04.01.2025, 00:11 ✶
Gdy drzwi otworzyły się gwałtownie, a w progu stanął Charles, spinając się jakby do ciosu. Nie umknęło to jego uwadze, uniósł brwi w pytającym geście, również napinając mięśnie, jakby miał zamiar wykonać unik lub mu oddać. Zaciśnięta w pięść dłoń była widocznym tego wyrazem.
- Przyszedłem - odpowiedział, jakby to była najoczywistsza oczywistość na świecie. Przeszedł przez próg mieszkania, gdy tylko Mulciber się odsunął, a potem starannie zamknął drzwi. Omiótł pomieszczenie wzrokiem nie dlatego, by się upewnić że wszystko było na miejscu, lecz po to, by sprawdzić czy nie było tu ewentualnych śladów... Tej cholernej przesyłki. - Tak, częściowo. Gdzie ona jest?
Powrócił spojrzeniem do Charlesa. Nie umknęło mu to, że był zdenerwowany, lecz nawet najwięksi czarodzieje tego świata nie mogli zajmować się kilkoma rzeczami jednocześnie. Najpierw na pieprzona przesyłka, a potem reszta. Nie siląc się na wyjaśnienia, Lestrange wyciągnął różdżkę. Lekko kiwnął nią na mężczyznę, dając znać, by się odsunął.
- Otwierałeś ją? Wiesz, od kogo jest? Miała jakiś podpis? Cokolwiek wydawało z niej dźwięki? - nie wyglądał na przestraszonego, chociaż... Szczękę miał zaciśniętą, wzrok ostry i bystry, jak zwykle. Głos sugerował, że coś z tą przesyłką musiało być nie tak, przecież w innym przypadku nie wyciągałby różdżki, nie dopytywałby o dźwięki z paczki, o podpisy i cokolwiek innego.
- Przyszedłem - odpowiedział, jakby to była najoczywistsza oczywistość na świecie. Przeszedł przez próg mieszkania, gdy tylko Mulciber się odsunął, a potem starannie zamknął drzwi. Omiótł pomieszczenie wzrokiem nie dlatego, by się upewnić że wszystko było na miejscu, lecz po to, by sprawdzić czy nie było tu ewentualnych śladów... Tej cholernej przesyłki. - Tak, częściowo. Gdzie ona jest?
Powrócił spojrzeniem do Charlesa. Nie umknęło mu to, że był zdenerwowany, lecz nawet najwięksi czarodzieje tego świata nie mogli zajmować się kilkoma rzeczami jednocześnie. Najpierw na pieprzona przesyłka, a potem reszta. Nie siląc się na wyjaśnienia, Lestrange wyciągnął różdżkę. Lekko kiwnął nią na mężczyznę, dając znać, by się odsunął.
- Otwierałeś ją? Wiesz, od kogo jest? Miała jakiś podpis? Cokolwiek wydawało z niej dźwięki? - nie wyglądał na przestraszonego, chociaż... Szczękę miał zaciśniętą, wzrok ostry i bystry, jak zwykle. Głos sugerował, że coś z tą przesyłką musiało być nie tak, przecież w innym przypadku nie wyciągałby różdżki, nie dopytywałby o dźwięki z paczki, o podpisy i cokolwiek innego.