04.01.2025, 01:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.01.2025, 03:08 przez Maeve Chang.)
Czuła, jak gniew pulsuje jej w skroniach. W głowie wciąż dudniły jej słowa Atreusa, a ból w złamanym nosie tylko dolewał oliwy do ognia. Każdy krok był ciężki, a chłodne światło świec wcale nie pomagało jej się uspokoić. Była jak napięta struna, gotowa pęknąć przy najmniejszym bodźcu.
Widok Baldwina tylko podsycił jej frustrację. Jego nonszalancki wygląd - potargane włosy, wyciągnięta bluza, zniszczone okulary, i oczywiście ten kurewski, zadowolony z siebie uśmieszek - jak zawsze wywoływał w niej mieszankę irytacji i zmęczenia. Nie chciała pytać, co to za fryzura. Nie chciała wiedzieć, jaka awangarda tym razem przyśniła mu się podczas jego narkotycznej drzemki.
Oparła się o blat, krzywiąc się z bólu, gdy nos przypomniał jej o sobie. Baldwin nie podniósł nawet wzroku, co było typowe dla niego, ale Maeve i tak poczuła, że puls gniewu w jej głowie nabiera tempa. Próbowała się uspokoić, wciągnęła głęboko powietrze, ale nawet to wywołało piekące ukłucie bólu. Widząc, jak Baldwin przeciąga się leniwie i zerka na nią z rozbawieniem, poczuła, jak cierpliwość, której już niewiele jej zostało, rozpada się na kawałki.
- Jak nie tutaj, to gdzie? - Zapytała przez zaciśnięte zęby, dając świdrującym spojrzeniem do wiadomości, że lont jej cierpliwości był bardzo krótki, a już płonął od momentu, gdy dostała w nos. Co prawda nie była zła na Baldwina per se, ale jego niezbyt pomocna postawa była jak sól sypana na rany. Kiedy zwrócił się do jakiejś Fridy, powędrowała spojrzeniem na bok, skąd też w odpowiedzi dobiegł cichutki pisk. Na widok nieumarłego przedszkolaka zmarszczyła brwi, otworzyła usta, a potem je zamknęła, chyba wahając się, czy zadać pytanie.
- Twoja nowa dziewczyna? - Zapytała mimo wszystko, wskazując palcem na dziewczynkę. Była blond i wyglądała na nieletnią, idealnie wpasowywała się w gusta Baldwina. A że była nieumarła to tylko plus, bo pedofilię mógł tłumaczyć tym, że Frida tak naprawdę lat ma dwieście.
Chciała rzucić, że ma się nie interesować, bo kociej mordy dostanie, ale nie mogła. Musiała powiedzieć, czemu jest taka nieziemsko wkurwiona, bo ją przecież rozsadzi. I już miała się rozpędzać z diss trackiem na Bulstrode'a, ale kiedy dorzucił te pięć groszy o charakterze, resztką jedynie samokontroli powstrzymała się od wyrwania mu pióra z ręki i wsadzenia w oko.
- Lorraine pu... umawiała się z Otto, więc skończ pierdolić - odpyskowała, gromiąc go spojrzeniem. Nie miała ochoty na żarty, nie w tym momencie. Widać było zresztą, że ma problem z kontrolowaniem się, skoro cudem powstrzymała się od mówienia o Raine źle. - Chcesz wiedzieć, co mi się stało? Pierdolony Atreusek mi się stał. Męt aurorski, skurwysyński, wjebał mi się w robotę z butami - oznajmiła, nie przejmując się ilością niecenzuralnych słów w obecności dziecka. Złapała jedną z wolno leżących ksiąg i rzuciła nią o ścianę w złości, a potem oparła się o blat. Wzięła głęboki wdech, spojrzała na tę księgę, teraz już wolno leżącą na podłodze, po czym przypomniała sobie, co zrobi jej Lorraine, jeśli hajs się nie będzie zgadzać. Znaczy - nic nie zrobi, ale będzie zawiedziona, a to gorsze od rękoczynów. - Przepraszam - wydusiła, a potem podniosła księgę i odłożyła ją grzecznie na blat.
Widok Baldwina tylko podsycił jej frustrację. Jego nonszalancki wygląd - potargane włosy, wyciągnięta bluza, zniszczone okulary, i oczywiście ten kurewski, zadowolony z siebie uśmieszek - jak zawsze wywoływał w niej mieszankę irytacji i zmęczenia. Nie chciała pytać, co to za fryzura. Nie chciała wiedzieć, jaka awangarda tym razem przyśniła mu się podczas jego narkotycznej drzemki.
Oparła się o blat, krzywiąc się z bólu, gdy nos przypomniał jej o sobie. Baldwin nie podniósł nawet wzroku, co było typowe dla niego, ale Maeve i tak poczuła, że puls gniewu w jej głowie nabiera tempa. Próbowała się uspokoić, wciągnęła głęboko powietrze, ale nawet to wywołało piekące ukłucie bólu. Widząc, jak Baldwin przeciąga się leniwie i zerka na nią z rozbawieniem, poczuła, jak cierpliwość, której już niewiele jej zostało, rozpada się na kawałki.
- Jak nie tutaj, to gdzie? - Zapytała przez zaciśnięte zęby, dając świdrującym spojrzeniem do wiadomości, że lont jej cierpliwości był bardzo krótki, a już płonął od momentu, gdy dostała w nos. Co prawda nie była zła na Baldwina per se, ale jego niezbyt pomocna postawa była jak sól sypana na rany. Kiedy zwrócił się do jakiejś Fridy, powędrowała spojrzeniem na bok, skąd też w odpowiedzi dobiegł cichutki pisk. Na widok nieumarłego przedszkolaka zmarszczyła brwi, otworzyła usta, a potem je zamknęła, chyba wahając się, czy zadać pytanie.
- Twoja nowa dziewczyna? - Zapytała mimo wszystko, wskazując palcem na dziewczynkę. Była blond i wyglądała na nieletnią, idealnie wpasowywała się w gusta Baldwina. A że była nieumarła to tylko plus, bo pedofilię mógł tłumaczyć tym, że Frida tak naprawdę lat ma dwieście.
Chciała rzucić, że ma się nie interesować, bo kociej mordy dostanie, ale nie mogła. Musiała powiedzieć, czemu jest taka nieziemsko wkurwiona, bo ją przecież rozsadzi. I już miała się rozpędzać z diss trackiem na Bulstrode'a, ale kiedy dorzucił te pięć groszy o charakterze, resztką jedynie samokontroli powstrzymała się od wyrwania mu pióra z ręki i wsadzenia w oko.
- Lorraine pu... umawiała się z Otto, więc skończ pierdolić - odpyskowała, gromiąc go spojrzeniem. Nie miała ochoty na żarty, nie w tym momencie. Widać było zresztą, że ma problem z kontrolowaniem się, skoro cudem powstrzymała się od mówienia o Raine źle. - Chcesz wiedzieć, co mi się stało? Pierdolony Atreusek mi się stał. Męt aurorski, skurwysyński, wjebał mi się w robotę z butami - oznajmiła, nie przejmując się ilością niecenzuralnych słów w obecności dziecka. Złapała jedną z wolno leżących ksiąg i rzuciła nią o ścianę w złości, a potem oparła się o blat. Wzięła głęboki wdech, spojrzała na tę księgę, teraz już wolno leżącą na podłodze, po czym przypomniała sobie, co zrobi jej Lorraine, jeśli hajs się nie będzie zgadzać. Znaczy - nic nie zrobi, ale będzie zawiedziona, a to gorsze od rękoczynów. - Przepraszam - wydusiła, a potem podniosła księgę i odłożyła ją grzecznie na blat.
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —