04.01.2025, 23:07 ✶
Uniósł lekko kąciki ust, słysząc pochwałę. To nie było żadną tajemnicą, że lubił kiedy doceniano jego prace. Nawet jeśli większość mieściła się bardziej z zakresie „tych przerażających i dziwacznych” niż „uroczych i ślicznych”. Ostatecznie odłożył pędzel i farby, uznając, że wystarczy. Co za dużo to nie zdrowo.
- Będziesz musiała nas poznać. Choć świat londyńskich artystów jest wyjątkowo mały, łatwo się w nim rozmijać.- Odparł z tym samym nonszalanckim, pewnym siebie uśmiechem. Byli ludzie, którzy uważali świat za swoją piaskownicę i patrzyli na niego, bez względu na to o jakich okropnościach pisali w gazetach, przez piękne, różowe szkła okularów. Baldwin był niewątpliwie jednym z takich ludzi. Sprawiał wrażenie jakby niewiele go obchodziło, jeszcze mniej ruszało czy napawało jakimkolwiek niepokojem.
Porzucił swój stołek, żeby pokonać dzielącą ich odległość. Przysiadł obok na krawędzi sceny. Sięgnął po jeden z kubków do kawy. Zastanowił się przez chwilę nad czym, ale ostatecznie uznał, że w sumie nie zaszkodzi starszej koleżanki zapytać.
- Alice… Bo słuchaj. Ty masz siostrę, no i… w ogóle jesteś kobietą.- Brawo panie Malfoy. Nie ma to jak zgarnąć punkty za bycie najbardziej niezręcznym człowiekiem człowiekiem na świecie. Wziął głęboki oddech, co wcale nie pomogło jego sytuacji. Przez moment nawet żałował, że zaczął temat.- Czy potrafisz zaplatać warkoczyki? Po prostu… - Potarł twarz dłonią. Jak powiedzieć komuś, że ma pod opieką ghoula w ciele sześciolatki o burzy loków, które potrafi sobie wyrwać, kiedy wpadają jej do oczu, żeby nie mówić, że ma się pod opieką owego ghoula.- Moja kuzynka ma córkę – Brawo Lorraine, ciesz się swoim niepokalanym poczęciem czy coś. Nawet jeśli ghoulka była bardziej jego pociechą niż Lorraine, ale to było zbyt skomplikowane do wytłumaczenia.- I młoda czasem jest pod moją opieką. Aspiruję do bycia tym cool wujkiem, nie?
Upił łyk kawy.
To było zabawne, jak o tym pomyślał. Takie prowadzenie dwóch kompletnie niezazębiających się ze sobą żyć – gdy znajomi z teatru nie mieli pojęcia, że gdzieś tam na Nokturnie czeka na niego rodzina – ta prawdziwa rodzina¬. Nieidealna, pełna wad. Ale jego. A większość meneli z Nokturnów, która nigdy nie postawiła nogi w teatrze nie miała pojęcia, że Baldwin Malfoy jest kimś więcej niż cwaniaczkowatym, wiecznie pijanym typem z bohemy Orfeusza.
- Krótko spałem w nocy.- Odpowiedział wymijająco na jej pytanie. Krótko niekoniecznie znaczyło źle, a w przypadku tego aktora znaczyło, że po prostu nie spał sam. Mógł zejść do teatru wcześniej, kiedy Scarlett wyszła rano załatwiać jakieś swoje sprawy.- Podekscytowana wystawianiem bajek?
- Będziesz musiała nas poznać. Choć świat londyńskich artystów jest wyjątkowo mały, łatwo się w nim rozmijać.- Odparł z tym samym nonszalanckim, pewnym siebie uśmiechem. Byli ludzie, którzy uważali świat za swoją piaskownicę i patrzyli na niego, bez względu na to o jakich okropnościach pisali w gazetach, przez piękne, różowe szkła okularów. Baldwin był niewątpliwie jednym z takich ludzi. Sprawiał wrażenie jakby niewiele go obchodziło, jeszcze mniej ruszało czy napawało jakimkolwiek niepokojem.
Porzucił swój stołek, żeby pokonać dzielącą ich odległość. Przysiadł obok na krawędzi sceny. Sięgnął po jeden z kubków do kawy. Zastanowił się przez chwilę nad czym, ale ostatecznie uznał, że w sumie nie zaszkodzi starszej koleżanki zapytać.
- Alice… Bo słuchaj. Ty masz siostrę, no i… w ogóle jesteś kobietą.- Brawo panie Malfoy. Nie ma to jak zgarnąć punkty za bycie najbardziej niezręcznym człowiekiem człowiekiem na świecie. Wziął głęboki oddech, co wcale nie pomogło jego sytuacji. Przez moment nawet żałował, że zaczął temat.- Czy potrafisz zaplatać warkoczyki? Po prostu… - Potarł twarz dłonią. Jak powiedzieć komuś, że ma pod opieką ghoula w ciele sześciolatki o burzy loków, które potrafi sobie wyrwać, kiedy wpadają jej do oczu, żeby nie mówić, że ma się pod opieką owego ghoula.- Moja kuzynka ma córkę – Brawo Lorraine, ciesz się swoim niepokalanym poczęciem czy coś. Nawet jeśli ghoulka była bardziej jego pociechą niż Lorraine, ale to było zbyt skomplikowane do wytłumaczenia.- I młoda czasem jest pod moją opieką. Aspiruję do bycia tym cool wujkiem, nie?
Upił łyk kawy.
To było zabawne, jak o tym pomyślał. Takie prowadzenie dwóch kompletnie niezazębiających się ze sobą żyć – gdy znajomi z teatru nie mieli pojęcia, że gdzieś tam na Nokturnie czeka na niego rodzina – ta prawdziwa rodzina¬. Nieidealna, pełna wad. Ale jego. A większość meneli z Nokturnów, która nigdy nie postawiła nogi w teatrze nie miała pojęcia, że Baldwin Malfoy jest kimś więcej niż cwaniaczkowatym, wiecznie pijanym typem z bohemy Orfeusza.
- Krótko spałem w nocy.- Odpowiedział wymijająco na jej pytanie. Krótko niekoniecznie znaczyło źle, a w przypadku tego aktora znaczyło, że po prostu nie spał sam. Mógł zejść do teatru wcześniej, kiedy Scarlett wyszła rano załatwiać jakieś swoje sprawy.- Podekscytowana wystawianiem bajek?