• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve

[21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#4
18.01.2025, 03:36  ✶  
Maeve zmrużyła oczy, zerkając na Sauriela z tym swoim charakterystycznym, półkpiącym uśmiechem, który sugerował, że zaraz padnie jakaś uszczypliwa uwaga. Było coś niepokojąco znajomego w jego tonie, ale bardziej niż słowa, uwagę przyciągała atmosfera. Nokturn otaczał ich jak stary, podarty płaszcz - ciemny, ciężki i lepkawy od wilgoci, która wdzierała się pod skórę.
- Przestań, bo się podniecę - odparła na obietnicę gryzienia, samej przygryzając wargę. Prawie się nawet oblizała, ale przypomniała sobie, że właśnie sugeruje coś takiego facetowi i kwas żołądkowy podszedł jej do gardła. Poza tym widziała, że Sauriel nie do końca był sobą. Zapamiętywała twarze jak nikt inny, ot, zboczenie zawodowe, więc też czuła, że czegoś znajomego w jego wyrazie brakowało. Jakby błysk w oku na moment przysłoniły ciemniejsze chmury. Dlatego zaśmiała się jedynie, kiedy zaproponował danie dupy, choć mogła powiedzieć, że niestety jego matki nie ma już z nimi, więc świąteczne puszczanie się już nigdy nie będzie takie samo.

Skrzypienie śniegu pod jej butami odbijało się echem w ciasnych zaułkach. Kiedy wampir zapytał, czy jest z Wietnamu, Maeve zmarszczyła brwi i spojrzała na niego jakby chciała niemo zapytać, czy się może szaleju nie najadł. Gdyby miała dostawać galeona za każdy jego zjebany komentarz, dawno mogłaby się wyprowadzić z Nokturnu.

- Czy twojego łba używali do odbijania tłuczka podczas meczów Quidditcha? Jestem z Londynu - wypluła z siebie oczywistość, machając tą zupką gniewnie, jakby chciała mu makaron na czole rozkruszyć. Nie była jednak skora do marnowania jedzenia, więc schowała Vifona za pazuchę kurtki, a rękoma zanurkowała głęboko w kieszaniach. Palce z zimna zaczynały jej świerknąć.

- Wreszcie zaczynasz mówić moim językiem. - Uśmiechnęła się szeroko, słysząc propozycję wyżerki i to na koszt Rookwooda, ale potem od razu kontynuowała, żeby nie zdążył powiedzieć, że przecież nie mówi po chińsku. Albo wietnamsku. - Nie widziałam, bo nie łażę tam bez wyraźnego powodu. Pokątna mnie nieziemsko wkurwia - wzdrygnęła się aż wyznając mu to, przede wszystkim na myśl tych pstrokatych tłumów, które się wleką wzdłuż chodników jak ćmy, spacerując mozolnie i nie dając człowiekowi przejść naprędce, żeby mógł zrobić swoje i zapomnieć o tym koszmarze. Niemniej dla jedzenia poszłaby gdziekolwiek, nawet do piekła i z powrotem. - Możemy się na choineczkę wspiąć, jeśli chcesz. Ścigać się, kto pierwszy ściągnie gwiazdę z góry - zaproponowała, uśmiechając się dziko. Już widziała oczyma wyobraźni, jak skaczą po gałęziach jak małpy, w akompaniamencie przejętych krzyków widowni. Na myśl o tej adrenalinie poczuła, że się jej od razu ciepło robi.

- Czaję, zbieżność nazwisk przypadkowa. - Zaadresowała to krótko, ale urwała temat, bo choć ich rozmowa toczyła się w typowym dla nich, zaczepnym tonie, Maeve zauważyła, że coś w reakcji Sauriela wydawało się inne. Może to była ta noc - ciemniejsza niż zwykle, przesycona czymś nieuchwytnym, jakby nawet powietrze zamarło, oczekując na coś więcej. - Możemy cię adoptować, jak chcesz. Moja matka cię nie polubi, ale ona nikogo nie lubi, więc nic nie tracisz - zaproponowała w żartach, dźgając go lekko łokciem, ale nadal nie wyjmując rąk z kieszeni.



I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Maeve Chang (1360), Sauriel Rookwood (2554)




Wiadomości w tym wątku
[21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 02.01.2025, 21:43
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Maeve Chang - 07.01.2025, 00:31
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 09.01.2025, 22:30
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Maeve Chang - 18.01.2025, 03:36
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 21.01.2025, 18:07
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Maeve Chang - 26.01.2025, 21:35
RE: [21.12.1971] I have a nasty plan for Christmas in London | Sauriel & Maeve - przez Sauriel Rookwood - 29.01.2025, 02:09

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa