11.01.2025, 03:32 ✶
Basilius zdecydowanie nie chciał porównywać swojego życia do greckich tragedii, glownie z tego powodu, że wbrew swoim wszystkim narzekaniom, nie chciał się za szybko rozstawać ze swoim życiem. Coś jednak w tym, co powiedziała Brenna sprawiło, że aż przystanął, a on, troche wbrew jakiekolwiek logice, zaczął rozważać jak spróbować jednak odmienić ich los. Uważnie przyjrzał się czarownicy, a w jego głowie pojawiła się naprawdę szalona teoria. Nie kłócili się. Może o to w tym wszystkim chodziło? Może to był wlasnie problem? Może powinni się kłocić. Krzyczeć na siebie i może wtedy... Może wtedy bogowie, klątwy, Matka, los czy złe duchy, ktokolwie fundował im taki los, uzna że to już nie jest, aż takie zabawne i im odpuści? I to nie tak, że chciał się z Brenną kłócić ale... Ale może warto byłoby spróbować, dla ich wlasnego dobra? Tylko jak mógłby ją wkurzyć? Powiedzieć coś durnego i kontrowersyjnego? Co mogłoby być tak glupie, co jednocześnie przeszłoby mu przez gardlo, nie ważne, czy w to wierzył, czy nie? Nienawidzę czekoladowych żab i uważam, że ich cała produkcja powinna zostać przymusowo zatrzymana pod groźbą dożywocia w Azkabanie, a wszyscy sprzedawcy czekolady powinni byc traktowani niczym handlarze substancjami odurzającymi? Rzucić arogancko "Wiesz, co Brenno, twoja matka popełniła błąd nazywając cie Brenna, bardziej pasowałoby ci l... W sumie to nic?" Zawsze też mógł udać, że jest jednak narkomanem i okłamał ją z chrobą, a gdy zabierze go do Munga, oznajmić, że nie ma pojęcia czemu Brenna go tu zabrała i spróbować zrobić z niej wariatkę. Mógł też... No dobrze, nie. To wszystko bylo durne, a on zachowałby się jak desperat, a tak poza tym, to jesli zaraz czegoś nie powie, Brenna uzna, ze znowu sie źle poczuł i jeszcze każe mu usiąść, zamiast udać się już na widownię.
– Może po prostu zostańmy w Angli – stwierdził, aby zmienić temat, a potem z kamienną twarzą dodał. – Tak, oczywiście. Byłem jego fanem już od dziecka. Prawdę mówiąc w Hogwarcie rozważałem dzięki niemu karierę cyrkową. – Basilius nawet nie był do końca przekonany, czy wiedział którym z artystów był Wielki Mateo.
A potem... A potem Brenna zrobiła coś przez co zaczął rozważać, czy może jednak nie byłoby lepiej dla ich wspólnej korzyści przetestować teorie o kłóceniu się.
Kambodża.
Powiedziała Kambodża.
Kurwa mać, Kambodża.
Kambodża!
– Założyłem, że ty powiesz Francja, Egipt lub Włochy! – zaprotestował, przecierając dłonią, nagle jakąś nieco bardziej zmęczona twarz. – Nie, Kambodża jest w Azji. Czemu... – Czemu na Matkę powiedziałaś Kambodża skoro nawet nie wiesz, gdzie leży Kambodża?
Na bogów, oni kiedy skończą razem w Kambodży. Tak to się niechybnie skończy.
Nie zdolał się jednak podzielić z Brenną tą myślą, bo muzyka z namiotu zmieniła się, chociaż dalej to było tango, a zaczęły akopaniamentować jej... Głosy poruszenia i krzyki. Basilius posłała jedynie czarownicy porozumiewawcze spojrzenie i ruszył szybszym krokiem w stronę wejścia, nawet jeśli Longbottom pewnie i tak zdołałaby go wyprzedzić.
– Może po prostu zostańmy w Angli – stwierdził, aby zmienić temat, a potem z kamienną twarzą dodał. – Tak, oczywiście. Byłem jego fanem już od dziecka. Prawdę mówiąc w Hogwarcie rozważałem dzięki niemu karierę cyrkową. – Basilius nawet nie był do końca przekonany, czy wiedział którym z artystów był Wielki Mateo.
A potem... A potem Brenna zrobiła coś przez co zaczął rozważać, czy może jednak nie byłoby lepiej dla ich wspólnej korzyści przetestować teorie o kłóceniu się.
Kambodża.
Powiedziała Kambodża.
Kurwa mać, Kambodża.
Kambodża!
– Założyłem, że ty powiesz Francja, Egipt lub Włochy! – zaprotestował, przecierając dłonią, nagle jakąś nieco bardziej zmęczona twarz. – Nie, Kambodża jest w Azji. Czemu... – Czemu na Matkę powiedziałaś Kambodża skoro nawet nie wiesz, gdzie leży Kambodża?
Na bogów, oni kiedy skończą razem w Kambodży. Tak to się niechybnie skończy.
Nie zdolał się jednak podzielić z Brenną tą myślą, bo muzyka z namiotu zmieniła się, chociaż dalej to było tango, a zaczęły akopaniamentować jej... Głosy poruszenia i krzyki. Basilius posłała jedynie czarownicy porozumiewawcze spojrzenie i ruszył szybszym krokiem w stronę wejścia, nawet jeśli Longbottom pewnie i tak zdołałaby go wyprzedzić.