• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
1 2 Dalej »
[06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve

[06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#2
04.01.2025, 00:59  ✶  
Maeve siedziała w jednym z bocznych pomieszczeń Palarni, osnuta mgiełką zapachu opium i delikatnym dymem, który leniwie wirował wokół jej twarzy. Lubiła swój dom, choć nie było to najłaskawsze miejsce - było enklawą ciszy, zbyt mroczne i ciężkie, by przyciągać przypadkowych klientów, a jednocześnie wystarczająco odosobnione, by móc w nim zniknąć na chwilę. Z jej perspektywy to idealny spot na chwilę wytchnienia od chaosu świata, nawet jeśli to wytchnienie było złudne i przesycone czarnomagiczną aurą.

Siedziała nad niewielkim stolikiem, próbując naprawić porcelanową zastawę, którą wcześniej rozbił jeden z klientów w przypływie dziwnego szału. Cichy szum rozmów z innych pomieszczeń docierał do niej jak odległy pomruk, ledwie rejestrowany przez myśli. Zamknęła na chwilę oczy, pozwalając sobie na kilka sekund spokoju po tym, jak przez dłuższą chwilę nie była w stanie dopasować drobnego odłamka, gdy nagle drzwi uchyliły się lekko, a do środka wsunęła się znajoma twarz jednej z sióstr. Chciała podzielić się sensacją, bo co jak nie sensację wzbudzały w tym miejscu srebrzyste włosy?

Kilka minut później zeszła na dół, cichymi krokami przecinając zatłoczone pomieszczenie. W powietrzu unosił się znajomy zapach opium, alkoholu i potu, mieszanka zbyt ciężka, by była przyjemna, ale w jakiś sposób na swój sposób kojąca. Szybko go zauważyła, trudno byłoby go przeoczyć. Baldwin siedział na krześle z rozgrzebanymi włosami i miną zbitego psa, wyglądając jak postać, która przypadkiem teleportowała się z jakiegoś tragikomicznego spektaklu. Mokry od alkoholu, z herbatą, której najwyraźniej nie był w stanie przełknąć, wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy.

Przystanęła kilka kroków od niego, mierząc go chłodnym spojrzeniem. Jej dłonie luźno spoczywały na biodrach, a twarz, pozbawiona jakiegokolwiek uśmiechu, wyrażała coś pomiędzy zrezygnowaniem a wyczekiwaniem.

- A kto to przyszedł? - Zaczęła spokojnie, ale w jej głosie było coś ostrego, jak klinga noża ukryta w aksamitnym etui. - Syn marnotrawny, ten sam, który się ostatnio odgrażał, że jego noga tu w życiu nie postanie. Stęskniłeś się za moją matką? - Uśmiechnęła się kwaśno, utrzymując jednak cichy ton głosu. Nie chciała obwieszczać jego odwiedzin wszem i wobec.

Zrobiła kilka kroków bliżej, zatrzymując się przed nim. Jej spojrzenie zatrzymało się na jego twarzy, dokładnie analizując każdy detal - od przemoczonych włosów po podbite oko, które najwyraźniej nadal pulsowało bólem. Złapała go bez pardonu za podbródek i uniosła do góry, żeby obejrzeć śliwę pod jego okiem w lepszym świetle. Nic personalnego, po prostu w sali dla gości panował półmrok - głównie po to, żeby nie było tak łatwo zidentyfikować tutejszą klientelę.

- Podobno blondynom się nie podskakuje - rzuciła, puszczając go wreszcie. Palce miała przyjemnie ciepłe, ale jej głos był chłodny, niemal obojętny, jakby Baldwin był dla niej tylko kolejnym problemem, który trzeba szybko i skutecznie rozwiązać. Nie czekała na odpowiedź, przysiadając na krześle naprzeciwko niego, nie kryjąc lekkiego grymasu, gdy jej spojrzenie spoczęło na mokrej podłodze wokół jego stóp. Skrzyżowała nogi i oparła łokieć o podłokietnik krzesła, opierając brodę na dłoni. - A więc komu podskoczyłeś ty? - Zapytała, przechylając głowę z nieco znudzonym spojrzeniem.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (1919), Lorraine Malfoy (743), Maeve Chang (937)




Wiadomości w tym wątku
[06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Baldwin Malfoy - 02.01.2025, 21:38
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Maeve Chang - 04.01.2025, 00:59
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Baldwin Malfoy - 04.01.2025, 18:45
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Maeve Chang - 18.01.2025, 03:04
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Lorraine Malfoy - 18.01.2025, 16:06
RE: [06.09.72] Mew, I threw up :'C | Baldwin & Maeve - przez Baldwin Malfoy - 21.01.2025, 01:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa