27.01.2023, 21:09 ✶
Coraz bardziej się zastanawiał, czy zamiast czarować korzenie pod nogami Rookwooda, nie powinien rzucić na niego po prostu Silencio, by przestał się pogrążać. Jego jawna chęć wywyższenia się nad wszystkimi i niechęć do Tomasza, sprawiała, że z jednej strony krew wrzała w jego żyłach, z drugiej trochę współczuł Chesterowi. Musiał mieć naprawdę mało przyjaciół w swoim życiu, bo nie wiedział, kto zostałby u jego boku przy zdrowych zmysłach, jeśli widział siebie jako pępek świata do tego stopnia, że jak wiele osób zauważyło, całkowicie przeinaczył rozkazy.
Niepokoiło go zachowanie wzgardliwe co do jego osoby, z drugiej strony, dobrze było wiedzieć kogo unikać i na kogo uważać, szczególnie podczas jakiejś misji w ciemnej alejce, gdzie wszystko może się zdarzyć. Choć zrobiło mu się lekko zimno na myśl, że ktoś taki siedzi dość wysoko w służbach. Pytanie, czy honor Rookwooda znajdował się ponad jego niechęcią do osób danej krwi, czy jednak będzie gotowym go sprzedać?
- Mam ogólne wrażenie, że kiedy rozmawialiśmy na temat i nikt nie próbował wmówić nam, że nasze zdanie się nie liczy, bo przecież powinny mówić tylko dwie osoby, a reszta potulnie siedzieć i słuchać, to udało się wszystko ustalić - rzucił aurorowi z ziemnym uśmiechem, zanim ten nie postanowił ruszyć w swoją stronę. Szybko jednak kąciki jego ust opadły, by znów unieść się smutno na słowa Lucy.
- Nie będę, nie warto, nigdy nie jest warto - odpowiedział, po czym z miotłą w ręku podszedł do Heather.
- Choć młoda, popatrzymy sobie z mioteł, jak reszta uwija się jak mrówki podczas naszej wycieczki krajoznawczej - żażartował lekko, klepiąc ja w ramię. Oddalili się od reszty, którą pochłonęły ich własne obowiązki wyznaczone na dzisiejszy dzień.
Niepokoiło go zachowanie wzgardliwe co do jego osoby, z drugiej strony, dobrze było wiedzieć kogo unikać i na kogo uważać, szczególnie podczas jakiejś misji w ciemnej alejce, gdzie wszystko może się zdarzyć. Choć zrobiło mu się lekko zimno na myśl, że ktoś taki siedzi dość wysoko w służbach. Pytanie, czy honor Rookwooda znajdował się ponad jego niechęcią do osób danej krwi, czy jednak będzie gotowym go sprzedać?
- Mam ogólne wrażenie, że kiedy rozmawialiśmy na temat i nikt nie próbował wmówić nam, że nasze zdanie się nie liczy, bo przecież powinny mówić tylko dwie osoby, a reszta potulnie siedzieć i słuchać, to udało się wszystko ustalić - rzucił aurorowi z ziemnym uśmiechem, zanim ten nie postanowił ruszyć w swoją stronę. Szybko jednak kąciki jego ust opadły, by znów unieść się smutno na słowa Lucy.
- Nie będę, nie warto, nigdy nie jest warto - odpowiedział, po czym z miotłą w ręku podszedł do Heather.
- Choć młoda, popatrzymy sobie z mioteł, jak reszta uwija się jak mrówki podczas naszej wycieczki krajoznawczej - żażartował lekko, klepiąc ja w ramię. Oddalili się od reszty, którą pochłonęły ich własne obowiązki wyznaczone na dzisiejszy dzień.
Koniec sesji