08.01.2025, 01:29 ✶
Zawsze znajdę dla ciebie czas.
Na te słowa serce gwałtownie zatrzepotało w piersi Perseusa; nie zdawał sobie bowiem sprawy z tego, jak rozpaczliwie pragnął usłyszeć podobną deklarację z ust drugiego człowieka. Zaraz potem przeląkł się własnej reakcji - takie wyznania były niebezpieczne. Stwarzały iluzje bliskości, pozwalały myśleć, że jest się dla kogoś ważnym. Wkradały się w bezsenne noce do sypialni i tkały scenariusze wspólnej przyszłości, które nie miały nigdy się spełnić. Nie chciał tych uczuć, nie chciał przywiązywać się do kolejnej osoby, która pewnego dnia i tak odejdzie - oni zawsze odchodzili - zostawiając go z niemożliwą do wypełnienia pustką. Pragnął odepchnąć go, wypchnąć za drzwi i zamknąć mu je przed nosem, a potem schować się w cieniu. Bo przecież był samotny, tak bardzo samotny, jak tylko może czuć się człowiek otoczony przez ludzi, którzy w żaden sposób go nie rozumieją.
Nie zdobył się na to. Pragnienie poczucia jedności z drugą osobą zwyciężyła, nawet jeśli spójnia miała być tylko iluzją. I tak przekroczył już punkt, z którego nie było odwrotu, stał się zdrajcą, został przeklęty, żadna woda nie zmyje z niego ciężaru jego win. Niech więc Rodolphus pocałuje go raz jeszcze, niech jego ciepłe dłonie znów rozpoczną wędrówkę wokół jego bioder, niech gorący oddech omiecie odsłonięty kark, niech...
— Twoja w tym zasługa — odparł z uśmiechem; ciepłym i serdecznym, niepozbawionym szczerych zmarszczek wokół oczu. Naprawdę wierzył, że jest z nim lepiej - było mu przecież lekko w objęciach tego chłopaka. Dawał mu to, czego najbardziej potrzebował w ciągu miodnych tygodni, a że przy okazji owijał go tym sobie wokół palca... Cóż, byli przecież dorośli, a korzyści z tej znajomości były jednakowo dysponowane. — Och — zmarszczył brwi, gdy jego spojrzenie wreszcie zatrzymało się na charakterystycznej podłużnej torebce. Mugolskiej Biblii na pewno w niej nie przyniósł, choć sam Perseus nie pogardziłby zorganizowaniem lekkiej wersji bible discussion study meeting. — Jeśli chcesz mnie upić i wykorzystać, to mam dla ciebie rozczarowującą wiadomość... — prawy kącik ust sugestywnie uniósł się do góry, podczas gdy głos Perseusa zniżył się na granicę szeptu - cichy i odrobinę ochrypły — Możesz mnie mieć bez tego. Niemniej jednak dziękuję za prezent, będzie idealnie pasował do kolacji. Mam nadzieję, że wybaczysz mi moje niedociągnięcia w sztuce kulinarnej; przez większość życia wyręczali mnie kucharze, albo skrzaty i teraz czuję się jak... dziecko we mgle — wziął od Rodolphusa torbę, a potem ujął go pod ramię (częściowo ze względu na problemy z chodzeniem) i zaprowadził do salonu, gdzie czekał na nich starannie przygotowany stół.
Na te słowa serce gwałtownie zatrzepotało w piersi Perseusa; nie zdawał sobie bowiem sprawy z tego, jak rozpaczliwie pragnął usłyszeć podobną deklarację z ust drugiego człowieka. Zaraz potem przeląkł się własnej reakcji - takie wyznania były niebezpieczne. Stwarzały iluzje bliskości, pozwalały myśleć, że jest się dla kogoś ważnym. Wkradały się w bezsenne noce do sypialni i tkały scenariusze wspólnej przyszłości, które nie miały nigdy się spełnić. Nie chciał tych uczuć, nie chciał przywiązywać się do kolejnej osoby, która pewnego dnia i tak odejdzie - oni zawsze odchodzili - zostawiając go z niemożliwą do wypełnienia pustką. Pragnął odepchnąć go, wypchnąć za drzwi i zamknąć mu je przed nosem, a potem schować się w cieniu. Bo przecież był samotny, tak bardzo samotny, jak tylko może czuć się człowiek otoczony przez ludzi, którzy w żaden sposób go nie rozumieją.
Nie zdobył się na to. Pragnienie poczucia jedności z drugą osobą zwyciężyła, nawet jeśli spójnia miała być tylko iluzją. I tak przekroczył już punkt, z którego nie było odwrotu, stał się zdrajcą, został przeklęty, żadna woda nie zmyje z niego ciężaru jego win. Niech więc Rodolphus pocałuje go raz jeszcze, niech jego ciepłe dłonie znów rozpoczną wędrówkę wokół jego bioder, niech gorący oddech omiecie odsłonięty kark, niech...
— Twoja w tym zasługa — odparł z uśmiechem; ciepłym i serdecznym, niepozbawionym szczerych zmarszczek wokół oczu. Naprawdę wierzył, że jest z nim lepiej - było mu przecież lekko w objęciach tego chłopaka. Dawał mu to, czego najbardziej potrzebował w ciągu miodnych tygodni, a że przy okazji owijał go tym sobie wokół palca... Cóż, byli przecież dorośli, a korzyści z tej znajomości były jednakowo dysponowane. — Och — zmarszczył brwi, gdy jego spojrzenie wreszcie zatrzymało się na charakterystycznej podłużnej torebce. Mugolskiej Biblii na pewno w niej nie przyniósł, choć sam Perseus nie pogardziłby zorganizowaniem lekkiej wersji bible discussion study meeting. — Jeśli chcesz mnie upić i wykorzystać, to mam dla ciebie rozczarowującą wiadomość... — prawy kącik ust sugestywnie uniósł się do góry, podczas gdy głos Perseusa zniżył się na granicę szeptu - cichy i odrobinę ochrypły — Możesz mnie mieć bez tego. Niemniej jednak dziękuję za prezent, będzie idealnie pasował do kolacji. Mam nadzieję, że wybaczysz mi moje niedociągnięcia w sztuce kulinarnej; przez większość życia wyręczali mnie kucharze, albo skrzaty i teraz czuję się jak... dziecko we mgle — wziął od Rodolphusa torbę, a potem ujął go pod ramię (częściowo ze względu na problemy z chodzeniem) i zaprowadził do salonu, gdzie czekał na nich starannie przygotowany stół.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory