26.01.2023, 20:57 ✶
Sama lubiła chodzić do restauracji – ale niekoniecznie ciągle. A tak się składało, że ostatnio to była norma. Największy minus tych eleganckich miejsc? Nie podawali schabowego. No a poza tym nie miała nic przeciwko pubom. Napiciu się kremowego piwa, a później czegoś mocniejszego. Może nawet podpita dałaby się namówić do tańców… o ile kij w tyłku by się jej wcześniej złamał. Lubiła też się ładnie ubrać, ale PO SWOJEMU, a na te spotkania jej matka z jakiegoś powodu zbyt często zaglądała i wpychała swoje pięć knutów i ogólnie za bardzo się mieszała, jakby Victoria nie umiała się sama ubrać. A umiała. Ogólnie w tę relację wciskała się zdecydowanie zbyt mocno, dlatego tym bardziej miała dość tych restauracji.
Przybycie Sauriela zwiastował głośniejszy syk w kominku, ale kobieta koniecznie chciała do końca doczytać to, co czytała. Nie było tego dużo, ale skoro już zaczęła… Podobno skoro kocha to poczeka… Sauriel może i jej nie kochał, ale poczekać będzie musiał. I jeszcze wykorzystał to, by się do niej podkraść. Victoria uniosła na niego spojrzenie znad gazety i w pierwszym momencie skupiła się na jego twarzy, a dopiero potem… oceniła całość. Niesamowite było to, jak bardzo się różnił kiedy zakładał garnitur, a kiedy ubierał się po swojemu.
- A dokąd? – zapytała po chwili i lekko zmrużyła oczy. Ona była teraz w sukience, ale to nie był wielki problem. A potem spojrzała na dwie butelki, które przyniósł. - Och… Poczekaj – spojrzała z powrotem na gazetę… i zorientowała się, że w ogóle zgubiła miejsce, które czytała, więc westchnęła i złożyła ją równiutko, żeby odłożyć ją na stolik i wstała.
Tylko po to, żeby zniknąć, bo teleportowała się do własnego pokoju, żeby przypadkiem po drodze nie natknąć się na matkę, która zaraz by pytała dokąd się zakrada i czemu nie czeka na Sauriela, albo dlaczego jest ubrana tak. Bo Victoria bardzo szybko zrzuciła z siebie sukienkę i przebrała się w coś mniej… rzucającego się w oczy. Mniej wyjściowego po prostu, o. Również sukienkę, ale zdecydowanie mniej formalną. Chwilę później była z powrotem i wyminęła Sauriela, żeby poprowadzić go do przedpokoju, ubrać się, krzyknąć, że „TO MY WYCHODZIMY PAAAA” i szybko się ulotnić z domu, zanim ktoś ich przyłapie, że nie wyglądają, jakby się wybierali do restauracji. Czy raczej – nie wyglądają, jakby mieli do niej pasować.
- To gdzie chcesz iść? – zapytała Sauriela, kiedy się oddalili.
Przybycie Sauriela zwiastował głośniejszy syk w kominku, ale kobieta koniecznie chciała do końca doczytać to, co czytała. Nie było tego dużo, ale skoro już zaczęła… Podobno skoro kocha to poczeka… Sauriel może i jej nie kochał, ale poczekać będzie musiał. I jeszcze wykorzystał to, by się do niej podkraść. Victoria uniosła na niego spojrzenie znad gazety i w pierwszym momencie skupiła się na jego twarzy, a dopiero potem… oceniła całość. Niesamowite było to, jak bardzo się różnił kiedy zakładał garnitur, a kiedy ubierał się po swojemu.
- A dokąd? – zapytała po chwili i lekko zmrużyła oczy. Ona była teraz w sukience, ale to nie był wielki problem. A potem spojrzała na dwie butelki, które przyniósł. - Och… Poczekaj – spojrzała z powrotem na gazetę… i zorientowała się, że w ogóle zgubiła miejsce, które czytała, więc westchnęła i złożyła ją równiutko, żeby odłożyć ją na stolik i wstała.
Tylko po to, żeby zniknąć, bo teleportowała się do własnego pokoju, żeby przypadkiem po drodze nie natknąć się na matkę, która zaraz by pytała dokąd się zakrada i czemu nie czeka na Sauriela, albo dlaczego jest ubrana tak. Bo Victoria bardzo szybko zrzuciła z siebie sukienkę i przebrała się w coś mniej… rzucającego się w oczy. Mniej wyjściowego po prostu, o. Również sukienkę, ale zdecydowanie mniej formalną. Chwilę później była z powrotem i wyminęła Sauriela, żeby poprowadzić go do przedpokoju, ubrać się, krzyknąć, że „TO MY WYCHODZIMY PAAAA” i szybko się ulotnić z domu, zanim ktoś ich przyłapie, że nie wyglądają, jakby się wybierali do restauracji. Czy raczej – nie wyglądają, jakby mieli do niej pasować.
- To gdzie chcesz iść? – zapytała Sauriela, kiedy się oddalili.