15.01.2025, 14:56 ✶
—01/09/72—
Poza starannie napisanym listem, w środku znajdowała się pojedyncza czarna lotka, której czubek zakonserwowany był złotym lakierem.
Londyn, 01.09.72
Umiłowany Przyjacielu,
nie wiem, nie jestem w stanie pojąć czym sobie zasłużyłem na przyjaźnie, które można już odmierzać dziesięcioleciami, a które wciąż przynoszą nieoczekiwane owoce o każdej porze roku, bez względu na pogodę, bez względu na okoliczności, bez względu na czas, który przebywamy osobno. Charlotta, Morpheus i Ty mój drogi... to skarb warty tysiąckrotnie więcej niż wszystko co udało mi się zgromadzić w podziemiach mojej posiadłości.
Widzę w Twoich słowach pełnię świadomości tego, ile ten wyjazd mnie kosztuje, więc nie zamierzam rozpisywać się na temat wszystkich obaw, które bynajmniej nie są związane z pracą naszych zespołów, czy delegaturą z Kambodży. Wiem, że wiesz i to samo w sobie przynosi mi ukojenie i wsparcie, którego szukałem, choć nie powiem, że odgryzanie głowy ruchomej czekoladowej żabie też jest zabawne. Czy pamiętasz, że to Ty nauczyłeś mnie jeść te parszywe gady? Piszesz o podziwie, a moje serce zaciska się w poczuciu winy, że zbyt mało Tobie daję wyraz tego, jakim wsparciem jesteś dla moich działań, jak Twoja praca z zespołem w szarej biurowej codzienności umożliwia mi realizowanie wszystkiego o czym zamarzę. Kiedy proponowałem Ci pracę w swoim biurze, wierzyłem w Ciebie, ale nikt nie przygotował mnie na zachwyt z jakim mogłem obserwować jak wzrastasz i wypracowujesz sobie własną ścieżkę, zgodną ze swoimi wartościami, właściwym Ci czarem i sprytem. Nigdy jednak nie odwróciłeś się ode mnie, nie zachwiałeś zaufania, które między sobą mieliśmy i za to będę Ci dozgonnie wdzięczny. Maluj więc biuro jak tylko chcesz, na kolory w których to Tobie, a nie mi będzie dobrze. To bardziej Twoje biuro niż moje, obaj jesteśmy tego przecież świadomi, od lat nosisz je na swoich barkach, gdy ja tylko wytyczam ścieżki.
Po powrocie zapewne rzucę się wir nowego projektu, o którym na razie - póki nie uporasz się ze swoją sprawą - nie chcę Ci mówić. Kibicuję Ci. Pamiętaj o naszej rozmowie, pamiętaj o zbyt głośnych statystach, którzy zakłócają przekaz. Wierzę, że dasz sobie radę rozwiązać to bez rozlewu krwi - jesteś wybornym dyplomatą, najlepszym spośród tych, których znam. Cokolwiek postanowisz, możesz liczyć na moje wsparcie.
Notes zabieram ze sobą, żałuję, że nie mogę odwdzięczyć Ci się podobnym prezentem, przyjmij jednak pióro mojego pierwszego kruka, abyś mimo gorącego gryfońskiego temperamentu, nie zapomniał o chłodnym osądzie wspierającym Cię z drugiej wieży.
Nie zasłużyłem na Ciebie.
Twój Ulubiony Krukon