14.01.2025, 22:36 ✶
Chociaż powitanie Reginy było przyjemne, Lorenz nie uspokoił się ani odrobinę. Ogrom panienki Rowle onieśmielał go, a nie było to coś, co przydarzało się mu często. Wręcz przeciwnie, to zwykle on był onieśmielający! Teraz jednak, gdy kobieta stała przed nim, mógł co najwyżej zerkać w górę, na jej całkiem niebrzydką, szlachetną, a przede wszystkim uśmiechniętą twarz.
- Oho? Powróciła pani skądś? - Zagadnął, czepiając się jej wyznania. - Wydaje się, że wiele osób wyjechało z Londynu, a nawet z Anglii, niedługo po szkole, by wrócić do ojczyzny po latach. Ze mną było tak samo. - Odwzajemnił uśmiech. Wymiana doświadczeń była dobrym sposobem na zaczęcie rozmowy.
Uśmiechnął się też do Cymbała, ale trzymał się na dystans, nie wyciągając do niego nawet dłoni. Iskierka z ogona mogła wypalić okropną dziurę w mankiecie, a nie wszystko dało się łatwo naprawić zaklęciem. Wolał nie próbować.
- Cudowne stworzenie, doprawdy! A do picia herbatę, bardzo dziękuję. - Dodał, przechodząc wgłąb pokoju, pozostawiając za sobą bezpieczeństwo zamkniętych drzwi. Czy wielka baba ze stadem miniaturowych smoków mogła mu zaszkodzić? I to jak! Enzo postanowił jednak nie dać się uprzedzeniom, nawet jeśli ognik wydał dźwięk paszczą. - Co chciał zrobić? - Zainteresował się, zanim zdołał to przemyśleć. - Jesteś w stanie z nim... porozumiewać się? - Dodał, unosząc wysoko ciemne brwi. - To niesamowite!
- Oho? Powróciła pani skądś? - Zagadnął, czepiając się jej wyznania. - Wydaje się, że wiele osób wyjechało z Londynu, a nawet z Anglii, niedługo po szkole, by wrócić do ojczyzny po latach. Ze mną było tak samo. - Odwzajemnił uśmiech. Wymiana doświadczeń była dobrym sposobem na zaczęcie rozmowy.
Uśmiechnął się też do Cymbała, ale trzymał się na dystans, nie wyciągając do niego nawet dłoni. Iskierka z ogona mogła wypalić okropną dziurę w mankiecie, a nie wszystko dało się łatwo naprawić zaklęciem. Wolał nie próbować.
- Cudowne stworzenie, doprawdy! A do picia herbatę, bardzo dziękuję. - Dodał, przechodząc wgłąb pokoju, pozostawiając za sobą bezpieczeństwo zamkniętych drzwi. Czy wielka baba ze stadem miniaturowych smoków mogła mu zaszkodzić? I to jak! Enzo postanowił jednak nie dać się uprzedzeniom, nawet jeśli ognik wydał dźwięk paszczą. - Co chciał zrobić? - Zainteresował się, zanim zdołał to przemyśleć. - Jesteś w stanie z nim... porozumiewać się? - Dodał, unosząc wysoko ciemne brwi. - To niesamowite!