• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna Fontanna Szczęśliwego Losu [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain

[6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain
Syn koleżanki twojej starej
We don't have to talk, We don't have to dance, We don't have to smile, We don't have to make friends
wiek
22
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny
Ma czarne jak smoła włosy, zwykle zaczesane do tyłu, i nienaturalnie jasnoszare, przenikliwe oczy. Wyróżnia go blada cera i uprzejmy uśmiech błąkający się na ustach, który jednak nigdy nie ma odzwierciedlenia w oczach, oraz wysoki wzrost (190 cm). Jest zawsze porządnie ubrany w ciuchy z najlepszego materiału - nieważne gdzie aktualnie się znajduje i co robi. Na palcu serdecznym prawej ręki nosi duży sygnet z głową węża.

Rodolphus Lestrange
#1
20.01.2025, 14:27  ✶  
6 września 1972
Prawie noc

Baby, I'm about to blow
Ticking like a time bomb
Ready to explode, hit you with my best shot

To już drugi raz w przeciągu niecałego miesiąca, gdy Rodolphus odwiedził Fontannę Szczęśliwego Losu. Przez myśl zdążyło mu przemknąć, że powinien wybrać znacznie lepsze i bardziej reprezentatywne miejsce, żeby jego wybujałe ego oraz arystokratyczne dupsko zaznało w końcu spokoju. Nie lubił takich miejsc: był głośne, zatłoczone i śmierdziało w nich papierosami oraz alkoholem, zarówno tym dopiero co w siebie wlewanym, jak i tym już przetrawionym. Z drugiej jednak strony Fontanna była idealnym miejscem spotkań dla ludzi w jego wieku. Rozmowa dwóch mężczyzn w knajpie takiej jak ta nie wzbudzi u nikogo podejrzeń. Pozory był cholernie ważne i kto jak kto, ale on doskonale to wiedział.

Nazwisko, które mu dostarczono, z pozoru nie zrobiło na nim wrażenia. Jego kontakt zobaczył tylko lekkie skinięcie głową i ruch mięśni ręki, która darła kartkę na pół, gdy Lestrange zapamiętał datę i miejsce spotkania z Cainem. Wewnątrz jednak coś w nim nieprzyjemnie drgnęło. Nie można było powiedzieć, że z Fawleyami miał dużo wspólnego, ale to Cassandra Fawley zmusiła go do wypicia dziwnej mikstury, a potem śmierci we własnej głowie tylko po to, by udowodnić, że był gotowy poświęcić życie dla Voldemorta. Nikt o tym nie wiedział poza nią, nim samym i Nicholasem, który był wtedy razem z nim. Travers znał granicę i najwyraźniej nie chciał jej przekraczać, bo gdy Rodolphus się ocknął, drugi śmierciożerca wciąż był nieprzytomny. Fawley powiedziała mu wtedy coś, co nie chciało wyjść mu z głowy. Teraz jednak był ciekaw, czy każdy z jej rodziny był tak samo popierdolony. Można było więc śmiało powiedzieć, że spotkania tego wyczekiwał. Nie tylko dlatego, że potrzebował podwójnego upewnienia się, że Leon nie puści pary z ust - ale również dlatego, że był zwyczajnie ciekaw, kim jest Cain Fawley. Gdyby nosił inne nazwisko, zapewne brew by mu nie drgnęła: po Nokturnie kręciło się pełno męt, część z nich miał okazję poznać osobiście. Którym rodzajem męty społecznej był Fawley?

Umówiono ich przy stoliku, który został ulokowany nieco na tyłach baru. Było tu odrobinę ciszej, niż w samym centrum i przy barze, ale nie na tyle, by można było swobodnie rozmawiać bez przekrzykiwania się. Nikt normalny nie rozmawiałby w takich warunkach o tym, o czym oni zamierzali - ale przecież o to chodziło, czyż nie? Niech to wygląda na zwykłe spotkanie przy piwie. Bo na stoliku postawiono dwa wysokie pokale, wypełnione alkoholem. Rodolphus swojego nie tknął i nie zamierzał. Po pierwsze: nie pijał alkoholu, a po drugie: jak już mu się zdarzyło umoczyć w czymś usta, to było to wino lub whisky, a nie coś tak podłego, jak piwo. Najwyżej Cain dostanie dwa napoje. Wpatrywał się w ciecz, zastanawiając się, czy nie są zatrute. Kto normalny stawia napoje przed przybyciem drugiej osoby? Szczupła, blada dłoń powędrowała do czarnych jak smoła włosów. Odruchowo przeczesał je palcami, posyłając stalowoszare spojrzenie w kierunku drzwi. Nie mógł narzekać na spóźnienie towarzysza, bowiem sam przyszedł tu kilka minut za wcześnie. Zawsze był przed czasem na takich spotkaniach i nie miało nic wspólnego z tym, że akurat był tuż obok kilka chwil wcześniej. Rodolphus poprawił zegarek na lewym nadgarstku. Pod srebrną bransoletą zegarka wyzierała czarna bransoletka z obsydianem, którą zaraz zakrył rękawem śnieżnobiałej koszuli. Czy miał marynarkę? Owszem. Krawat? Nie, to sobie podarował, tak samo jak zapinanie guzika pod szyją. Czy jego ubiór przyciągał wzrok w barach? Tak. Czy ubierał się tak absolutnie zawsze? Również tak. Gdyby ktoś zobaczył, że założył co innego: to dopiero byłoby podejrzane i wzbudziłoby zainteresowanie. Chcąc nie chcąc: musiał ubierać się właśnie tak. Ale to dobrze - odpadały codzienne, poranne dylematy z tytułu co na siebie włożyć.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cain Fawley (1665), Rodolphus Lestrange (2527)




Wiadomości w tym wątku
[6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 20.01.2025, 14:27
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Cain Fawley - 21.01.2025, 22:45
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 22.01.2025, 01:08
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Cain Fawley - 26.01.2025, 20:14
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 29.01.2025, 23:18
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Cain Fawley - 18.02.2025, 01:58
RE: [6.09.1972, noc] Blow | Rodolphus, Cain - przez Rodolphus Lestrange - 24.02.2025, 14:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa