19.01.2025, 15:17 ✶
- Koloryt lokalny - powtórzył beznamiętnie, o pół tonu ciszej niż głos Shafiqa. Nie dał po sobie poznać, co sądzi o tego typu odpowiedziach: bo że miał na ten temat opinię, było jasnym jak słońce. Tacy jak on mieli swoje opinie o wszystkim, lecz nie zawsze je wypowiadali. Gdy wspomniał o oklumencji i urokach, a potem o testowaniu specyfiku, uniósł lekko głowę i spojrzał na niebo, mrużąc oczy skryte za czarnymi, przeciwsłonecznymi szkłami. Ach, Anthony, wilku w owczej skórze, nie mogłeś trafić lepiej. Co prawda legilimencja była sztuką zakazaną, lecz Lestrange znał ją doskonale. Wiedziało o tym grono nielicznych, którego w sumie nazywanie gronem byłoby sporą przesadą. - Rozumiem. W takim razie odpowiedzi mi, dlaczego zajmujemy się gusłami?
Zapytał tonem kompletnie niewinnym, jakby naprawdę go to interesowało: powód, dla którego się tu znaleźli. Lecz oboje doskonale wiedzieli, że jeżeli chodzi o młodego Rodolphusa, powody nie były ważne. Liczyły się efekty. Gdyby Anthony powiedział mu, że powodem jest chęć złamania tego gusła i przeniknięcia przez nie, by dobrać się do skarbów Króla Hiszpanii, to nie mrugnąłby nawet okiem, a i tak wsiąkłby w to małe piekiełko z ogromną przyjemnością.
Nienawidził mieszania świata mugolskiego i czarodziejskiego, lepszego. Z pewnych powodów należało to robić, oczywiście, lecz w głębi duszy odczuwał tak głębokie oburzenie i odrazę, że gdyby mógł, stworzyłby własne obozy dla mugoli, którzy ośmielili się przejąć władzę nad miejscowościami, które z góry miały być czarodziejskie. Bo to czarodzieje byli lepsi, może nie pierwsi, ale lepsi, i to im należało się więcej. Czy był szalony? Być może, lecz jeszcze trzymał to szaleństwo w ryzach. Zdobył się nawet na delikatne wzruszenie ramion zamiast pełne obrzydzenia splunięcie, które niektórzy zapewne by uskutecznili na jego miejscu.
- Próbki trafią oczywiście w ręce Departamentu Tajemnic - powiedział tonem tak lekkim, jakby to była oczywistość. - Te, które zdobędę, oczywiście.
Dodał niewinnie, w zawoalowany sposób informując Shafiqa, że gdy tylko nadejdzie pora, był skłonny odwrócić wzrok i schylić się, by zawiązać sznurówki, podczas gdy Anthony będzie podmieniał próbki. Wszystkie lub tylko część - byli w końcu dżentelmenami, dogadają się co do ilości. On sam czuł już przyjemne mrowienie przy skroni i w czubkach palców na myśl o tym, co by było, gdyby gusła okazały się prawdziwą magią. A czy odkryje to z ramienia Ministerstwa, czy własnego... Cóż to było za znaczenie?
Zapytał tonem kompletnie niewinnym, jakby naprawdę go to interesowało: powód, dla którego się tu znaleźli. Lecz oboje doskonale wiedzieli, że jeżeli chodzi o młodego Rodolphusa, powody nie były ważne. Liczyły się efekty. Gdyby Anthony powiedział mu, że powodem jest chęć złamania tego gusła i przeniknięcia przez nie, by dobrać się do skarbów Króla Hiszpanii, to nie mrugnąłby nawet okiem, a i tak wsiąkłby w to małe piekiełko z ogromną przyjemnością.
Nienawidził mieszania świata mugolskiego i czarodziejskiego, lepszego. Z pewnych powodów należało to robić, oczywiście, lecz w głębi duszy odczuwał tak głębokie oburzenie i odrazę, że gdyby mógł, stworzyłby własne obozy dla mugoli, którzy ośmielili się przejąć władzę nad miejscowościami, które z góry miały być czarodziejskie. Bo to czarodzieje byli lepsi, może nie pierwsi, ale lepsi, i to im należało się więcej. Czy był szalony? Być może, lecz jeszcze trzymał to szaleństwo w ryzach. Zdobył się nawet na delikatne wzruszenie ramion zamiast pełne obrzydzenia splunięcie, które niektórzy zapewne by uskutecznili na jego miejscu.
- Próbki trafią oczywiście w ręce Departamentu Tajemnic - powiedział tonem tak lekkim, jakby to była oczywistość. - Te, które zdobędę, oczywiście.
Dodał niewinnie, w zawoalowany sposób informując Shafiqa, że gdy tylko nadejdzie pora, był skłonny odwrócić wzrok i schylić się, by zawiązać sznurówki, podczas gdy Anthony będzie podmieniał próbki. Wszystkie lub tylko część - byli w końcu dżentelmenami, dogadają się co do ilości. On sam czuł już przyjemne mrowienie przy skroni i w czubkach palców na myśl o tym, co by było, gdyby gusła okazały się prawdziwą magią. A czy odkryje to z ramienia Ministerstwa, czy własnego... Cóż to było za znaczenie?