• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight

[06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#6
18.01.2025, 01:24  ✶  

Odnotowała w swej głowie, by zasięgnąć języka u znajomych opiekunów ptaków drapieżnych. Jeżeli się nie myliła, to w swojej kolekcji miała opasłe tomiszcze o niemagicznych ptakach, do którego powinna zajrzeć przed ich następnym spotkaniem.

Nie wiedziała, czemu Anthony wybrał sobie akurat przedstawiciela  harpia harpyja na posłańca. Też nigdy go o to nie spytała, przyjmując to jako część rzeczywistości i przechodząc nad tym dalej. Może powinna go o to zapytać? Może nastały czasy, kiedy nie powinno się nad wszystkim przechodzić, ot tak, dalej.

Nie zrobiła tego jednak, postanawiając, że ciekawość zaspokoi przy innej okazji. Zamiast tego z uwagą wysłuchała słów Shafiqa, co jakiś czas marszcząc brwi lub kiwając lekko głową.

Znowu ci śmierciożercy, w przeciągu ostatnich dwóch dni słyszała o nich już któryś raz. Niepokojące, ale czemu się dziwić, skoro ów przymiotnik można było przypisać każdemu dniu i nocy, jakie przychodziły i przemijały w ostatnim czasie.

— Nie wydaje mi się, żebyś coś pomieszał. Bardzo podobnie piszą o tym w Proroku i kilku innych gazetach. — podjęła, kiedy umilkł. — Przez chwilę zastanawiałam się, czy to aby nie są sprowokowane zwierzęta, czyniące te szkody, ale szczerze mówiąc, niewiele potrafię wymienić takich, które doprowadziłoby człowieka do pobytu w Lecznicy Dusz.

Jej głos przybrał zmartwioną i w dodatku smutną barwę. Knieja Godryka słynęła z mnogości magicznych zwierząt, dla których była kryjówką, domem. Do tego roślinność, którą zwykły się żywić… Zachwianie flory bądź fauny mogło prowadzić do nieodwracalnych szkód, których nawet magia nie naprawi. Jeszcze to skażenie, o którym wspomniał jej rozmówca. Regina koniecznie musiała się przyjrzeć temu bliżej. Postanowiła, że raz jeszcze napisze listy do znajomych i ruszy kilka kontaktów w Ministerstwie.

— Zrozumiałe Anthony, nie sądzę, by ktokolwiek osądzał to, co robisz lub, w tym przypadku czego nie robisz, zwłaszcza że działasz tak, jak tylko możesz.

Zapewne tego nie potrzebował, ale Regina poczuła, że w jakiś sposób musi go upewnić w tym, iż działa tak, jak tylko może. Przynajmniej tak jej się wydawało, bo przecież nie znała pełnego wymiaru problemu, z jakim przyjdzie im się wszystkim mierzyć.

Nazwisko zobowiązywało, choć Rowle często się mu wymykała. W końcu ani nie pracowała w Ministerstwie, ani nie prowadziła żadnej z hodowli. Czy podzielała opinię swojego wuja albo brata ciotecznego? Nie, ale też i nie darzyła mugoli przesadną miłością.

Czy jej rodzice mieli podobne poglądy, jak większość czystokrwistych rodzin? Nigdy z nimi o tym nie rozmawiała, a nawet pamiętała, jak jej ojciec wdawał się w dyskusje przy stole z Lazarusem na te tematy. Tylko co innego się zwykło mówić za zamkniętymi drzwiami, a co innego na salonach, nieprawdaż?

To chyba właśnie dlatego Regina tak bardzo uciekała od londyńskiej socjety. Ten ich dualizm, słowa o niekończącym się dnie, zawoalowane prośby i groźby, handel reputacją. Kiedy psidwak szczerzy zęby, to wiesz, że tak naprawdę nie udaje i ostrzega. Nie ocenia cię po tym, kim i gdzie się urodziłeś, a jaki jesteś tu i teraz. Ceniła szczerość zwierząt i tę prostolinijność.

Zsunęła spojrzenie na stolik, gdzie odstawiła filiżankę na spodku. Dała słowom mężczyzny wsiąknąć, jakby były deszczem dla wyschniętej gleby jej myśli. Nawet przez chwilę uśmiechnęła się rozbawiona, bo przed oczami stanął jej obraz Anthony’ego ze smoczymi skrzydłami i rogami, wychwalającego smoki i nakazującego im (i jemu) bezgraniczne posłuszeństwo.

Uśmiech zniknął tak szybko jak się pojawił. Pomiędzy brwiami pojawiła się pionowa zmarszczka, a usta zacisnęły się nieznacznie. Przyszedł czas na odpowiedź i udzieliła jej stonowanym głosem.

— To prawda, ale dotyczy to każdych fundamentalistów, niezależnie od… Od umiejscowienia na skali, że tak to ujmę. Opinie o mugolach bywały różne, ale dobrze wiesz, że większość naszego społeczeństwa wyraża się o nich, jak o mniej rozumnych lub godnych żałości. Bywały też głosy przestrogi, z jakiegoś powodu ukryliśmy przed nimi swoje istnienie i to te głosy do mnie trafiają. Mugoli należy się przede wszystkim wystrzegać, bo jak historia pokazała, potrafią wyrządzać szkody, które odczuwają nie tylko oni, ale i my, nasz świat.

Poruszyła się niespokojnie, jakby nie była do końca pewna, czy aby na pewno dobrze sformułowała to, co odczuwa. Odchrząknęła i podjęła na nowo:

— Ten fanatyzm nie dotyczy tylko samych mugoli, ale też czarownic i czarodziejów, którzy nie wybierają tego, gdzie się rodzą lub kogo kochają. Z tym osobiście się nie zgadzam, z narzucaniem innym tego, że są lepsi lub gorsi, bo w ich żyłach płynie taka, nie inna krew. Bo czy naprawdę to jakaś różnica? Jakby noszenie danego nazwiska dawało nam jakieś konkretne umiejętności.

Żachnęła się i spojrzała na czarodzieja, zastanawiając, czy właśnie się nie pogrążyła. Nie potrafiła ocenić, więc brnęła dalej:

— Nie potrafię używać zimnej kalkulacji, o czym zapewne świetnie wiesz, ale dobrze to ująłeś Anthony, że obudziliśmy się w koszmarze, a ten powoli przemienia się w rzeczywistość. Co jak wreszcie zmienią się miejscami i obudzimy się świecie, gdzie nie ma miejsca dla tych, którzy nie władają magią od pokoleń? Wydaje mi się, że fanatykom nigdy mało i zaraz znajdą sobie kolejne powody, by kogoś wykluczać, prześladować, a wreszcie  i zabijać.

Umilkła, spięta i zmartwiona, bo miała wrażenie, że dotarła i do sedna swoich obaw. Od jakiegoś czasu zastanawiała się, czy aby jej rodzina, przyjaciele, znajomi są bezpieczni. Ale to nie tylko strach o swoich bliskich był tak męczący. Teraz jeszcze dochodziła nieufność w stosunku do każdego, kto głośno nie wypowie opinii na tematy, o których właśnie rozmawiała z Shafiqiem. I tego, co potem. Powinna się odciąć? Próbować przekonywać?

Powiodła miodowymi oczyma do okna, myśląc o tym, że nigdy nie powinna wyjeżdżać z rezerwatu znikaczy, co uczyniła przed paroma laty. W jej wspomnieniach tamte dni jawiły się wręcz sielankowo, choć jednocześnie przysparzały bólu serca.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (2441), Regina Rowle (2426)




Wiadomości w tym wątku
[06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Anthony Shafiq - 13.12.2024, 10:37
RE: [06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Regina Rowle - 19.12.2024, 15:47
RE: [06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Anthony Shafiq - 07.01.2025, 20:57
RE: [06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Regina Rowle - 08.01.2025, 22:54
RE: [06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Anthony Shafiq - 17.01.2025, 20:44
RE: [06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Regina Rowle - 18.01.2025, 01:24
RE: [06.09 Regina & Anthony] Chai spices dance, a sheer delight - przez Anthony Shafiq - 27.02.2025, 16:31

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa