20.01.2025, 14:55 ✶
Świętością... Faye zerknęła na Mulciberównę, żeby się upewnić czy ta na pewno miała na myśli to, co powiedziała, ale gdy nie dostrzegła w niej kpiny czy sarkazmu, to wzruszyła ramionami. W sumie rozumiała to, ona sama nie szukałaby haków na swojego brata, mimo że potrafiła być kompletną zołzą. Na matkę czy ojca: również nie. Co innego na inne osoby, chociaż czy dałaby radę bezczelnie wykorzystać je przeciwko nim? Nie, raczej nie. Za to spięła się wyraźnie, gdy padło nazwisko Shafiqa.
- Shafiq? - ugryzła się w język, zanim nie palnęła, czy Scarlett jest pewna, że to na pewno Anthony Shafiq jest jej wujem. - Znam go, mamy się niedługo wybrać poza Anglię. Fajny gość, ale trochę... Nie obraź się, ale mam wrażenie że jakbym mu pobrudziła marynarkę, to by się zesrał.
To nawet nie było wrażenie: to była pewność. Faye posiadała maniery, oczywiście, lecz miała paskudną przypadłość, która polegała na tym, że najzwyczajniej w świecie o nich zapominała gdy tak było jej wygodnie.
- Oplułam go niedawno sokiem bo się zakrztusiłam i chyba strzelił focha - zachichotała, bowiem była pewna, że Anthony nie byłby w stanie na długo się na nią gniewać. Zwłaszcza że go przeprosiła, nie? Nie zrobiła tego celowo.
Gdy zapytała o to, ile tu mieszkała, Traversówna podrapała się po głowie. Częściowo po to, by pomyśleć, a częściowo po to, by odetchnąć od tych beczek.
- Nie, w sumie to jakoś od czerwca. Ale dużo słucham i mam dobrą pamięć do twarzy. Najbliższych sąsiadów znam, ale Dolina Godryka to więcej ludzi niż pięć okolicznych domów. Poza tym zrobiłam research, nie? I to nie sama, bo babuszka sama dzieli się wszystkimi plotkami, które zna - wyszczerzyła zęby do blondynki, bo nie zamierzała jej okłamywać. 90% tego, co wiedziała o sąsiadach, wiedziała od swojej starej "współlokatorki" z dołu. - Jeszcze dwa razy mi powiesz, że jestem genialna, to moje ego wyjebie w kosmos i nie wróci, lepiej uważaj.
Zachichotała, ale mimo tej przekory w głosie i słowach widać było, że naprawdę bardzo lubi pochlebstwa. No bo kto normalny ich nie lubił, nie? Nawet jeśli chodziło o pomysły w sprawie kradzieży beczek czy coś.
- Zwijamy się - powiedziała cicho, rozglądając się. Pokazała Scarlett przód wozu. - Będziesz udawać, że ciągniesz, a ja że pcham.
I zanim zorientowała się, jak głupio i nieodpowiednio to zabrzmiało, to już zdążyła ułożyć różdżką pod kurtką tak, żeby nikt jej nie zobaczył, i zaczęła próbę wyczarowania podmuchu powietrza, na tyle niewielkiego, by móc sterować wozem tak, jak chciała.
Kształowanie x2
- Shafiq? - ugryzła się w język, zanim nie palnęła, czy Scarlett jest pewna, że to na pewno Anthony Shafiq jest jej wujem. - Znam go, mamy się niedługo wybrać poza Anglię. Fajny gość, ale trochę... Nie obraź się, ale mam wrażenie że jakbym mu pobrudziła marynarkę, to by się zesrał.
To nawet nie było wrażenie: to była pewność. Faye posiadała maniery, oczywiście, lecz miała paskudną przypadłość, która polegała na tym, że najzwyczajniej w świecie o nich zapominała gdy tak było jej wygodnie.
- Oplułam go niedawno sokiem bo się zakrztusiłam i chyba strzelił focha - zachichotała, bowiem była pewna, że Anthony nie byłby w stanie na długo się na nią gniewać. Zwłaszcza że go przeprosiła, nie? Nie zrobiła tego celowo.
Gdy zapytała o to, ile tu mieszkała, Traversówna podrapała się po głowie. Częściowo po to, by pomyśleć, a częściowo po to, by odetchnąć od tych beczek.
- Nie, w sumie to jakoś od czerwca. Ale dużo słucham i mam dobrą pamięć do twarzy. Najbliższych sąsiadów znam, ale Dolina Godryka to więcej ludzi niż pięć okolicznych domów. Poza tym zrobiłam research, nie? I to nie sama, bo babuszka sama dzieli się wszystkimi plotkami, które zna - wyszczerzyła zęby do blondynki, bo nie zamierzała jej okłamywać. 90% tego, co wiedziała o sąsiadach, wiedziała od swojej starej "współlokatorki" z dołu. - Jeszcze dwa razy mi powiesz, że jestem genialna, to moje ego wyjebie w kosmos i nie wróci, lepiej uważaj.
Zachichotała, ale mimo tej przekory w głosie i słowach widać było, że naprawdę bardzo lubi pochlebstwa. No bo kto normalny ich nie lubił, nie? Nawet jeśli chodziło o pomysły w sprawie kradzieży beczek czy coś.
- Zwijamy się - powiedziała cicho, rozglądając się. Pokazała Scarlett przód wozu. - Będziesz udawać, że ciągniesz, a ja że pcham.
I zanim zorientowała się, jak głupio i nieodpowiednio to zabrzmiało, to już zdążyła ułożyć różdżką pod kurtką tak, żeby nikt jej nie zobaczył, i zaczęła próbę wyczarowania podmuchu powietrza, na tyle niewielkiego, by móc sterować wozem tak, jak chciała.
Kształowanie x2
Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana