20.01.2025, 13:49 ✶
– Może gdzieś w okolicy są runy albo pieczęcie, odstraszające mugoli? – zasugerował Cathal. Takie rozwiązania jego zdaniem potrafiły chronić miejsce przez setki, jeśli nie przez tysiące lat: natykał się na nie znacznie częściej w innych krajach niż w Anglii, ale to wynikało w dużej mierze z tego, że Wyspy były przez magicznych archeologów już całkiem dobrze zbadane… to jednak nie oznaczało, że wcale ich nie było. Mężczyzna spojrzał nawet w stronę lasu, jakby spodziewał się, że zdoła przebić się wzrokiem przez zieloną gęstwinę, dostrzec znaki, wyryte na jakimś pokrytym mchem kamieniu albo głęboko w pniu wiekowego dębu. Nie dostrzegł jednak niczego, tylko zieleń drzew, liście szemrzące cicho na wietrze.
– Może Cassandra zakładała, że ktoś dotrze tutaj wcześniej? Kiedy jacyś Blackwoodowie jeszcze tu mieszkali? – powiedział, wycofując, się by obejść teren. Wyciągnął z kieszeni papierosa, odpalił go i zaciągnął się dymem, krążąc wokół resztek starych murów, wodzący spojrzeniem po kamieniach. Przystanął w pewnym momencie i gapił się po prostu na rysę w murze, jakby ta była najbardziej fascynująca na świecie: nie dostrzegł tak naprawdę niczego interesującego, a jedynie jego myśli uciekały, próbowały biec we wszystkie strony. Ku obrazom przeszłości, ku budynkom z walijskiej wioski, i jednocześnie gdzieś w teraźniejszość i przyszłość. Może jakiś czarodziej przetrwał, ale w linii po kądzieli nosił inne nazwisko, i dlatego się na niego nie natknęli, a wciąż mieszkał w wiosce albo jej okolicach? A może był tutaj jakiś mugol, który nie wiedział wiele o magii, ale babka czy prababka opowiadała mu do poduszki bajki o jego rodzinie, która umknęła tu przed katastrofą? Trzymał gdzieś na strychu tajemniczą skrzyneczkę, której nikt nie umiał otworzyć?
A może Cassandra zostawiła przedmioty i zaklęcia, które miały przestrzec przed powtórzeniem wyczynu Augustusa i poprowadzić do jej dzieci, ale omyliła się, i natknęli się na nie za późno?
W czasie gdy on tak tkwił, Thomas i Ginny byli bardziej produktywni, sprawdzając wnętrza zrujnowanego wnętrza. Figg nie wypatrzył żadnych pułapek ani schowków, nie odnotował też żadnych odznak tego, aby ktoś pozostawił tu nieprzyjemne prezenty pod postacią wiekowych klątw czy pułapek. Jeżeli nawet takie tutaj kiedyś były, nie przetrwały. Początkowo i kobieta nie miała wiele szczęścia: to miejsce opuszczono dawno temu i czas zapewne zniszczył większość wskazówek, które mogłaby próbować zostawić Cassandra Blackwood… czy raczej jacyś jej krewni, skoro ona prawdopodobnie zginęła w wiosce.
W końcu, gdy słońce zdążyło zmienić już swoją pozycję, Cathal wypalił trzy papierosy i wziął się wreszcie nie za myślenie o głupotach, a opukiwanie ścian, Guinevere dostrzegła w jednym miejscu symbol, który był jej znany: widziała go już na jednym z filarów na wrzosowisku. W ścianie ukryto tubę do przechowywania pergaminu, podobną do tych, które znaleźli w pracowniach Augustusa, skrytych w podziemiach wioski.
– Może Cassandra zakładała, że ktoś dotrze tutaj wcześniej? Kiedy jacyś Blackwoodowie jeszcze tu mieszkali? – powiedział, wycofując, się by obejść teren. Wyciągnął z kieszeni papierosa, odpalił go i zaciągnął się dymem, krążąc wokół resztek starych murów, wodzący spojrzeniem po kamieniach. Przystanął w pewnym momencie i gapił się po prostu na rysę w murze, jakby ta była najbardziej fascynująca na świecie: nie dostrzegł tak naprawdę niczego interesującego, a jedynie jego myśli uciekały, próbowały biec we wszystkie strony. Ku obrazom przeszłości, ku budynkom z walijskiej wioski, i jednocześnie gdzieś w teraźniejszość i przyszłość. Może jakiś czarodziej przetrwał, ale w linii po kądzieli nosił inne nazwisko, i dlatego się na niego nie natknęli, a wciąż mieszkał w wiosce albo jej okolicach? A może był tutaj jakiś mugol, który nie wiedział wiele o magii, ale babka czy prababka opowiadała mu do poduszki bajki o jego rodzinie, która umknęła tu przed katastrofą? Trzymał gdzieś na strychu tajemniczą skrzyneczkę, której nikt nie umiał otworzyć?
A może Cassandra zostawiła przedmioty i zaklęcia, które miały przestrzec przed powtórzeniem wyczynu Augustusa i poprowadzić do jej dzieci, ale omyliła się, i natknęli się na nie za późno?
W czasie gdy on tak tkwił, Thomas i Ginny byli bardziej produktywni, sprawdzając wnętrza zrujnowanego wnętrza. Figg nie wypatrzył żadnych pułapek ani schowków, nie odnotował też żadnych odznak tego, aby ktoś pozostawił tu nieprzyjemne prezenty pod postacią wiekowych klątw czy pułapek. Jeżeli nawet takie tutaj kiedyś były, nie przetrwały. Początkowo i kobieta nie miała wiele szczęścia: to miejsce opuszczono dawno temu i czas zapewne zniszczył większość wskazówek, które mogłaby próbować zostawić Cassandra Blackwood… czy raczej jacyś jej krewni, skoro ona prawdopodobnie zginęła w wiosce.
W końcu, gdy słońce zdążyło zmienić już swoją pozycję, Cathal wypalił trzy papierosy i wziął się wreszcie nie za myślenie o głupotach, a opukiwanie ścian, Guinevere dostrzegła w jednym miejscu symbol, który był jej znany: widziała go już na jednym z filarów na wrzosowisku. W ścianie ukryto tubę do przechowywania pergaminu, podobną do tych, które znaleźli w pracowniach Augustusa, skrytych w podziemiach wioski.