• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam!

[26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam!
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#9
10.01.2025, 11:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.01.2025, 20:07 przez Millie Moody.)  
Brenna była wyjątkową osobą w życiu Millie. Jak starsza siostra (mimo różnicy lat w drugą stronę), której nigdy nie miała. Energia Longbottomówny też iskrzyła, a jednak Moody spoglądała z zazdrością na fakt, że ten piorun zawsze uderzał dobrze. Skutecznie. Pomysły, działania, opieka, którą roztaczała nad słabszymi. Siła bijąca nie tyko z mięśni, ale też słów, które wypowiadała, ścieżek, które odsłaniała, które odsłoniła dziś, ledwie chwile temu, wskazując na linię rodową po kądzieli jako potencjalne źródło problemów.

Była niedoścignionym ideałem zaradnej gliny, która wciskała kanapki w gardło jej bratu, zamiast wciskać siebie. Była wilkiem działającym w stadzie, tropiącym największe gnidy, które jeszcze nie sięgnęły po czarną magię, ale rozpoczynały tę ścieżkę bez powrotu. Była wsparciem w chwilach słabości i zwątpienia, problem polegał na tym, że były problemy, o której Moody nie chciała jej mówić. Nie przez wzgląd na brak zaufania, ale pełnię świadomości, że ciemne oczy nigdy nie spojrzałyby na nią w ten sam sposób. Dziewczyna miała zbyt wiele sposobów, by nie myśleć o cierpieniu łamiącym jej duszę, a przyjaciółka mogła ją widzieć skacowaną następnego dnia, nigdy jednak w trakcie poszukiwań zapomnienia.

Błędne koło dociążało teraz niczym młyńskie żarno kark, gdy pochylona nad stolikiem tasowała zajadle karty, jakby od tego miało zależeć jej życie. Brenna nie zasługiwała na bycie świadkiem tej sceny, ale Moody gnana tylko wściekłością nie myślała o tym wcale. Być może później, gdy wykrzyczy tą wściekłość z siebie, gdy będzie lecieć na miotle tak długo, aż skończy jej się wyspa, a w oddali zamajaczy kontynent. Być może jutro oprzytomnieje i znajdzie siłę by przeprosić, by się otworzyć. Zwierzyć. Być może.

Teraz wypalone pod powiekami wspomnienie stało na straży łez, które wylewała w bark Basiliusowi poprzedniego wieczoru. Pierdolona mała syrenka. Fakt, że prezentem ślubnym dla Eden był jej autoportret z ogonem zamiast nóg tylko potęgował rozgoryczenie. Nie ten książę pani wróżko, nie ta przyszłość. Jeszcze przed momentem rozważała, czy może jednak otrzymała w darze trzecie oko od swojej matki, teraz wyrzucała sobie, jak mogła tego nie przewidzieć. W końcu od zawsze wiedziała, że Alastor woli blondynki.

Wewnętrzny konflikt, burza rozszarpująca jej serce, nie pozwalały rozeznać jej o kogo z tej pary zazdrosna była bardziej, faktem jednak było to, że stała się wręcz awatarem tej emocji, w zaślepieniu, w bolesnym skowycie, w braku zgody na bycie porzuconą kolejny i kolejny raz. Zapomnianą. Niechcianą. Kojące słowa Brenny ze wspólnego śniadania zmiecione zostały huraganem i gniewem, który z jedynych dobrych stron stawał się paliwem kruszącym apatię i zniechęcenie. Niszczycielskim, wciąż działającym, nawet jeśli generowana agresja była wymierzona w samą siebie.

Nie powinna tego robić, wargi mimo wszystko wyszeptały bezgłośnie pytanie, karty znały jej serce, wiedziały co chce podejrzeć, jak poranić się bardziej w tym pojebanym tańcu w którym nie było już miejsca na więcej osób.

Dziesięć kart, niczym dziesięciu sędziów Wizengamotu z chlaśnięciem opadło na blat stołu. Trzy z nich były dłońmi niosącymi kolejno buławę, miecz i monetę. Ktoś płakał nad rozlanymi kielichami, para żebraków zmierzała do katedry. Gdzieś z boku spoglądał na nich srogo cesarz, a nad nim wisiał jego skazaniec. Królowa dzierżąca kij spoglądała na leniwego ogrodnika, któremu nie chciało podnieść się haczki.

Powietrze uszło z Mildred, jak z przekłutego balonu. Zaschniętym językiem oblizała jeszcze bardziej zaschnięte wargi. Nie była jasnowidzem, ale potrafiła odczytywać znaki.
– Podejmowanie działań jest wstrzymane, przez chłodne okowy rozumu, a Ty pozostajesz w konflikcie ze sobą, bo chcesz działać, jednocześnie licząc, że sprawa rozwiąże się sama. – podjęła cicho, ze złotem spojrzenia utkwionym w kolorowych obrazkach. Może powinna krzyczeć, może powinna wywrócić ten stolik i kazać im się wszystkim pierdolić. Karty przemówiły, a ich efekt rugał nie tylko mimowolną pytającą, ale przede wszystkim rugał Moody, która zdała sobie sprawę, jak bardzo pragnęła ujrzeć wszelkie największe okropności świata w losie, który udało jej się podejrzeć. A przecież wcale tego nie chciała, prawda? Przecież kochała ich oboje, w sposób daleko wykraczający poza zdrową, dojrzałą miłość. Kochała ich swoim szaleństwem, swoim niepoukładaniem, swoim chaosem, którego nikt inny nie mógł znać lepiej. Kochała ich złamanym zaufaniem i zapewnieniami od lat, że wszystko jest w porządku i świetnie sobie radzi. Kochała ich każdym oddechem, każdą ucieczką, każdą szklanką bimbru wlaną prosto do gardła, każdym upodleniem, każdym wzlotem, każdym snem i koszmarem.

Czy to właśnie czuła mała syrenka, gdy postanowiła, że woli los morskiej piany, niż krew na rękach tych, których kochała?
– Przestałaś już płakać za tym co minione, za utraconymi szansami. Piątki wzywają do akcji, choć są to akcje, które wymagają poświęcenia i wzmożonych trudności. Może i myślisz, że masz to wszystko pod kontrolą, ale inni widzą jak pasywnie dyndasz na gałęzi. Boisz się, że przemawia przez Ciebie durny romantyzm. Patronuje wam jednak stabilizacja, bezpieczeństwo i wzajemne zaufanie. Asy, te karty z dłońmi, to bramy początków. Układ wzywa Cię do przejęcia inicjatywy i zmierzenia się z trudnościami, które przyniesie los. Już czas. – Umilkła, wciąż patrząc się w karty, bez mrugania, bez oddechu, z pełnią świadomości, że tym nierozważnym krokiem zapieczętowała sobie usta. Jeszcze wczoraj myślała, że po plaży pójdą i porozmawiają jeszcze raz, kolejny raz. Jaki był jednak sens płakać nad przeszłością, gdy dwa inne kielichy stały nienaruszone. Ich relacja umarła dawno temu. Obie wyszły z tej wody. Obie nigdy nie wejdą do niej ponownie.


Może to był też dla niej czas, żeby wyrosła z kart?

[+]Spoiler
Układ: Krzyż Celtycki
1. Ty: Odwrócony As Buław
2. Twój problem: As Mieczy

3. Korzenie: Odwrócone 7 denarów (ogrodnik)
4. Przeszłość: 5 kielichów (opłakiwanie trzech rozlanych, dwa pełne za plecami)
5. Teraźniejszość: Królowa Buław (pewna siebie, szczera, atrakcyjna)
6. Przyszłość: Odwrócone 5 denarów (żebracy)

7. Ty myślisz o tym problemie: Cesarz (władza, kontrola, konserwatyzm)
8. Inni myślą o tym problemie: Odwrócony Wisielec (bezładność, pasywność, męczeństwo - zaprzeczenie Cesarza)
9. Obawy: Odwrócony Paź Kielichów (zdziecinniały romantyzm)
10. Karta patronka: As Denarów (stabilizacja, bezpieczeństwo, zaufanie)
Przewaga: Wróżbiastwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1885), Eden Lestrange (2208), Millie Moody (2242)




Wiadomości w tym wątku
[26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Brenna Longbottom - 28.10.2024, 14:41
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Eden Lestrange - 29.10.2024, 22:24
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Millie Moody - 16.11.2024, 13:38
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Brenna Longbottom - 16.11.2024, 14:07
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Eden Lestrange - 02.12.2024, 00:59
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Millie Moody - 07.12.2024, 22:54
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Brenna Longbottom - 09.12.2024, 13:42
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Eden Lestrange - 22.12.2024, 01:58
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Millie Moody - 10.01.2025, 11:48
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Brenna Longbottom - 13.01.2025, 13:10
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Eden Lestrange - 16.02.2025, 00:11
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Millie Moody - 25.02.2025, 16:03
RE: [26.08.72, Warownia, ranek] Zatrzymajcie świat, wysiadam! - przez Brenna Longbottom - 26.02.2025, 10:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa