14.01.2025, 14:08 ✶
Wielka szkoda, że Robert, takiej wycieczki do Francji nie zaproponował Stanleyowi. Wziął ze sobą Lorien, która według myślenia Richarda, mogła mieć zły wpływ na jego brata, przekonując go do tego wyjazdu. Dlatego mówiąc o niej, podkreślał ów słowo, nie ukrywając faktu, jak mu to nie odpowiadało.
- Właśnie szkoda, że tej wycieczki, nie zaproponował Tobie, tylko uległ Lorien. Oboje byście odpoczęli od problemów i spędzili ze sobą odpowiednio czas.Zwrócił na to uwagę, kiedy otrzymał odpowiedź od Stanleya, że wycieki mu ojciec nie zafundował. Nawiązał także do ostatnich wydarzeń, u końca poprzedniego miesiąca, związanego z randką. Sytuacja zrobiła się bardzo nieprzychylna ich rodzinie i Stanleyowi.
List został zabrany i wysłany. Kwestię skrzata mieli omówioną. Było jednak coś jeszcze, co Richard przy okazji chciał omówić. Zapytać? O ile Stanley ma odpowiednie możliwości podjąć się realizacji tego, o czym zaraz powie. Musiał mieć jednak pewność, że ten gabinet jest odpowiednio zabezpieczony. A słowa tu wypowiadane, pozostają tylko dla nich.
Mając to zapewnienie, poruszył temat. Nie chciał już wracać do tematu Lorien, jako żony swojego brata.
Przedstawił w skrócie sprawę, której głównym celem jest pozyskanie jak najwięcej informacji o dziennikarzu Issacu Bagshocie. Jako ojciec, zależało mu na bezpieczeństwu syna i ochronie jego wizerunku. Sam chłopak też musi się wciąż nauczyć o komunikacji społecznej. To jednak nie znaczy, zostawi ten problem. Już Leonard wspomniał, że trzeba coś zrobić z tym czarodziejem. Najchętniej Richard osobiście zrobiłby piekło temu Issacowi, ale musiał się z tym powstrzymać. Działać ostrożnie.