• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[15.07.1972] Couldn't help myself

[15.07.1972] Couldn't help myself
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#8
21.01.2025, 03:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.05.2025, 17:40 przez Ambrosia McKinnon.)  
- Hm, coś w tym jest. No to niech będzie Boblin - pokiwała głową, bo w sumie to Maeve miała bardzo dużo racji w tym co mówiła. Ostatnie czego chciały to nie tyle Stanley, któremu wszystko by się mieszało, co biedny Francis który by się tym wszystkim niepotrzebnie stresował. A on był skałą na tym burzliwym oceanie zwanym Głębiną - należała mu się więc odrobina spokoju.

Cuda to był rarytas, nawet w świecie czarodziejskim, który przecież buchał magią z każdego niemal przedmiotu codziennego użytku. Co więcej, był to jeszcze rzadszy fenomen tutaj u nich, na Nokturnie, bo o wiele częściej jak cud można było tu znaleźć zagubioną klątwę albo nóż między żebrami. A mimo tego oto im się trafił - mówiący goblin Boblin, którego nawet nie musiały uczyć kolejnych pirackich formułek, aczkolwiek Rosie wciąż była za tym, żeby dokleić mu papugę. Nad czym powinny jednak popracować, to dykcja Boblina.

Goblin, jeśli miał coś więcej do dodania na temat sytuacji w której się znalazł, to niewiele miał na ten temat do powiedzenia. Przynajmniej nie więcej niż dotychczas, bo wydał z siebie parę charchotnięć, które można było odebrać dowolnie - czyli dokładnie tak, jak najbardziej pasowało odbiorcy. Ambrosia dlatego się uśmiechnęła, uważając że jej nowy nabytek właśnie zgadza się na wszystko co go czekało w świetliście malującej się przed nim przyszłości. Innej opcji w sumie nie miał.

- No, tak myślę - kiwnęła głowa, nie zamierzają poddawać w wątpliwość domysłów Changówny. - Ewentualnie, jeśli nie, to jest to jakaś pokrętna wersja posągu. Taki żart może? Wiesz, jakiś czas temu byłam w lesie i znalazłam tam taką pannę, w sensie posąg, na który jak się rzuciło zaklęcie rozpraszające to biegła sobie dalej, totalnie przerażona, ale potem znowu się zamieniała w kamień. Możemy spróbować go odczarować, ale nie sądzę by to cokolwiek pomogło, gdyż ponieważ dlatego że... eee... no taki goblin piechotą nie chodzi po prostu - uśmiechnęła się niewinnie. - Nie bój się, to co mówisz brzmi jak coś, o co można by się martwić, ale wcale nawet nie trzeba, bo zanim damy go Staszkowi, to ja bym oddała do preparacji - była prawie pewna, że kamiennie spojrzenie goblina wodzi rozpaczliwie od niej do azjatki. A nawet jeśli nie, to pewnie by tak robiło gdyby tylko mogło. McKinnon jednak nic sobie nie robiła i dalej wesołym tonem głosiła swoje propozycje na rozwiązanie stojącego przed nimi problemu. - Znam taki zakład rzemieślniczy, nazywa się Kościany Zamtuz i oni go tam wezmą i w środku wysuszą, żeby niepotrzebnie nie fikał i nie robił niespodzianek. A do gadania można go potem odpowiednio zakląć, zamiast zdawać się na ślepy los. Co ty na to?

To była propozycja wręcz idealna i wcale nie dlatego, że sama to zaproponowała - świadczyła o tym dość szybka zgoda Maeve, więc nie pozostawało im nic innego jak złapać na nowo goblina i zawinąć go w gobelin. Bo przecież nie mogły pozwolić, żeby Stanley zauważył co tam sobie nosiły, a na Podziemne najlepiej było zejść schodkami w piwnicy, a potem to już była prosta długa do Zamtuza. Znaczy może nie prosta, ale obie znały ścieżki na tyle dobrze, by nie musieć zastanawiać się w który zaułek skręcić.

Koniec sesji


she was a gentle
sort of horror
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (1660), Maeve Chang (1345), Pan Losu (42)




Wiadomości w tym wątku
[15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 01.04.2024, 01:23
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Pan Losu - 01.04.2024, 01:23
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 02.04.2024, 22:00
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 02.04.2024, 23:58
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 05.06.2024, 00:26
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 07.09.2024, 04:52
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 26.09.2024, 22:49
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 21.01.2025, 03:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa