Przepraszam? Przepraszam... za co? Za zachowanie Alexandra? Za... za co w ogóle przepraszał? Patrząc na Flynna miał wrażenie, ze dopytywanie o to teraz nie jest najlepszym pomysłem. Zresztą dzisiejszy dzień już był i tak za bardzo naszprycowany wyznaniami i rzeczami mocno poruszającymi skorupy ich obu. Tylko że on przeprosił. A Laurent naprawdę nie wiedział, za co przepraszał. Czy przemilczenie tego było tak samo nie w jego stylu jak ta śliczna kurtka, która nijak nie wpasowałaby się w jego garderobę? Nie, musi zapytać, przecież jak inaczej powiedzieć, że "nic się nie stało"? Czego chyba jemu nie mógłby powiedzieć. Dla tego człowieka przeprosiny wiele znaczyły. Jak mógł więc je zaakceptować?
Iii zapytałby o to, gdyby właśnie nie zataczali drogi do punktu wyjścia. Aby sytuację uratować wydawało się, że tylko kapitulacja zda egzamin. Byłaby idealnym wyborem na to, że Laurent nie miał chęci na szarpanie się i przyjmowanie do siebie tych emocji, które znów zakwitły we Flynnie. Na pewno idealnie wygodnym na tu i teraz, perfekcyjne zdanie "dobrze, zapomnijmy o temacie!". Skupmy się na tym teraz, bo zaraz nawet nie będzie żadnego "tu".
- Istnieją zioła, które mogłyby ci pomóc, sprawdzałem. - Nie chciał walczyć z jego nałogiem... na razie. Ani nie miał na to siły, ani nie byli na takim etapie. Może nawet ta walka była z góry przegrana - bo żeby w ogóle była szansa to ktoś musiałby chcieć. Dlatego to zostawiał. Wiedział, jak bardzo papierosy pomagały umysłowi. Tak samo jak doskonale pomagało opium - Laurent ciągle miał go trochę w szufladzie. Tego kupionego na koniec poprzedniego miesiąca i wypalanego, dla ukojenia, na jego początku. Choć nikomu się do tego nie przyznał. - Ale nie jestem magimedykiem, żeby mieć pewność. - Które się faktycznie sprawdzą, z których można przygotować... chociażby herbatę! Przesłodzoną miodem herbatę, żeby chciał to wypić. Chociażby miał spędzić nad tym następne dni to coś by dla Flynna wymyślił. Ale załamał trochę ręce. Tu i teraz załamał ręce. Zacisnął na moment wargi, po czym się uśmiechnął. - Nie będę cię zmuszać. Nie zamierzam walczyć z tobą o papierosy. - Dodał jeszcze, bo skoro Flynn to tak odebrał... to może sądził, że to o to chodzi. Mogłem się nie odzywać. W ogóle. Więcej wyczucie czasu i miejsca, dawkowania informacji, więcej przemyśleń na temat tego, jak traktowac Flynna i... nie chciał w zasadzie tak funkcjonować do końca. To było za bardzo stresujące.