27.01.2023, 21:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2023, 21:12 przez Castiel Flint.)
Nie znał tego człowieka ale jego niespożyta energia bycia doprowadzała tego dotychczas smętnego i oderwanego od rzeczywistości Flinta do śmiechu. Krótka rozmowa a już Beltane nabierało nieco ciekawszych barw. Fergusowi się tu spodoba, oj tak! Ciekawe czy zna tego tutaj... czasami wydawało mu się, że Olivander zna połowę świata i nawet tego nie ogarnia.
- Między innymi... ale mamy tu pracę i niewiele czasu. - przywołał ich koncentrację do zadania. Flint tak był - lubił sobie pogawędzić z przyjemnymi osobami ale dopiero gdy zakończy obowiązki. Kiedy ostatnio oderwał się gwałtownie od intensywnej pracy w imię obietnicy miło spędzonego czasu... skończyło się to tragedią. Co prawda stoły nie były przedmiotami czarnomagicznymi ale cholera to wie...
- Ale co liczyłem...? - zgubił wątek bowiem obaj spoglądali na tę samą osobę, ubraną nieadekwatnie do terenu; co prawda oceniał tylko przystosowanie butów na obcasie, odsłoniętych kostek i miękkiej ziemi w którą mogłaby się zapaść gdyby postanowiła podskoczyć ale osoby postronne mogły inaczej zinterpretować jego wzrok.
Potrząsnął głową i oderwał się od tych nieplanowanych obserwacji. Stół. Lewitował stół i utrzymywał go z trudem w powietrzu bo jednak gibał się na boki. Z ulgą powitał wspierające zaklęcie Juliena, dzięki czemu żadna drewniana ani ludzka noga nie ucierpiała.
- Dzięki. Dobra, teraz reszta. Pospieszmy się. - zaproponował zwiększenie tempa bo nie ma co się rozpraszać. Im szybciej się tym zajmą tym będą mogli pomóc innym. Chciał jeszcze znaleźć jakiegoś aurora i porozmawiać na temat narzucenia zaklęć odpychających na wszystkie te stoiska kupieckie. Nie zdąży jeśli będzie się tu ociągać.
Wyciągnął ponownie przed siebie różdżkę i użył ponownie tego samego zaklęcia. Podniósł stół choć musiał obrócić już nadgarstek aby go utrzymać w objęciach czaru. Nowa różdżka nie była jeszcze przyzwyczajona do większego wysiłku a on nie był jeszcze do końca z nią zsynchronizowany. Gdy usłyszał głośniejsze zawołanie to odruchowo odwrócił głowę. W tamtej sekundzie przypomniało mu się o pączkach jakiejś Nory, którymi Brenna go nakarmiła. Czyżby to była TA Nora?
- Ty jesteś "ta" Nora?! - zawołał głośniej i w tym samym momencie stracił panowanie nad zaklęciem podtrzymującym lewitujący duży i ciężki stół. Ten niepozorny mebel przechylił się w powietrzu do przodu, drewnianymi nogami w stronę Castiela i Juliena. Zdążył wydusić z siebie "UWA..." - kiedy jedna z tych nóg go zdzieliła w głowę, a reszta stołu miała za kilka sekund go zwalić z nóg (tu daję sposobność Julienowi do bohaterowania i ratunku XD) Jak to było? "Skupmy się na pracy..."?
/ użyłam zaklęcia translokacji na podniesienie stołu
/ użyłam uniku z aktywności fizycznej na spadający mnie stół XD
- Między innymi... ale mamy tu pracę i niewiele czasu. - przywołał ich koncentrację do zadania. Flint tak był - lubił sobie pogawędzić z przyjemnymi osobami ale dopiero gdy zakończy obowiązki. Kiedy ostatnio oderwał się gwałtownie od intensywnej pracy w imię obietnicy miło spędzonego czasu... skończyło się to tragedią. Co prawda stoły nie były przedmiotami czarnomagicznymi ale cholera to wie...
- Ale co liczyłem...? - zgubił wątek bowiem obaj spoglądali na tę samą osobę, ubraną nieadekwatnie do terenu; co prawda oceniał tylko przystosowanie butów na obcasie, odsłoniętych kostek i miękkiej ziemi w którą mogłaby się zapaść gdyby postanowiła podskoczyć ale osoby postronne mogły inaczej zinterpretować jego wzrok.
Potrząsnął głową i oderwał się od tych nieplanowanych obserwacji. Stół. Lewitował stół i utrzymywał go z trudem w powietrzu bo jednak gibał się na boki. Z ulgą powitał wspierające zaklęcie Juliena, dzięki czemu żadna drewniana ani ludzka noga nie ucierpiała.
- Dzięki. Dobra, teraz reszta. Pospieszmy się. - zaproponował zwiększenie tempa bo nie ma co się rozpraszać. Im szybciej się tym zajmą tym będą mogli pomóc innym. Chciał jeszcze znaleźć jakiegoś aurora i porozmawiać na temat narzucenia zaklęć odpychających na wszystkie te stoiska kupieckie. Nie zdąży jeśli będzie się tu ociągać.
Wyciągnął ponownie przed siebie różdżkę i użył ponownie tego samego zaklęcia. Podniósł stół choć musiał obrócić już nadgarstek aby go utrzymać w objęciach czaru. Nowa różdżka nie była jeszcze przyzwyczajona do większego wysiłku a on nie był jeszcze do końca z nią zsynchronizowany. Gdy usłyszał głośniejsze zawołanie to odruchowo odwrócił głowę. W tamtej sekundzie przypomniało mu się o pączkach jakiejś Nory, którymi Brenna go nakarmiła. Czyżby to była TA Nora?
- Ty jesteś "ta" Nora?! - zawołał głośniej i w tym samym momencie stracił panowanie nad zaklęciem podtrzymującym lewitujący duży i ciężki stół. Ten niepozorny mebel przechylił się w powietrzu do przodu, drewnianymi nogami w stronę Castiela i Juliena. Zdążył wydusić z siebie "UWA..." - kiedy jedna z tych nóg go zdzieliła w głowę, a reszta stołu miała za kilka sekund go zwalić z nóg (tu daję sposobność Julienowi do bohaterowania i ratunku XD) Jak to było? "Skupmy się na pracy..."?
/ użyłam zaklęcia translokacji na podniesienie stołu
/ użyłam uniku z aktywności fizycznej na spadający mnie stół XD
Rzut Z 1d100 - 14
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana