• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony

06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony
Czarodziej
Każde drzewo, to okruch wieczności.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Magibotanik
Szczupła, wysoka dziewczyna (175 cm) o długich ciemnych włosach i dużych, niebieskich oczach. Na pierwszy rzut oka miła i dobrze wychowana, z nienagannymi manierami i pięknym, przyjemnym uśmiechem.

Roselyn Greengrass
#2
11.01.2025, 21:13  ✶  
To lato było dla niej szalone. Zdecydowanie bardziej szalone, niż się spodziewała niż czy by kiedykolwiek sobie wyśniła. Dość powiedzieć, że zaczęło się od tych nieszczęsnych zaręczyn z Borginem, które - miała takie dziwne wrażenie - że ukształtowały całą tę porę roku. Z reguły lato kojarzyło jej się z pracą: po wiośnie nadchodził wzrost i rozkwit roślin, nierzadko szybszy i sztuczny, popchnięty przez czynnik ludzki w ich pracowniach. To wtedy mieli najwięcej pracy, chociaż wydawało się, że dzięki oświetleniu, eliksirom i wiedzy oraz sztucznym warunkom mogli pozwolić sobie na badania niezależnie od pory roku. Jednak lato było pod tym względem niezwykle szczególne - i każdy magibotanik to wiedział.
A jednak Roselyn chodziła do pracy niemalże z przymusu. Jej głowę zaprzątało to, co się stało wtedy, na przyjęciu zaręczynowym innej pary. I chociaż dało się to odkręcić, to jakiś wrodzony chochlik, siedzący na jej ramieniu, kazał jej brnąć w to dalej. No, śmiało, bądź złośliwa, niech pożałuje. Sęk w tym, że i ona teraz żałowała. Żałowała całe lato, lecz jego końcówka wszystko zmieniła.

Nie było już czasu na martwienie się fejkowymi zaręczynami. Nie było już sił na udawanie, że wszystko jest dobrze i nic jej nie obchodzi. Nie było już empatii, która próbowałaby pokierować torem jej myśli w nieco innym kierunku. Nie było już nic.

Tego lata w Roselyn coś umarło i, obawiała się, że umarło bezpowrotnie. Jej wewnętrzny blask przygasł, niemalże zniknął. Jakby wyjątkowo zimna, wielka, lodowa łapa chwyciła za jej serce i mocno je ścisnęła, sprawiając że to zwolniło swoje bicie do poziomu niemalże niewykrywalnego. To bolało jak cholera i bolało jeszcze mocniej tym bardziej, że nie była w tym sama. Dwie najbliższe jej sercu osoby, brat i jej bratnia dusza, byli świadkami tego, co stało się w sierpniu w Kniei. I, cholera jasna, Matka jej świadkiem, że widziała doskonale, jak i w nich coś umiera. Byli świadkami czegoś, co wykraczało poza ich rozumowanie, poza ich percepcję, umysły, dusze - poza wszystko. Samuel nie czuł tego, co czuła ona i Ambroise, lecz nie uważała, by miał mniejsze prawo do żałoby. Knieja to był jego dom: dom, który mu siłą odebrano. Wrzucono go wśród ludzi, rozkazano żyć wedle ich zwyczajów, a jego dotychczasowe miejsce zamieszkania przejęły te... stworzenia.

Nie mogła spać, nie mogła jeść. Musiała ratować się eliksirami, które ukrywała przed rodzicami i bratem. Wciąż zastanawiała się, czemu Thomas Greengrass nie poczuł tego zewu, który poczuła ona i Roise. Czyżby był już za stary i nie słyszał wołania Przodków? A może to był ich czas: czas nowego pokolenia? Czas, by wzięli sprawy we własne ręce. Właśnie dlatego Roselyn przemykała teraz, wieczorem, wzdłuż ściany zewnętrznej rezydencji Greengrassów. Nie rozglądała się przesadnie: nie mieli psów, a rodzice byli poza domem. Brat był w Londynie (chyba), pewnie na dyżurze czy gdzieśtam. Skrzaty doskonale wiedziały, gdzie idzie. Nie musiały się martwić, że robi coś nielegalnego, bo nie miała zamiaru opuszczać terenu posiadłości - szła po prostu do swojego małego miejsca na ziemi, w którym mogła poczuć, że jest sobą. W którym mogła rzewnie zapłakać, roniąc łzy nad kolejnym niewypalonym eksperymentem. Od początku lata jednak wszystko to, co robiła z bratem zapowiadało się niezwykle obiecująco: musiała się tylko upewnić, że pozostałe rośliny nie zostały zniszczone, że nic na nie nie wpłynęło. Że wszystko było w porządku. To była jedna, jedyna rzecz w jej obecnym życiu, która była stała i bezpieczna.

Na dźwięk obcego, męskiego głosu podskoczyła. Nie była trzpiotką, biegającą po ogrodzie w środku nocy, odziana wyłącznie w koszulę nocną. Nie: miała na sobie spodnie z brudnymi od błota nogawkami, mugolskie sportowe buty oraz kurtkę zapiętą pod szyję. I szalik. Nie chciała się przeziębić. Nie był gruby, ale przynajmniej okalał jej szyję przed wiatrem, który wieczorami był nieznośnie chłodny. Odruchowo sięgnęła po różdżkę, będąc również gotową do tego, by krzyknąć, żeby zaalarmować skrzata domowego, lecz w porę rozpoznała w intruzie niepokojąco znajomą twarz. Nie słyszała, jak się zbliżał.
- Anthony - syknęła, zaciskając dłoń w pięść. - Co ty tu robisz? Zwariowałeś?
Zrezygnowała z chwytania za różdżkę. Zamiast tego chwyciła jego nadgarstek, tuż poniżej kwiatka, by pociągnąć go w dół. Nie chciała go sprowadzić do parteru, tylko zmusić by schował się z nią za krzakami, które stały obok.
- Jeszcze ktoś cię zobaczy - wychyliła głowę zza krzaków. Rodziców nie było, ale co do brata nadal nie była pewna. Zawsze mógł tu wpaść z niezapowiedzianą wizytą. No i pozostawała jeszcze kwestia skrzatki. Wolałaby nie tłumaczyć się przed nią - a potem przed rodzicami - KTO zawitał do domu pod ich nieobecność. - Do Munga nie w tę stronę, kochanie - kwiatka obrzuciła podejrzliwym spojrzeniem. Był ładny, pięknie pachniał... Po nim raczej spodziewała się sztampowych róż. Coś się w Anthonym zmieniło? Nie miała pojęcia, ignorowała go od połowy sierpnia. Teraz mogła więc mu się lepiej przyjrzeć. Jakby dostrzegała oznak... W sumie jakichkolwiek oznak. Starzenia się, szaleństwa, bójki, pijaństwa: czegokolwiek.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Ian Borgin (7350), Roselyn Greengrass (4984)




Wiadomości w tym wątku
06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 10.01.2025, 01:07
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 11.01.2025, 21:13
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.01.2025, 22:09
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.01.2025, 23:31
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 01.02.2025, 00:34
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 13.02.2025, 23:07
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 16.02.2025, 00:33
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 20.02.2025, 10:58
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.02.2025, 21:02
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 23.02.2025, 01:15
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 11.03.2025, 23:34
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 16.03.2025, 22:30
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 24.03.2025, 23:06
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 27.03.2025, 15:32
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 21.04.2025, 23:11
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Roselyn Greengrass - 10.06.2025, 20:47
RE: 06.09.1972 | Fireflies | Rosie X Anthony - przez Anthony Ian Borgin - 22.06.2025, 21:48

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa