• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[21.12.1971] Yule in Prewettoland

[21.12.1971] Yule in Prewettoland
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#4
06.01.2025, 22:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2025, 22:29 przez Pandora Prewett.)  

W powietrzu rozległ się świst, zdjęta pośpiesznie koszula przeleciała przez pokój, lądując niezgrabnie na podłodze poza szafą. Była spóźniona, a Pandora nienawidziła się spóźniać. I przez to nawet nie mogła marudzić — no, poza teatralnym wywróceniem oczami, na wiszącą na wieszaku sukienkę, którą przygotowała jej matka na tegoroczne spotkanie i którą niezgrabnie ściągała, żeby wsunąć na siebie zaraz po tym, jak zdjęła spodnie i skarpetki. Chwała temu, kto był twórcą magicznych kosmetyków, bo poprawienie makijażu zajmie jej najwyżej dwie minuty i ograniczy się do przeciągnięcia tuszem po rzęsach, a także maźnięciem ust. Trzymane wcześniej w wysokiej kitce włosy rozpuściła, pozwalając, aby falami opadały na odkryte ramiona i plecy, podbiegając do lustra i łapiąc rzucone pod szafką szpilki w dłonie.
- Nosz cholera jasna. - syknęła pod nosem, gdy dłoń zrobiła bałagan na toaletce, szukając kolczyków. Powinna była zabrać Hjalmara, ale nie był jeszcze gotów na szok, którego tu dozna. I bała się, że po prostu ją zostawi — lub skupi się na galeonach i korzyściach płynących z jej nazwiska. I nie chciała też, żeby Edward dostał ataku serca. W święta to byłoby brzydko. Jednak tak miło byłoby znosić wujków, ciotki, kuzynów i całą resztę dalszej rodziny w jego towarzystwie. Westchnęła, psikając się perfumami i pomalowała usta, a potem kontrolnie obróciła się przed lustrem. Sukienka była dobrze zapięta, nie było widać jej bielizny i wyglądała na tyle przyzwoicie, że matka uzna, że się stała. Cudnie. Nie włożyła jednak szpilek, zamiast tego łapiąc je w jedną dłoń, a w drugą kraniec sukienki i wyszła z pokoju, biegnąc schodami i korytarzem do miejsca spotkania.

Gdy jedna z obsługujących osób uniosła brew na jej widok, brunetka uśmiechnęła się tylko, puściła mu oczko pełne konspiracji i przyłożyła palec do ust, jakby łączyła ich olbrzymia tajemnica. Tak, zamierzała wkraść się mniejszym wejściem, a nie robić dramatyczne spóźnienie na całą salę. Liczyła, że nikt nie zauważy — zwłaszcza że gwiazdą takich spotkań zwykle był jej czarujący, nieprzyzwoicie przystojny brat. Wsunęła więc szpilki, poprosiła los o łaskawość i cierpliwość, a potem wygładziła jeszcze dla pewności długi materiał z rozcięciem po boku, korzystając następnie z zamieszania, wkradając się do środka.
Jak zwykle wszystkiego było za dużo, ale ładnie pachniało. Od razu zauważyła Laurenta, do którego ukradkiem podeszła, wsuwając mu dłoń pod ramię i kradnąc całusa w polik.
- Czy ten najprzystojniejszy na sali facet, to mój brat? - zapytała cicho, lustrując go wzrokiem z zaczepnym uśmiechem i trąceniem łokciem, a chwilę później, gdy dostrzegła Lorien, pociągnęła go w stronę dziewczyny, zaabsorbowanej grą w karty. Bas i Atre bawili się doskonale. Przechodzą, odsunęła się nieznacznie od Lurenta i nachyliła, aby każdego ucałować w polik na przywitanie i w końcu dotrzeć do ciemnowłosej i objąć ją pieszczotliwie, również kradnąc buziaka. - Ślicznie wyglądasz, Lori.
Przechyliła głowę na bok, wyciągając rękę do przelatującej obok tacki, z której zabrała szampana. Potrzebowała go dużo, delikatnie słodkawego i otępiającego.
- Kto wygrywa? - zapytała, przyglądając się dwójce mężczyzn i wyciągając rękę w stronę Laurenta, aby podszedł bliżej. Lubiła, gdy był obok na rodzinnych spotkaniach. Pamiętała, jak czasem się czuł przez jej mamę i nie mogła, nie chciała do tego dziś dopuszczać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (661), Electra Prewett (308), Laurent Prewett (1523), Lorien Mulciber (993), Pandora Prewett (517)




Wiadomości w tym wątku
[21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Laurent Prewett - 30.12.2024, 14:43
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Basilius Prewett - 06.01.2025, 17:01
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Lorien Mulciber - 06.01.2025, 21:39
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Pandora Prewett - 06.01.2025, 22:04
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Laurent Prewett - 09.01.2025, 01:08
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Basilius Prewett - 14.01.2025, 21:20
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Electra Prewett - 13.02.2025, 00:31
RE: [21.12.1971] Yule in Prewettoland - przez Lorien Mulciber - 16.02.2025, 20:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa