19.01.2025, 19:01 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2025, 19:18 przez Theo Kelly.)
Oczekiwał reakcji, odpowiedzi od Anthony'ego ,którego przecież "przyłapał" na gorącym uczynku, ale w sumie to jakie znowu przyłapał. Na tym, że niby był nasz tuce, ale nie był, bo loża była pusta? A może po prostu Shafiq nie był wcale takim niewolnikiem przyzwyczajeń i wygód jak się wydawało i oglądał spektakl z innego miejsca.
Zaraz jednak drgnął i cofnął się o pół kroku, kiedy mężczyzna odezwał się. Głos był zupełnie inny niż jego wujka i ten akcent. Theo też nie mógł się pochwalić czystą angielszczyzną, bo w jego głosie pobrzmiewał amerykański akcent, jednak nijak się to miało do tego francuskiego akcentu mężczyzny. Jedno było pewne, Anthony to to nie był.
- Nie wszystkie departamenty są zamknięte no i nagłe wezwania mogą się zdarzyć o każdej porze, zwłaszcza jak wybuchnie jakiś skandal dyplomatyczny albo pilna sytuacja - odezwał się machinalnie, ignorując na razie, ze tak frywolnie podbił do nieznajomego mu mężczyzny, tylko dlatego, że w półmroku wyglądał na Anthony'ego, dobrze, że Charlotte tego nie widziała a naśladowcy śmierciożerców nie czerpią pomysłów z jego głowy i nie podszywają się tak pod innych. Cóż bowiem nie siało by paniki bardziej niż niemożność ufania nawet najbliższym. Potrząsnął głową nie chcąc o tym teraz myśleć.
- Oh, niestety to właśnie się stało, myślałem, że pan to Anthony, przepraszam najmocniej - powiedział uśmiechając się przepraszająco do mężczyzny, domyślał się, że bycie mylony z kimś innym nie było zbyt przyjemnym uczucie, sam nie miał takich problemów. Zapewne by zaraz też odszedł zostawiając go w spokoju ze swoim papierosem, ale coś powodowało, że nie mógł po prostu się odwrócić i szukać dalej wujka. Było coś ciekawego, coś nieokreślonego co przyciągało Theo do mężczyzny - na pewno jego podobieństwo do Shafiq'a, które przecież nie mogło być przypadkowe.
- Jesteście spokrewnieni? Wyglądasz jak jego młodszy brat - rzucił od razu bez zbędnego panowania i spoufalając się od razu, nie zważając na różnicę wieku widoczną gołym okiem, bo ta niewidoczna sięgała kilku wieków. Na ofertę papierosa, najpierw z uwagą przyjrzał się oferowanej papierośnicy i umieszczonych w niej papierosach, ale ostatecznie uniósł rękę w gaście odmowy i dodał jeszcze. - Nie dziękuję, mama mówiła, że nigdy nie powinienem palić - mówiła tez, że nie powinien rozmawiać z obcymi po zmroku na ulicy, bo w obecnych czasach w Anglii nie jest aż tak bezpiecznie jak by się mogło wydawać, ale cóż, niektóre nauki Charlotte okazywały się być porażkami.
- O tak, zdecydowanie Christine robiła wrażenie, aż czasami czułem ciarki na plecach z wrażenia. Aż się zastanawiałem gdzie ona jest w stanie gromadzić tak dużo powietrza, żeby bez zaczerpnięcia oddechu kontynuować śpiew. - zgodzi się nadal tkwiąc w pobliżu nieznajomego, akceptując zaproszenie do small talku, nie widział powodu, żeby teraz przerywać rozmowy. Stali przy wejściu, wiec tu mógł poczekać na Anthony'ego, nie przegapi go dzięki temu. - Co do samych dekoracji to słyszałem, ze używają tych samych od dwudziestego wieku, dla podtrzymania tradycji przedstawienia i utrzymaniu jego ducha. Wydają mi się, że są całkiem dobre, wiadomo nie są najświeższe, ale jednak tworzą odpowiedni klimat. Czyżby opinia o nich wynikała z porównania z innym teatrem? - zapytał zaciekawiony dlaczego to właśnie dekoracje zasłużyły na zostanie "zbesztanymi" sam uważał, że służyły one jedynie budowaniu tła i dopóki nie były rażąco nieodpowiednie lub zepsute to nie skupiał się na nich, ale może ten mężczyzna wskaże mu coś co sam przeoczył?
Zaraz jednak drgnął i cofnął się o pół kroku, kiedy mężczyzna odezwał się. Głos był zupełnie inny niż jego wujka i ten akcent. Theo też nie mógł się pochwalić czystą angielszczyzną, bo w jego głosie pobrzmiewał amerykański akcent, jednak nijak się to miało do tego francuskiego akcentu mężczyzny. Jedno było pewne, Anthony to to nie był.
- Nie wszystkie departamenty są zamknięte no i nagłe wezwania mogą się zdarzyć o każdej porze, zwłaszcza jak wybuchnie jakiś skandal dyplomatyczny albo pilna sytuacja - odezwał się machinalnie, ignorując na razie, ze tak frywolnie podbił do nieznajomego mu mężczyzny, tylko dlatego, że w półmroku wyglądał na Anthony'ego, dobrze, że Charlotte tego nie widziała a naśladowcy śmierciożerców nie czerpią pomysłów z jego głowy i nie podszywają się tak pod innych. Cóż bowiem nie siało by paniki bardziej niż niemożność ufania nawet najbliższym. Potrząsnął głową nie chcąc o tym teraz myśleć.
- Oh, niestety to właśnie się stało, myślałem, że pan to Anthony, przepraszam najmocniej - powiedział uśmiechając się przepraszająco do mężczyzny, domyślał się, że bycie mylony z kimś innym nie było zbyt przyjemnym uczucie, sam nie miał takich problemów. Zapewne by zaraz też odszedł zostawiając go w spokoju ze swoim papierosem, ale coś powodowało, że nie mógł po prostu się odwrócić i szukać dalej wujka. Było coś ciekawego, coś nieokreślonego co przyciągało Theo do mężczyzny - na pewno jego podobieństwo do Shafiq'a, które przecież nie mogło być przypadkowe.
- Jesteście spokrewnieni? Wyglądasz jak jego młodszy brat - rzucił od razu bez zbędnego panowania i spoufalając się od razu, nie zważając na różnicę wieku widoczną gołym okiem, bo ta niewidoczna sięgała kilku wieków. Na ofertę papierosa, najpierw z uwagą przyjrzał się oferowanej papierośnicy i umieszczonych w niej papierosach, ale ostatecznie uniósł rękę w gaście odmowy i dodał jeszcze. - Nie dziękuję, mama mówiła, że nigdy nie powinienem palić - mówiła tez, że nie powinien rozmawiać z obcymi po zmroku na ulicy, bo w obecnych czasach w Anglii nie jest aż tak bezpiecznie jak by się mogło wydawać, ale cóż, niektóre nauki Charlotte okazywały się być porażkami.
- O tak, zdecydowanie Christine robiła wrażenie, aż czasami czułem ciarki na plecach z wrażenia. Aż się zastanawiałem gdzie ona jest w stanie gromadzić tak dużo powietrza, żeby bez zaczerpnięcia oddechu kontynuować śpiew. - zgodzi się nadal tkwiąc w pobliżu nieznajomego, akceptując zaproszenie do small talku, nie widział powodu, żeby teraz przerywać rozmowy. Stali przy wejściu, wiec tu mógł poczekać na Anthony'ego, nie przegapi go dzięki temu. - Co do samych dekoracji to słyszałem, ze używają tych samych od dwudziestego wieku, dla podtrzymania tradycji przedstawienia i utrzymaniu jego ducha. Wydają mi się, że są całkiem dobre, wiadomo nie są najświeższe, ale jednak tworzą odpowiedni klimat. Czyżby opinia o nich wynikała z porównania z innym teatrem? - zapytał zaciekawiony dlaczego to właśnie dekoracje zasłużyły na zostanie "zbesztanymi" sam uważał, że służyły one jedynie budowaniu tła i dopóki nie były rażąco nieodpowiednie lub zepsute to nie skupiał się na nich, ale może ten mężczyzna wskaże mu coś co sam przeoczył?