20.01.2025, 02:04 ✶
Przyjemnie tu było. W środku Pękatej Fiolki znaczy. Dora, nawet nie będąc przesadnym koneserem wnętrz, czuła się tu zwyczajnie dobrze, no może pomijając jakąś wrodzoną niezręczność, którą nosiła w sobie. Było tutaj trochę jak w szkolnej szklarni, a to mimowolnie podtykało wspomnienia przyjemne i miłe, podszyte warstwą przyjemnej nostalgii.
- Oh dobrze. Przepraszam - uśmiechnęła się do niej przepraszająco, ale wciąż we właściwy dla siebie, ciepły sposób. - Olivia. Bardzo ładne imię. Ah, no tak - wyprostowała się troszkę bardziej, kiedy nagle złapała się na czymś dość istotnym. - Ja jestem Dora - wypadało się przecież przedstawić. Domyślała się, że Brenna powiedziała Olivii kogo się spodziewać, ale nie wypadało zrzucać na Longbottom wszelkich formalności, kiedy widziała się z Quirke pierwszy raz na oczy.
Podążyła za kobietą na zaplecze, rozglądając się z umiarkowanym zainteresowaniem po mijanych meblach, jednocześnie nie chcąc być też zanadto wścibską - pobożne życzenie, bo wypełniony fiolkami, kolbami i palnikami stół wyglądał jak najcudowniejszy plac zabaw. W Warowni miała swoje oprzyrządowanie, ale nigdy nie mogło być tak rozbudowane jak w dostosowanej do tego pracowni, dlatego też zaraz zrzuciła z siebie torbę i dopadła do stołu, opierając się o jego krawędź palcami, a przez to i powstrzymując się od rozradowanego przejrzenia zawartości szkiełek i kociołków. To za chwilę.
- Poproszę herbaty - kolejny uśmiech, tak samo przyjemny dla odbiorcy, został posłany w stronę Olivii. - Mhm, może być i galaretka - chociaż ostateczna konsystencja nie miała większego znaczenia. Nie kiedy można było ją w razie czego zmienić, żeby lepiej pasowała do formuły. Wciąż była bardzo dobrym punktem wyjścia. - Myślałam, żeby podstawę zrobić na czymś naturalnie posiadającym takie właściwości po przeróbce. Śluzie lub keratynowych tworach; skórze lub rogach. Zależy co mamy pod ręką. Ja nie do końca też znam się na zwierzętach, więc jeśli chodzi o jakieś niestandardowe pochodne to nie jestem pewna co mogłabym zaproponować. Ale o, możemy też wykorzystać mineralny zaczyn. Może wtedy będzie mocniejsze.
- Oh dobrze. Przepraszam - uśmiechnęła się do niej przepraszająco, ale wciąż we właściwy dla siebie, ciepły sposób. - Olivia. Bardzo ładne imię. Ah, no tak - wyprostowała się troszkę bardziej, kiedy nagle złapała się na czymś dość istotnym. - Ja jestem Dora - wypadało się przecież przedstawić. Domyślała się, że Brenna powiedziała Olivii kogo się spodziewać, ale nie wypadało zrzucać na Longbottom wszelkich formalności, kiedy widziała się z Quirke pierwszy raz na oczy.
Podążyła za kobietą na zaplecze, rozglądając się z umiarkowanym zainteresowaniem po mijanych meblach, jednocześnie nie chcąc być też zanadto wścibską - pobożne życzenie, bo wypełniony fiolkami, kolbami i palnikami stół wyglądał jak najcudowniejszy plac zabaw. W Warowni miała swoje oprzyrządowanie, ale nigdy nie mogło być tak rozbudowane jak w dostosowanej do tego pracowni, dlatego też zaraz zrzuciła z siebie torbę i dopadła do stołu, opierając się o jego krawędź palcami, a przez to i powstrzymując się od rozradowanego przejrzenia zawartości szkiełek i kociołków. To za chwilę.
- Poproszę herbaty - kolejny uśmiech, tak samo przyjemny dla odbiorcy, został posłany w stronę Olivii. - Mhm, może być i galaretka - chociaż ostateczna konsystencja nie miała większego znaczenia. Nie kiedy można było ją w razie czego zmienić, żeby lepiej pasowała do formuły. Wciąż była bardzo dobrym punktem wyjścia. - Myślałam, żeby podstawę zrobić na czymś naturalnie posiadającym takie właściwości po przeróbce. Śluzie lub keratynowych tworach; skórze lub rogach. Zależy co mamy pod ręką. Ja nie do końca też znam się na zwierzętach, więc jeśli chodzi o jakieś niestandardowe pochodne to nie jestem pewna co mogłabym zaproponować. Ale o, możemy też wykorzystać mineralny zaczyn. Może wtedy będzie mocniejsze.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.