• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[grudzień 1970] Nastał czas ciemności

[grudzień 1970] Nastał czas ciemności
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#4
27.01.2023, 15:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2023, 15:41 przez Elliott Malfoy.)  
Grzane wino traktowało przełyk ciepłem i smakiem przypraw korzennych, więc Elliott w przyjemności oddawał się wonnemu aromatowi i rozgrzewającym właściwością każdego kolejnego łyku. Wieczór był przyjemny, wydawał się być oddzielony od zmartwień codzienności bańką, płotem, który otaczał pod londyńską rezydencję i nie pozwalał, aby nieproszone tarapaty, z którymi walczył aktualnie świat zewnętrzny dostały się do przyjemnego zacisza rodzinnego, jakie udało się stworzyć. Nie mogł wiedzieć, że to wszystko ma legnąć w gruzach w kolejnym miesiącu, posiłkowane jego własną głupotą i naiwnością, bo przecież wychowany w wiecznie płonącym domu, lizanych językami mrożącej nieprzyjemności ścianach, czuł się niepewnie, gdy życie zdawało się być na dobrym torze bez podstawiających mu nogi zrządzeń losu.
- Spodziewać, a poprosić to dwie różne sprawy - stwierdził krótko, bo spekulować nad tym, co siostra dostanie mogli i do samego Yule, a ojciec mimo tego, że był w niektórych kwestiach niezłomny, nie należał do tych, którzy odmówiliby członkowi rodziny czegoś materialnego, zwłaszcza jeżeli leżało w jego możliwościach, nie przekraczając znacznie budżetu. Mieli to szczęście, chociaż nigdy tak o tym nie myśleli, uznając fakt posiadania bogactw za stan naturalny i poprawny, że nieruchomość nie była dla nich ekscesywnym wydatkiem.
- Czasami mam wrażenie, że próbuje na tych psach metody wychowawcze, których siłą rzeczy nie mógł wykorzystać na nas - parsknął pod nosem, chociaż niewielki grymas zdegustowania wystąpił pomiędzy jasnymi brwiami, sprawiając, że spojrzenie niebieskich oczu pociemniało, gdy Elliott spoglądał w okno, jakby wyczekiwał, że ktoś się zaraz za nim pojawi. Zamiast tego za szybą opady śniegu przybrały na intensywności, zakopując stolicę Wielkiej Brytanii pod białą pierzyną.
Siostra definitywnie nie była wystarczajaco dojrzała, aby Elliott spoglądał na nią jak na kogoś, kto miał wykształtowaną osobowość czy poglądy na każdy temat. Pamiętał siebie w jej wieku, być może wtedy wydawało mu się, że jest gotowy na 'świat dorosłych', że wszystko powinno mu się położyć u stóp, tak dzisiaj wiedział, że na każdą z tych rzeczy musiał sobie powoli zapracować. Miał o wiele łatwiej niż większość społeczeństwa, tak samo jak jego siostry, bo znaczące nazwisko i zasobny skarbiec były definitywnym atutem w wyborze jakiejkolwiek kariery, zwłaszcza, gdy koneksje rodowe sięgały swoimi pnączami również poza Wyspy Brytyjskie, pamiętając czasy galeonów i wożenia przypraw czy innych bogactw z Azji, Afryki czy Ameryk.
- Zbiegi okolicznosci mogą być rożne - choroba, porwanie, oberwanie zaklęciem - mruknął, ale chyba bardziej do siebie, niż do siostry dopiero teraz odrywajac spojrzenie od zasypującego Londyn śniegu, spoglądając na blondynkę, analizując to, co powiedziała, być może badając ton jej głosu, czując, że jest w niej mało jej samej, a bardzo dużo rodziców, dziedzictwa i wszystkiego tego, co on wraz z Eden też nosili na swoich barkach. Mimo to, on z bliźniaczką mieli czas, aby rozłożyć balans tych rzeczy tak, aby nie gubić w tym wszystkim siebie, na Eunice, najwyraźniej, miał on dopiero przyjść.
- Całkowita eksterminacja jednej warstwy społecznej raczej nie da nam rozwiązania, prędzej zaogni sytuację i sprawi, ze radykalni w swoich poglądach, w zależności od tego, kto w ostateczności wygra, będą musieli zapłacić bardzo wysoką cenę - mówił trochę wymijająco, ale nie był jeszcze całkowicie pewien czy młodsza siostra chce brnąć w tę rozmowę. Przymrużył odrobinę oczy, czekając na jej odpowiedź, możliwe, ze rzucając jej wyzwanie towarzyskiego sparingu. Skoro zostawiła mury Hogwartu za sobą, nawet jeżeli wciąż odbierała nauki w Akademii Munga, to musiała mierzyć się też z konsekwencjami zaczynanych dyskusji.
Nie był wrogo nastawiony, co to, to nie. Zastanawiał się po prostu w jaki sposób Eunice zareaguje i na tej podstawie miał zamiar kontynuować rozmowę. Osobiście nie był pewien co myśleć o Voldemorcie. Z jednej strony popierał ideę czystości krwi, tak też zostało mu wpojone, a z drugiej, logika podpowiadała, że zatrzymywanie rozwoju społeczno-kulturowego jeszcze nikomu nic dobrego nie przyniosło. Przed ojcem nigdy by takiej opinii nie wygłosił, głównie dlatego ważył słowa przy innych członkach rodziny, aby przypadkiem do ucha Fortinbrasa nie dotarły wieści o takich przemyśleniach najstarszego syna. Nie, aby nie ufał młodszej kobiecie, ona też zdawała się dzielić jego niechęć do ojca, ale były Minister miał swoje drogi, aby wyciągnąć z innych informacje, jeżeli tylko chciał. Tak, w rzeczy samej, Elliott był paranoikiem śpiącym z różdżką pod poduszką, nie ufającym w stu procentach nikomu, nawet najbliższym, głównie dlatego, że ci zazwyczaj po prostu, prędzej czy później, go zawodzili.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (2113), Eunice Malfoy (1950)




Wiadomości w tym wątku
[grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Eunice Malfoy - 17.01.2023, 22:44
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Elliott Malfoy - 18.01.2023, 08:34
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Eunice Malfoy - 22.01.2023, 03:04
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Elliott Malfoy - 27.01.2023, 15:31
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Eunice Malfoy - 29.01.2023, 04:04
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Elliott Malfoy - 28.02.2023, 04:31
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Eunice Malfoy - 10.04.2023, 22:24
RE: [grudzień 1970] Nastał czas ciemności - przez Elliott Malfoy - 08.05.2023, 21:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa