• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła

06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła
Pani doktor
Don't touch my crown with your flithy hands
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne, krótkie włosy okalają wręcz niezdrowo baldą twarz. Patrzą na ciebie szarozielone oczy, zwykle wyrażające znudzenie, choć potafią czasem rozbłysnąć, gdy ich włąścicielka uzna coś za interesujące. Wąskie wargi rzadko kiedy zdobi usmiech, szczególnie ten szczery. Jest szczupła, doś wysoka, ma 170 centymetrów wzrostu. Zwylke ubrana elagancko, acz wygodnie. Woli spodnie od sukienek czy spódnic, z drugej strony częsciej dojrzy się ja w koszuli i marynarce niż w swetrze. Wybiera raczej ciemne oraz stonowane kolory. Wielbicielka delikatnej biżuterii, szczególnie tej wykonanej ze srebra i pereł. Unois się za nią zpach ziół, a także ciężkich perfum o nucie opium.

Annaleigh Dolohov
#3
27.01.2023, 22:33  ✶  
Nie była zadowolona, że osoba, którą szczęśliwie jak myślała, znalazła, kazała jej podejść do niej bliżej. Dalej nie będąc za bardzo ufną, zaczęła powoli kierować się w kierunku coraz wyraźniejszej sylwetki, która, jak się okazało po podejściu bliżej, utknęła.
Zmarszczyła brwi, zatrzymała się nagle, po czym zaczęła stawiać kroki niesamowicie ostrożnie, nie chcąc trafić na zdradliwy grunt, i skończyć jak nieszczęśnik przed nią. Ten co prawda wyglądał na bardziej przygotowanego na wędrówkę niż Annaleigh, która coraz bardziej odczuwała, jak bardzo było zimno i wilgotno, siedzenie jednak z nogą w lodowatym zapewne błocie nie mogło sprawiać, że czuł się zbyt komfortowo.
Tak naprawdę nie miała pojęcia, z kim ma do czynienia.
Szukała wzrokiem różdżki, próbując dowiedzieć się, czy napotkała czarodzieja, czy nie daj boże mugola. Tego zapewne zostawiłaby na pastwę losu i poszła w swoją stronę, nie poświęcając mu nawet ułamka swojej uwagi, sprawa miała się jednak inaczej, jeśli był to członek magicznej społeczności. Nawet szlama, jeśli wygrzebałaby się z tego całego bagna, mogła rozpowiedzieć nieprzyjemną plotkę. Przez życie z Vakelem zaś zaczęła się ich wystrzegać jak ognia. Udzieliła jej się jego obsesja na punkcie wizerunku. Choć głównie dbała o niego dla niego, już wcześniej przecież zwracała uwagę na to, by nie przynieść wstydu rodzinie.
Był tylko mały problem. Kompletnie nie wiedziała, jak pomóc tejże osobie bez pomocy magii. Zanim więc podjęła jakiekolwiek działania, musiała wybadać sytuacje.
- Nie jestem pewna, czy to rzeczywiście szczęście skoro los sprowadził na twoją drogę mnie - odparła, rozglądają się lekko po okolicy. Zauważyła powaloną kłodę, wystarczającą, by można było usiąść, oprócz tego parę krzaków i gałęzi. Podeszła do jednej, wyglądającej na dość długą i grubą.
Odetchnęła głęboko, próbując złapać więcej tlenu, choć wiedziała, że aktualnie mógł jej pomóc tylko odpoczynek. To jednak musiała chwilę poczekać. Jej trupioblada twarz zwróciła się znów w stronę mężczyzny, rozważając wszystkie za i przeciw. Ratowanie go to niepożądany wysiłek, a musiała się oszczędzać, patrząc na to, gdzie się znalazła. Z drugiej strony nadszarpnięcie jej wizerunku i ewentualna strata sojusznika.
Chociaż gdy tak na niego patrzyła, wydawało jej się, że skądś go kojarzy. Choć nie potrafiła przytoczyć, kiedy i gdzie się spotkali. To jednak zadecydowało o jej postępowaniu. W końcu nie zadawała się z mugolami.
- Nie bardzo jestem w stanie cię wyciągnąć, ale podrzucę dodatkową gałąź, która powinna pomóc ci się zaprzeć - stwierdziła, sięgając po wypatrzony kawałek drewna i podała go tak, by nieszczęśnik mógł się zaprzeć nim o w miarę stabilny, jak wybadała noga, grunt. - Złap mnie za rękę dla równowagi - poleciła, wyciągając jedną dłoń. Nie uśmiechał się jej kontakt fizyczny z obcą osobą, cóż, zawsze może się okazać, że uwolniony człowiek będzie wiedział, jak się stąd wydostać. Albo posiadał działającą różdżkę. - Na trzy. Raz, dwa, trzy - odliczyła, po czym lekko pociągnęła, czując, że oddech więźnie jej w płucach. Jednak zły pomysł.

Dla urozmaicenia rzucam sobie na to, czy rozpoznałam Harlana, który był kiedyś moją ofiarą xD
Rzut O 1d100 - 88
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Annaleigh Dolohov (2026), Bard Beedle (1100)




Wiadomości w tym wątku
06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Annaleigh Dolohov - 12.01.2023, 22:54
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Bard Beedle - 22.01.2023, 00:29
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Annaleigh Dolohov - 27.01.2023, 22:33
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Bard Beedle - 17.02.2023, 23:36
RE: 06.04.1972 | Annie & Harlan | Mgliste Mokradła - przez Annaleigh Dolohov - 22.07.2024, 20:56

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa