, możesz ją kojarzyć, była ze mną na patrolu tamtego nieszczęsnego dnia. Wyjechała za granicę szukać jakichś odpowiedzi, ciekawa jestem, czego się dowiedziała. Czegoś na pewno, bo w innym wypadku nie chciałaby się pewnie spotkać twarzą w twarz. Mam tylko nadzieję, że to będą dobre nowiny… Nie chcę zapeszać, ale jakoś czuję w kościach, że to nie będzie taka prosta sprawa.
Co powiesz na herbatę w przyszłym tygodniu? Postaram się znaleźć jakieś wolne popołudnie, albo wieczór.