• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus

[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#9
11.01.2025, 23:41  ✶  
Ciężko było w obecnych czasach stać na neutralnym gruncie. Balansując na granicy neutralności zawsze przechylało się w jedną lub drugą stronę. Bycie neutralnym do pewnego momentu pozwalało jednak na łapanie równowagi, robienie kroków w tył czy po prostu stanie w miejscu. W życiu każdego człowieka jednak przychodził taki moment, że trzeba było wybrać. Nie między tym, co łatwe a co słuszne - a między tym, co uważał za właściwe. Przecież Śmierciożercy, w całym swoim okrucieństwie i uwielbieniu do bólu, uważali że działają w słusznej sprawie. Dla nich to, co robili, było właściwe. Nie każdy posuwał się do brutalnych metod i przemocy - wśród Śmierciożerców były przecież takie osoby, które działały lżej, mniej gwałtownie. Wśród zwolenników czystości krwi również byli tacy, którzy nie chcieli wymordowania mugolaków, a jedynie odebrania im przywilejów. Ot, łagodne w porównaniu do tego, co głosili niektórzy, prawda? No i, oczywiście, to było słuszne.
Punkt widzenia zawsze zależał od miejsca, w którym się stało. Od korzyści, które można było mieć, opowiadając się za którąś ze stron lub... Nie opowiadając się za żadną. Cynthia prędzej czy później będzie musiała dokonać wyboru - nurzała się w zakazanej magii, z lubością obmywając sobie w niej dłonie i pozwalając, by jej krople spływały po bladej skórze, wnikając przez tkanki i naznaczając jej duszę. Czy gdyby wygrało dobro, dla Cynthii istniałoby miejsce w nowym, lepszym społeczeństwie?

Uśmiechnął się lekko, użyczając Cynthii swojego ramienia. Nie był osobą, którą cisnęłaby jej zaklęciem w plecy, chociaż mogła tego nie wiedzieć: nie znała go przecież. W tej znajomości młody Lestrange widział wyłącznie zysk. Zysk dla samego siebie, oczywiście, chociaż i przy okazji zyska też Cynthia. Nie tknąłby jej, chyba że wyłącznie po to, by zacisnąć dłoń wokół jej kibici, gdyby się zachwiała na stromych schodach, mogąc spaść w ciemność rozświetloną wyłącznie tańczącymi płomieniami. Być może gdyby zagroziła, że to co zobaczyła, wyjdzie poza Walię i poza ich niepodpisaną, cichą umowę, sytuacja by się zmieniła o 180 stopni. Lecz w tej kwestii musiał jej zaufać: przyprowadził ją tutaj wyłącznie dlatego, że została polecona. Poza tym dostrzegał w Cynthii odbicie samego siebie. Jego stalowoszare tęczówki błyszczały taką samą ekscytacją, jak jej błękitne. Jego przypominały dwa kawałki metalu, jej: dwa odłamki lodu. Oboje bladzi, milczący, poruszający się z gracją po pajęczynie utkanej z niedopowiedzeń i nigdy niewypowiedzianych obietnic. Łączyła ich też ambicja. Ogromna ambicja, która popychała ludzi do wykonywania kroków nieostrożnych i nieprzemyślanych. Oni jednak jeszcze utrzymywali się na powierzchni tego, co legalne, ukrywając to, co zakazane, pod płaszczykiem milczenia. Swój jednak zawsze rozpozna swego, chociaż czasem do spotkania mogło dojść wyłącznie wtedy, gdy osoba trzecia popchnie upartą dwójkę, zawieszoną w swoich własnych umysłach i planach.

- Mogłem zapomnieć ich karmić - odpowiedział beznamiętnym tonem, tak jakby mówił o karmieniu żuków, trzymanych w słoiku, a nie o ludziach. Tak jakby trzymał robaki w akwarium i sprawdzał, ile mogą wytrzymać bez jedzenia i wody. Jakby chciał doprowadzić ich na skraj, popchnąć do ostateczności... A przecież to wiązało się ze śmiercią. Śmiercią, z której nic nie mógł wynieść - do dzisiaj. Bo dzisiaj miało się wszystko zmienić. Dzisiaj wkroczyli tu oboje, Lestrange i Flint, jakby mieli zaraz stanąć przed kościanym ołtarzem, otulonym czarnym całunem śmierci. - Ale powinni żyć.
Powinni... Gdy postawili stopy na posadzce, kolejne świece rozbłysły łagodnym, pomarańczowym światłem. Ciepło płomieni nie ocieplało jednak pomieszczenia, które było fizycznie i atmosferycznie lodowate. Wnętrze piwnicy przypominało groteskowe laboratorium szalonego naukowca. Nie było tu ani grama ciepła, ani grama nadziei. Pomieszczenie było kamienne, przestronne i wyposażone w stoły z pasami, regały z dużymi słojami na półkach, w których znajdowały się mózgi i ich poszczególne części, pływające w przezroczystej cieczy. Odczynniki, eliksiry oraz narzędzia zostały pochowane w stalowych szafkach, ukryte przed widokiem z zewnątrz. Aparatura jednak... Ona robiła wrażenie. Była mugolska, lecz udoskonalona przy pomocy magii. Mugolskie narzędzia wymagały elektryczności, lecz Lestrange najwyraźniej znalazł sposób, by przy pomocy magii wprowadzać je w ruch i zmuszać, by działały. Metalowa obręcz na głowę nie zawierała jednak zimnych przyssawek, lecz śruby, pokryte czymś ciemnym. Czyżby to była rdza? Nie... Nie rdza. Nie mogła to być rdza, gdyż wszystko tu było niemalże sterylne. Czy metal mógł przesiąknąć krwią do tego momentu, by nie dało się jej zmyć? A może po prostu nie starczyło mu czasu? W kącie stał stolik, a na nim doskonale znane Cynthii przyrządy alchemiczne. Z długiej, szklanej rurki skapywała ciecz do dużej kolby z płynem w kolorze jadowiciezielonym.

Po drugiej stronie znajdowała się zasłona, która spływała z samego sufitu aż do podłogi. Była stara, czarna, nieprzepuszczająca światła. To z niej dobiegł ich kolejny stłumiony jęk (jakby spod grubej warstwy materiału), na który Lestrange nie zwrócił większej uwagi. Pozwolił Cynthii na ześlizgnięcie palców z jego przedramienia, a sam wskazał dłonią na podłużny kształt, przypominający trochę połączenie trumny i lodówki.
- Czasem nie wytrzymują. A przecież każda śmierć ma znaczenie, prawda? Każdą da się wykorzystać do tego, by pogłębić swoją wiedzę - podszedł do jednej z szafek. Nie miał tony grubych segregatorów, lecz kartonowa, bura teczka, którą wyjął, powiększyła swoją grubość co najmniej trzykrotnie od chwili, gdy był tu z Mulciberem. - Pracuję na żywym organizmie, czas od śmierci pacjenta do śmierci mózgu zostawia mi bardzo małe pole do badań. Możesz wyobrazić sobie frustrację, która pojawia się w chwili, gdy muszę zaczynać od początku, bo obiekt nie nadaje się już do niczego.
Jeżeli chciała, mogła wziąć w dłonie teczkę. Mogła ją otworzyć i zobaczyć, nad czym od wielu, wielu lat pracował Lestrange. Nie były to zwykłe badania nad mózgiem. Rodolphus współpracował z nieżyjącym już Robertem Mulciberem, by wykazać iż mózgi mugoli, charłaków, mugolaków i czarodziejów różnią się od siebie nie tylko pod względem budowy, ale reakcji na brutalne, nagłe bodźce. Z tego co mogła wyczytać, badania dążyły w kierunku tezy, iż układ limbiczny mugolaków zachowywał się inaczej niż układ czarodziejów półkrwi lub czystej krwi. Były tu badania, były tezy, były dowody. Byli też pacjenci - przebadani z każdej z wymienionych grup, chociaż czarodziejów było zdecydowanie mniej, niż mugoli i charłaków.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5795), Rodolphus Lestrange (6449)




Wiadomości w tym wątku
[5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 01.01.2025, 16:29
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 17:22
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 22:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 06.01.2025, 23:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 06.01.2025, 23:46
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 07.01.2025, 01:05
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 09.01.2025, 00:09
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 11.01.2025, 00:51
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 11.01.2025, 23:41
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 09.02.2025, 02:30
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.02.2025, 13:08
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 22.02.2025, 23:33
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 10.03.2025, 00:43
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Cynthia Flint - 25.03.2025, 22:11
RE: [5.09.1972] Ribcage | Cynthia, Rodolphus - przez Rodolphus Lestrange - 17.04.2025, 13:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa