• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[05.71] Pijany Mistrz, władca butelek, widział wszystko, pamięta niewiele | A.G & A.T

[05.71] Pijany Mistrz, władca butelek, widział wszystko, pamięta niewiele | A.G & A.T
Egzorcysta za flaszkę
"Masoneria kontroluje świat! Kim jest masoneria? No, tego, centaury ino, nie? Polej więcej!"
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dwumetrowy(200cm!!!) "olbrzym" o zaniedbanych włosach, brodzie i ciuchach pamiętających lata trzydzieste - z daleka widać, że życie nie obdarza Alfreda wieloma rzeczami, albo że on ich po prostu nie przyjmuje. Dziurawe rękawice bez palców noszone nawet w lato, zawsze jedna flaszka wystająca z przedniej kieszeni wybrudzonej kurtki. Jednak w oczach egzorcysty tli się płomień dziwnej, niepasującej do jego wyglądu charyzmy, a jego gadanie, mimo że często gęsto odklejone, przemawia może nie do rozumu słuchaczy - ale do ich serc.

Alfred Trelawney
#2
19.01.2025, 20:59  ✶  
Nie wiedział, która godzina. Nie, to nie do końca tak - nie obchodziło go, która godzina. Dzisiaj miał dzień wolny. To jest, zawsze miał dzień wolny, póki ktoś nie dał mu pracy... Ale dzisiaj miał dzień WYJĄTKOWO wolny. Czemu? Znalazł, uwaga, GALEON leżący w jakiejś brudnej kałuży, złożonej zapewne z kilku cieczy, każdej mającej swoje źródło w innym ludzkim otworze. Ale nic, czego parę przetrzeć o okoliczną ścianę by nie usunęło! No, nie na stałe, moneta dalej jechała trupem, kiedy wymieniał ją u znajomego bimbrownika na trunek, ale żaden z nich się tym zbytnio nie przejmował. Pieniądz jest pieniądz!
Tak też stary egzorcysta alkoholik szedł ulicami Nokturnu wręcz promieniejąc, a każdy jego krok wybrzmiewał donośnym, pełnym mocy i potęgi *Stuk*, *Stuk*, *Brzdęk*. Oh, jak rzadko mógł słuchać, jak butelki obijają mu się w kieszeniach! Zwykle miał przy sobie dwie góra trzy naraz, ale dziś? Dziś starczy mu na chlanie cały dzień i noc, nawet i z kimś! Tak, Alfred lubił dzielić się dobrem z tymi mniej obdarzonymi przez los. Ba - czułby się diabelsko źle, jeśli obudzi się po tym wszystkim i będzie miał w kieszeni więcej, niż jedną pełną butelkę! Jak się bawić, to się bawić!
Mijał wiele znajomych twarzy, przemieszczając się radosnym, tanecznym wręcz krokiem. Z uśmiechem skrytym za brodą mówił wszystkim dzień dobry, kiwał głową, robił ukłony. Mało kto odwzajemniał jednak jego entuzjazm. Ja na razie usłyszał pięć "Goń się", trzy "Obić cię, dziadzia? A, to Alfredzik..." oraz jedno "Południa nie ma a dziad już najebany. Przynajmniej wiemy, że dzień będzie stabilny. Można go chyba już traktować jako omen.", które aż zmusiło go do stanięcia w miejscu. Czy gdyby ludzie z niego wróżyli, to mógłby to opatentować i brać z tego jakiś procent? Na przykład, powiedzmy, flaszka za sprawdzoną wróżbę?
Niee, to nie dla niego. Biznesy są dla korposzczurów i centaurzej masonerii. No i dla tych ludzi z Nokturnu, którym się udało w życiu! Ah, aż łezka mu się zakręciła w oku. Pomyśleć, że tyle młodych czarodziejów dało radę rozwinąć tu skrzydła! Naprawdę nie rozumiał, czemu reszta magicznego społeczeństwa Londynu robiła z Nokturnu jakieś siedlisko zła i zarazy... Zerknął w najbliższą uliczkę, w której dziwnym zrządzeniem losu jakiś lokals właśnie okradał nie-lokalsa. Ahh, kocham tradycję. Za Nokturn! - To myśląc pociągnął długi i porządny łyk z pierwszego odplombowanego bimberku, od razu z błogą wdzięcznością przyjmując do swojego ciała falę ciepła, którą wytworzył.
Ale, ale. Tak skupił się na szczęściu po haulu zakupowym, że dopiero teraz doszło do niego, że nie wie gdzie by to wszystko skonsumować! Stracił swoją typową miejscówkę, bo zalęgły się w niej jakieś przerośnięte szczury. W jego zastępczej mordochlejni wziął ktoś i umarł, przynajmniej sugerując się zapachem. Nie przystoi tam chlać. Choćby przez zapach. W zastępczej-zastępczej mieszkał aktualnie jeden z jego bezdomnych kolegów, toteż nie będzie mu się z chlaniem wpychał. Nie dlatego, że nie wypada, po prostu cham sam się z nim nie podzielił pięć lat temu jak miał. Do dzisiaj mu nie wybaczył. No więc gdzie? Przecież nie pójdzie do baru z własnym trunkiem, bo jeszcze źle zrozumieją jego zamiary i, nie daj Merlinie, dostanie pałą w łeb! Niby jak już go bili za łamanie zasad to lekko, bo swój, ale to dalej bolało! Wszystko wskazywało na to, że będzie musiał improwizować. To zwykle oznaczało chlanie na ulicy. Ah, przypominało mu to lata młodości, wtedy zawsze po prostu chlał na losowej ulicy i zasypiał tam, gdzie chlał. Po roku takich zabaw nawet przestał budzić się z kieszeniami na drugą stronę, nie wiedział tylko, czy to z uzyskanego szacunku ludzi ulicy, czy z tego, że każdy kieszonkowiec Nokturnu wiedział już, że nic u niego nie znajdzie.
Pociągnął kolejny łyk, głośno wzdychając. Wspominki zawsze tworzyły w nim ogrom nostalgii. Tak bardzo przywykł do życia z dnia na dzień, że czasami trudno było pojąć, ile tych dni już było. Przejechał dłonią po swojej grubej brodzie, wspominając dni kiedy jego twarz była gładka jak pupcia niemowlaka. Wziął łyk bimbru, mając przed oczami chwile pod opieką babki, która do picia robiła mu tak pyszne herbatki ziołowe... Ah, nostalgia. Śmiertelna trucizna dla ludzi w jego wieku.
Wędrówkę dalej rozpoczął kolejnym, głębokim łykiem. Co było to było, co będzie to będzie. Gdyby mógł dać młodszemu sobie jakąkolwiek wskazówkę, to pewnie powiedziałby mu, żeby nigdy nie pił na pusty żołądek, chyba że w zimę, gdzie liczy się szybkie ciepełko. Niczego innego w życiu nie żałował... No, może było mu trochę głupio, że nie odzywa się wcale do rodziny. Ale co poradzi? Odezwali się do niego jak był już dorosły i miał własne życie na Nokturnie, dziwnie było mu w takim wieku nadrabiać zaległości. Może kiedyś się przełamie, tak chociaż żeby po śmierci miał go kto pochować? Ktoś z tak bogatym życiorysem chyba zasłużył na chociaż mały kamyczek nad grobem, ot co.
Z tych wszystkich rozmyślań wyciągnął go niespodziewany widok. Nie do końca znajomy mu mężczyzna, który wyglądał, jakby był po kilku spotkaniach ze śmiercią. Co przyciągnęło jego uwagę? Cóż, był idealną ofiarą! Czemu? Czy to przez ciuchy? Cóż, jego czarne odzienie było na pewno lepsze od przetyranej, mugolskiej kurtałki Alfreda i jego przetartych dresów, ale nie odstawało jakoś mocno od typowego mieszkańca Nokturnu. Postura? Niezbyt, wydawał się zwykłą, zmęczoną życiem osobą, jak to na Nokturnie bywało. Może higiena osobista? Cóż... też raczej wyglądała Nokturnowo. Zresztą, co to za pytania, przecież Alfred nie chce go okraść!
Nie nie nie - nieznajomy był idealną ofiarą, bo miał w dłoniach pusty już trunek. TANI pusty już trunek. To oznaczało jedno: był mu bratnią duszą! Bezdomny alkoholik szybko zatarasował mu drogę swoim dwumetrowym jestestwem. - Mój drogi, mój kochany! Czy ja dobrze widzę smutek na twoim licu? Nie martw się, bo przed tobą stoi wybawca od twoich wszystkich problemów! Kim jestem, skąd jestem, czemu zajmuje ci czas? Złe pytanie, złe pytanie, złe-py-ta-nie! Otóż zastanówmy się, co mam do zaoferowania... - Powoli poodpinał swoje głębokie kieszenie, ukazując skrywające się w nich butelki pełne pyszniutkiego bimberku - ... a mam ci do zaoferowania dzień chlania tak wspaniały i nie z tego świata, że jutro rano nie będziesz pamiętał jak się nazywasz ani skąd na świat przychodzą dzieci! To jak, zainteresowany? - Uśmiechnął się do nieznajomego czarodzieja, po czym pociągnął kolejny łyk z już otwartej buteleczki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alfred Trelawney (1929), Ambroise Greengrass-Yaxley (2950)




Wiadomości w tym wątku
[05.71] Pijany Mistrz, władca butelek, widział wszystko, pamięta niewiele | A.G & A.T - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 19.01.2025, 05:46
RE: [05.71] Pijany Mistrz, władca butelek, widział wszystko, pamięta niewiele | A.G & A.T - przez Alfred Trelawney - 19.01.2025, 20:59
RE: [05.71] Pijany Mistrz, władca butelek, widział wszystko, pamięta niewiele | A.G & A.T - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.01.2025, 05:20
RE: [05.71] Pijany Mistrz, władca butelek, widział wszystko, pamięta niewiele | A.G & A.T - przez Alfred Trelawney - 21.01.2025, 02:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa