27.01.2023, 00:16 ✶
Gniew miał takie właściwości, że działała łagodząco na tych, którzy go wzbudzali. Głównie dlatego Charlesowi udało się uspokoić, wziąć parę głębszych oddechów, zauważyć, że dalsza rozmowa prowadzić będzie tylko i wyłącznie do nikąd, a może i gorzej - do rękoczynów. Nie przyszedł tutaj, aby z kimkolwiek się szarpać, tym bardziej nie z Saurielem czy Fineasem. Tego pierwszego nie traktował może w ten sam sposób, co tego drugiego, ale definitywnie też nie gardził nim tak mocno jak niektórymi, bardziej zagorzałymi członkami rodziny. W ostatnich miesiącach docierało do niego nawet, że na rodzicach też aż tak mu nie zależało, wszystko co robił, tłumił siebie i chęć sprawiedliwości, głównie dla Fineasa, choć nawet to powoli, zaczynało się wyczerpywać. Dwójka jego najlepszych przyjaciół, ludzi za których oddałby życie bez zastanawiania się nawet raz, była półkrwi, nie równało się to może, w oczach takich rodów jak Rookwoodowie, z całkowitą nienawiścią, ale na pewno stawiało ich na niższym szczeblu, w cieniu czystości krwi. Jeżeli radykalizm Voldemorta i jego popleczników miał być kontynuowany, życie najdroższych mu osób będzie zagrożone, nie ważne co zrobi, nie ważne jaką drogą pójdzie - każda była zła, szara, bo tak jak mówił Sauriel, nic nie było czarno-białe i młodszy z rozmówców zdawał sobie z tego sprawę.
- Sam nic nie zrobię, ale ruch oporu, prędzej czy później powstanie - odparł wymijająco. Nie chciał mówić, ze do niego dołączy, to byłoby w tych murach zbyt radykalne, wolał nie sprowadzać na siebie aż takich podejrzeć i tak był już czarną owcą - I definitywnie nie będzie wymachiwał flagami, jak na marszach charłaków, a każdy z członków będzie miał w ręce różdżkę - konflikt wisiał w powietrzu, był nieunikniony i zdawało się, że stoją z kuzynem po osobnych jego stronach, chociaż to miało się przecież dopiero wyklarować.
- Czasami jak się powie swoje myśli na głos można dostać inną perspektywę na problem, zamykając się jedynie się pogrążasz. Może to brzmi trywialnie, może idiotycznie, ale taka prawda. Jak się nie ma innego wyboru, to czasami wyrzucenie z siebie wszystkiego pomaga - wzruszył ramionami, trochę zmarszczył brwi, bo przez ostatnią wypowiedź zrobiło mu się Sauriela po prostu szkoda. Nie wiedział jaka dokładnie była jego sytuacja, więc mógł tylko zgadywać, wnioskować z tego, co kuzyn mu mówił.
- Porozmawiam z Fineasem jak będzie u siebie w mieszkaniu, możesz mu powiedzieć, że byłem w odwiedzinach. Nie ma sensu żebym z nim odbywał tę samą rozmowę, zwłaszcza w tym miejscu - cofnął się powoli w stronę wyjścia, rzucając drugiemu Rookwoodowi ostatnie spojrzenie przez ramie, jakby się wahał czy na pewno chce go z tym wszystkim zostawiać.
Ostatecznie nie wiedział też, czym było to wszystko, ale czuł, że jest tego sporo.
- Sam nic nie zrobię, ale ruch oporu, prędzej czy później powstanie - odparł wymijająco. Nie chciał mówić, ze do niego dołączy, to byłoby w tych murach zbyt radykalne, wolał nie sprowadzać na siebie aż takich podejrzeć i tak był już czarną owcą - I definitywnie nie będzie wymachiwał flagami, jak na marszach charłaków, a każdy z członków będzie miał w ręce różdżkę - konflikt wisiał w powietrzu, był nieunikniony i zdawało się, że stoją z kuzynem po osobnych jego stronach, chociaż to miało się przecież dopiero wyklarować.
- Czasami jak się powie swoje myśli na głos można dostać inną perspektywę na problem, zamykając się jedynie się pogrążasz. Może to brzmi trywialnie, może idiotycznie, ale taka prawda. Jak się nie ma innego wyboru, to czasami wyrzucenie z siebie wszystkiego pomaga - wzruszył ramionami, trochę zmarszczył brwi, bo przez ostatnią wypowiedź zrobiło mu się Sauriela po prostu szkoda. Nie wiedział jaka dokładnie była jego sytuacja, więc mógł tylko zgadywać, wnioskować z tego, co kuzyn mu mówił.
- Porozmawiam z Fineasem jak będzie u siebie w mieszkaniu, możesz mu powiedzieć, że byłem w odwiedzinach. Nie ma sensu żebym z nim odbywał tę samą rozmowę, zwłaszcza w tym miejscu - cofnął się powoli w stronę wyjścia, rzucając drugiemu Rookwoodowi ostatnie spojrzenie przez ramie, jakby się wahał czy na pewno chce go z tym wszystkim zostawiać.
Ostatecznie nie wiedział też, czym było to wszystko, ale czuł, że jest tego sporo.
Koniec sesji
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you