22.10.2022, 08:40 ✶
Oczywiście mogła się tego spodziewać. Nie obejdzie się bez świadków tej potężnej kompromitacji, no ale, żeby nie było wyprostowała się, i udawała, że wszystko jest w najlepszym porządku, choć nawet ślepy by zobaczył, że tak nie jest. Ale o tym później.
Podążyła za głosem, żeby zbliżyć się do mężczyzny, była ciekawa, nad czym pracuje. Powinna zapewne w pierwszej kolejności udać się pod prysznic i spłukać z siebie wstyd tego dnia, jednak ciekawość jej na to nie pozwoliła.
- Nie siadło to lekko powiedziane. Druzgotki mi zwiały, co tam, że zwiały, to bym jeszcze przeżyła, ale wpakowałam się do jeziora, a kąpiel w kwietniu nie należy do najprzyjemniejszych.- Przy polowaniu zdarzały się jej różne sytuacje, nie była to więc dla niej żadna nowość, jednak zawsze tak samo ją irytowały.
Podeszła do Theseusa i stanęła za nim, zaglądała mu przez ramię, chciała bowiem zobaczyć nad czym pracuje. - Ładne...- postanowiła skomentować, jakby ją ktoś pytał o zdanie.
Trochę mu zazdrościła tego, że dzisiaj nigdzie nie wychodził, ale tylko trochę, gdyby nie jej wyjście to byłaby teraz sucha, jednak pozbawiona tej adrenaliny, która pojawiała się, kiedy polowała na magiczne stworzenia.
- Trochę zazdroszczę, wiesz, w domu omijają cię dodatkowe atrakcje typu kąpiel w jeziorze.- Parsknęła słysząc jego kolejne słowa. - Zdecydowanie miewałam lepsze, dobra idę pod prysznic bo śmierdzę mułem, jemy coś? Jadłeś coś?- zapewne nie, podejrzewała, że jak już zasiadł przy tym stoliku i zaczął dłubać w skórze, to zapewne od niego już nie wstał.
- Może zrobię nam zaraz jakąś kolację?- nie należała do specjalnie uzdolnionych w tej dziedzinie, no ale z głodu nie umrą. Odwróciła się na pięcie i poszła do łazienki, pozbyła się tych śmierdzących ubrań, umyła włosy, w których można jeszcze było znaleźć ślady glonów z jeziora. Prysznic zajął jej krótką chwilę, następnie znalazła się w kuchni, żeby przygotować im posiłek. Zajrzała do lodówki, jak zawsze nie było tam zbyt wiele. Ciekawe, że żadne z nich nie odczuwało potrzeby aby ją napełniać. Najważniejsze, że było mięso, inaczej bez sensu byłoby gotować, bo nie dałaby rady zaspokoić głodu. Krzątała się po kuchni dosyć krótko, w końcu nie należała do wybitnych kucharzy, jednak była w stanie zrobić jajka na bekonie.
Kiedy skończyła gotowanie, nałożyła dwie porcje i udała się z talerzami do salonu, pokoju dziennego, czy jak kto woli. - Smacznego!- postawiła talerz mężczyzny na stole, sama zaś usiadła na kanapie z talerzem w dłoni i zaczęła jeść. Włosy miała mokre, tym razem jednak nie śmierdziały mułem. - Nie jest to nic wybitnego, ale zdajesz sobie sprawę z mojego antytalentu kulinarnego.- humor jakby się już jej poprawił.
Podążyła za głosem, żeby zbliżyć się do mężczyzny, była ciekawa, nad czym pracuje. Powinna zapewne w pierwszej kolejności udać się pod prysznic i spłukać z siebie wstyd tego dnia, jednak ciekawość jej na to nie pozwoliła.
- Nie siadło to lekko powiedziane. Druzgotki mi zwiały, co tam, że zwiały, to bym jeszcze przeżyła, ale wpakowałam się do jeziora, a kąpiel w kwietniu nie należy do najprzyjemniejszych.- Przy polowaniu zdarzały się jej różne sytuacje, nie była to więc dla niej żadna nowość, jednak zawsze tak samo ją irytowały.
Podeszła do Theseusa i stanęła za nim, zaglądała mu przez ramię, chciała bowiem zobaczyć nad czym pracuje. - Ładne...- postanowiła skomentować, jakby ją ktoś pytał o zdanie.
Trochę mu zazdrościła tego, że dzisiaj nigdzie nie wychodził, ale tylko trochę, gdyby nie jej wyjście to byłaby teraz sucha, jednak pozbawiona tej adrenaliny, która pojawiała się, kiedy polowała na magiczne stworzenia.
- Trochę zazdroszczę, wiesz, w domu omijają cię dodatkowe atrakcje typu kąpiel w jeziorze.- Parsknęła słysząc jego kolejne słowa. - Zdecydowanie miewałam lepsze, dobra idę pod prysznic bo śmierdzę mułem, jemy coś? Jadłeś coś?- zapewne nie, podejrzewała, że jak już zasiadł przy tym stoliku i zaczął dłubać w skórze, to zapewne od niego już nie wstał.
- Może zrobię nam zaraz jakąś kolację?- nie należała do specjalnie uzdolnionych w tej dziedzinie, no ale z głodu nie umrą. Odwróciła się na pięcie i poszła do łazienki, pozbyła się tych śmierdzących ubrań, umyła włosy, w których można jeszcze było znaleźć ślady glonów z jeziora. Prysznic zajął jej krótką chwilę, następnie znalazła się w kuchni, żeby przygotować im posiłek. Zajrzała do lodówki, jak zawsze nie było tam zbyt wiele. Ciekawe, że żadne z nich nie odczuwało potrzeby aby ją napełniać. Najważniejsze, że było mięso, inaczej bez sensu byłoby gotować, bo nie dałaby rady zaspokoić głodu. Krzątała się po kuchni dosyć krótko, w końcu nie należała do wybitnych kucharzy, jednak była w stanie zrobić jajka na bekonie.
Kiedy skończyła gotowanie, nałożyła dwie porcje i udała się z talerzami do salonu, pokoju dziennego, czy jak kto woli. - Smacznego!- postawiła talerz mężczyzny na stole, sama zaś usiadła na kanapie z talerzem w dłoni i zaczęła jeść. Włosy miała mokre, tym razem jednak nie śmierdziały mułem. - Nie jest to nic wybitnego, ale zdajesz sobie sprawę z mojego antytalentu kulinarnego.- humor jakby się już jej poprawił.