20.01.2025, 11:49 ✶
Nie każdy czarnoksiężnik był śmierciożercą: Brenna pracowała w Ministerstwie dostatecznie długo, aby o tym wiedzieć. Czarnoksiężnikami zostawali czasem i mugolacy – im też mogło zależeć na władzy, potędze albo bogactwie. Oni też mogli mieć zepsute dusze. Ale całkiem wielu z nich było mniej lub bardziej powiązanych z ruchem Voldemorta, i wiele wskazywało na to, że właśnie ktoś taki był kupcem, choć na razie nie miała na to dowodów.
Rogi albo włosy jednorożców w niewielkich ilościach dało się pozyskać nie krzywdząc samego jednorożca. Sprawa z krwią przedstawiała się jednak inaczej.
– Taaa. Stąd pewnie tyle rogów na rynku – mruknęła, oglądając się znowu na domek, który wyglądał na spokojny, zwykły, jeden z tych miłych domków w Hogsmeade, którymi zachwycała się, kiedy była uczennicą. Mogłaby tu zamieszkać Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Nie wszyscy, którzy cieszyli się krzywdą innych osiadali w ponurym Little Hangleton, w domach pełnych trupich główek. – Miałam nawet kilka, ale żaden nie uwzględniał, że tutaj będziesz – przyznała uczciwie. Nie mogła ani przegonić stąd Reginy, skoro de facto na razie nie zaszli w śledztwie tak daleko, by komuś wygrażać zarzutami za jego utrudnianie, a Rowle nie robiła absolutnie nic nielegalnego, próbując po prostu dowiedzieć się, skąd dostawca brał składniki. Nawet dziś Brenna była tutaj, by porozmawiać, nie stawiać jakiekolwiek zarzuty i jedynie liczyła, że może zaobserwuje coś, co mogłoby dać nowe tropy lub ta rozmowa przyniesie takie efekty, że będą mogli prześwietlić czarodzieja dokładniej. Nie mogła niestety na przykład ot tak włamać się razem z nią i potem użyć znalezionych ewentualnie rzeczy jako dowodów w sprawie.
Ale jej obecność można było też wykorzystać, zwłaszcza że na pewno znała się na zwierzęcych komponentach dużo lepiej niż Brenna.
– Ale podejście do tylnych drzwi i rozejrzenie się, nie wydaje się głupie. Jeżeli by się pojawił, po prostu mów, że chciałaś kupić proszek z rogu jednorożca, a ja… hm. Mogę zadbać, żeby nie zauważył, że przyszłyśmy razem. W razie czego obiegnę dom i zapukam od frontu – powiedziała.
Nie miała zamiaru oczywiście posyłać tam Reginy samej.
Zamiast tego po prostu przemieniła się z powrotem: była zarejestrowana, animagii używała tak często, że nawet nie próbowała się z tym kryć, zaraz więc miejsce Brenny zajęła ciemna wilczyca. Przy okazji jasne się stało i dlaczego drugi Brygadzista nie kręcił się tu z nią, a czekał kawałek dalej, i jakim sposobem wyłoniła się tak cicho z lasu. Gdy Regina przeskoczyła przez murek, Brenna podążyła za nią na teren posesji – trzymając się nieco z boku, ot tak, żeby ewentualnie Elijah nie zdołał zobaczyć ich obu na raz, jeśli wyjrzałby przez okno.
Rogi albo włosy jednorożców w niewielkich ilościach dało się pozyskać nie krzywdząc samego jednorożca. Sprawa z krwią przedstawiała się jednak inaczej.
– Taaa. Stąd pewnie tyle rogów na rynku – mruknęła, oglądając się znowu na domek, który wyglądał na spokojny, zwykły, jeden z tych miłych domków w Hogsmeade, którymi zachwycała się, kiedy była uczennicą. Mogłaby tu zamieszkać Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Nie wszyscy, którzy cieszyli się krzywdą innych osiadali w ponurym Little Hangleton, w domach pełnych trupich główek. – Miałam nawet kilka, ale żaden nie uwzględniał, że tutaj będziesz – przyznała uczciwie. Nie mogła ani przegonić stąd Reginy, skoro de facto na razie nie zaszli w śledztwie tak daleko, by komuś wygrażać zarzutami za jego utrudnianie, a Rowle nie robiła absolutnie nic nielegalnego, próbując po prostu dowiedzieć się, skąd dostawca brał składniki. Nawet dziś Brenna była tutaj, by porozmawiać, nie stawiać jakiekolwiek zarzuty i jedynie liczyła, że może zaobserwuje coś, co mogłoby dać nowe tropy lub ta rozmowa przyniesie takie efekty, że będą mogli prześwietlić czarodzieja dokładniej. Nie mogła niestety na przykład ot tak włamać się razem z nią i potem użyć znalezionych ewentualnie rzeczy jako dowodów w sprawie.
Ale jej obecność można było też wykorzystać, zwłaszcza że na pewno znała się na zwierzęcych komponentach dużo lepiej niż Brenna.
– Ale podejście do tylnych drzwi i rozejrzenie się, nie wydaje się głupie. Jeżeli by się pojawił, po prostu mów, że chciałaś kupić proszek z rogu jednorożca, a ja… hm. Mogę zadbać, żeby nie zauważył, że przyszłyśmy razem. W razie czego obiegnę dom i zapukam od frontu – powiedziała.
Nie miała zamiaru oczywiście posyłać tam Reginy samej.
Zamiast tego po prostu przemieniła się z powrotem: była zarejestrowana, animagii używała tak często, że nawet nie próbowała się z tym kryć, zaraz więc miejsce Brenny zajęła ciemna wilczyca. Przy okazji jasne się stało i dlaczego drugi Brygadzista nie kręcił się tu z nią, a czekał kawałek dalej, i jakim sposobem wyłoniła się tak cicho z lasu. Gdy Regina przeskoczyła przez murek, Brenna podążyła za nią na teren posesji – trzymając się nieco z boku, ot tak, żeby ewentualnie Elijah nie zdołał zobaczyć ich obu na raz, jeśli wyjrzałby przez okno.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.