07.01.2025, 16:04 ✶
Kłujący ból rozlał się po klatce piersiowej Perseusa; och, jakże trudno było mu patrzeć na uśmiech tego chłopca! Tak radosnego, pełnego młodzieńczej energii i być może nieco infantylnej niewinności. Z jakiegoś powodu w jego głowie pojawił się obraz brzoskwini. Zmarszczył mimowolnie brwi, próbując odegnać nieproszoną myśl, ale ona zdawała się rozpychać łokciami i wczepiać pazurami w atłas umysłu. Poddał się jej więc i zrezygnowany przyznał przed sobą, że Charles Mulciber kojarzy mu się z dojrzałą brzoskwinią - orzeźwiającą i słodką, miękką i pachnącą jak środek lata, a jednocześnie w jakiś sposób brudną, jak lepki nektar spływający po brodzie. Zrozumiał już dlaczego Rodolphusowi tak bardzo nie leżała ich ewentualna znajomość. Nie winił go za to; sam nie chciałby dzielić się najlepszym owocem ze swojego ogrodu.
Który z nich tak naprawdę był naiwny? Młodzieniec o sarnich oczach, czy Perseus, sprowadzający jego relację z Lestrangem do romansu? Gdyby tylko wiedział, jakie sekrety skrywa ta dwójka, o czym szepce w półmroku i co zawierają listy, jakie ze sobą wymieniają, śmiałby się z własnej pochopności. Ale Perseus posiadł jedynie dar widzenia ludzkich aur, a to wbrew pozorom wcale nie obnażało ich myśli. Pozostawała więc jedynie wyobraźnia, która lubiła się z niego naigrywać.
— Doprawdy? — przekrzywił nieco głowę, przypominając przy tym zaintrygowaną srokę wpatrującą się w błyszczące szkiełko. Prędko jednak się zreflektował i wyprostował się dumnie — Nie miałem pojęcia, że spotkał mnie ten zaszczyt być twoim sąsiadem, Charlie. Cieszę się, że zgodziłeś się pomóc przy jarmarku. To wiele dla nas znaczy.
Zaprowadził go do swojego gabinetu; ciemnego jak jego nazwisko, i włosy, i odzienie, i całe mieszkanie. Było w nim jednak kilka elementów, które nadawały mu swoistej przytulności; kominek z tlącym się żarem i wiejski krajobraz zawieszony nad nim, dwa wygodne fotele (niewątpliwie to tutaj Perseus przeprowadzał prywatne terapie), liczne kwiaty i książki niedbale upchnięte na półki; chaotycznie jak myśli samego właściciela. Na stoliku pomiędzy fotelami stała taca z imbrykiem i dwiema filiżankami oraz talerz z czekoladowymi ciasteczkami. Skinął głową w kierunku Charlesa, proponując mu zajęcie dowolnego miejsca.
— Wystarczy Perseus. Percy, jeśli jesteś gotów na taką poufałość — uśmiechnął się, nalewając im herbaty. Podał pierwszą filiżankę swojemu gościowi, dziękując sobie w duchu, że postawił na prostą, czarną porcelanę, zamiast zastawę otrzymaną w prezencie ślubnym od Eden z uroczym zostałeś otruty napisanym na dnie. — Wybacz mi ciekawość, ale twój akcent wskazuje, że nie jesteś z Wielkiej Brytanii. Skąd przyjechałeś, Charlie?
Który z nich tak naprawdę był naiwny? Młodzieniec o sarnich oczach, czy Perseus, sprowadzający jego relację z Lestrangem do romansu? Gdyby tylko wiedział, jakie sekrety skrywa ta dwójka, o czym szepce w półmroku i co zawierają listy, jakie ze sobą wymieniają, śmiałby się z własnej pochopności. Ale Perseus posiadł jedynie dar widzenia ludzkich aur, a to wbrew pozorom wcale nie obnażało ich myśli. Pozostawała więc jedynie wyobraźnia, która lubiła się z niego naigrywać.
— Doprawdy? — przekrzywił nieco głowę, przypominając przy tym zaintrygowaną srokę wpatrującą się w błyszczące szkiełko. Prędko jednak się zreflektował i wyprostował się dumnie — Nie miałem pojęcia, że spotkał mnie ten zaszczyt być twoim sąsiadem, Charlie. Cieszę się, że zgodziłeś się pomóc przy jarmarku. To wiele dla nas znaczy.
Zaprowadził go do swojego gabinetu; ciemnego jak jego nazwisko, i włosy, i odzienie, i całe mieszkanie. Było w nim jednak kilka elementów, które nadawały mu swoistej przytulności; kominek z tlącym się żarem i wiejski krajobraz zawieszony nad nim, dwa wygodne fotele (niewątpliwie to tutaj Perseus przeprowadzał prywatne terapie), liczne kwiaty i książki niedbale upchnięte na półki; chaotycznie jak myśli samego właściciela. Na stoliku pomiędzy fotelami stała taca z imbrykiem i dwiema filiżankami oraz talerz z czekoladowymi ciasteczkami. Skinął głową w kierunku Charlesa, proponując mu zajęcie dowolnego miejsca.
— Wystarczy Perseus. Percy, jeśli jesteś gotów na taką poufałość — uśmiechnął się, nalewając im herbaty. Podał pierwszą filiżankę swojemu gościowi, dziękując sobie w duchu, że postawił na prostą, czarną porcelanę, zamiast zastawę otrzymaną w prezencie ślubnym od Eden z uroczym zostałeś otruty napisanym na dnie. — Wybacz mi ciekawość, ale twój akcent wskazuje, że nie jesteś z Wielkiej Brytanii. Skąd przyjechałeś, Charlie?
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory