22.01.2025, 00:45 ✶
Zatrzymał się na moment, gdy Nicholas znowu się odezwał. Nie dlatego, że chciał - zrobił to odruchowo. Nie odwrócił się jednak, by znowu na niego spojrzeć. Słuchał, lecz nie chciał patrzeć w jego kierunku. Jedna z jego dłoni powędrowała do jego twarzy. Przetarł ją, nie rozumiejąc po co nagle Travers zaczynał mówić mu ze szczegółami, co miał zrobić wtedy, by wrócić. To nie był konkurs, to że on wyciągnął tę rewelację z kapelusza nie oznaczało, że chciał się licytować. Chciał podkreślić, co musiał zrobić, by wrócić - również do niego. Czy ten zakuty łeb był na tyle zmrożony lodową taflą, że nie dostrzegał tego, co mu chciał przekazać?
- Nie korzystaj z niej w najbliższym czasie - powiedział cicho, zaciskając dłonie w pięści. Być może gdyby nie wspomniał o sercu, Rodolphus po prostu wzruszyłby ramionami i rzucił coś w stylu fascynujące, co pasowało bardziej do jego kuzyna, Louvaina, niż do niego samego. Milczał, powoli filtrując to, co mówił do niego Nick. Rozkładał wszystko na czynniki pierwsze, porządkował, zastanawiał się. I nie otwierał ust, dopóki ten nie wspomniał o herbacie. Dopiero teraz się odwrócił. Miał wiele pomysłów na to, jak można było umrzeć w celi, ale nie zamierzał się tym chwalić przed Nicholasem. Nie chciał go pouczać, nie chciał także mówić mu, że w korytarzu faktycznie była Cassandra i wręczyła mu zwój. Że korytarz nie był chroniony zaklęciami: przynajmniej nie w momencie, gdy on się obudził. - Nie. Chciałem zobaczyć, jak się czujesz. Czy nie nadwyrężyło to za mocno twojego zdrowia. Czy nie potrzebujesz, żebym jednak został na kilka dni, dopóki choroba nie odpuści. Ale skoro "żyjesz", jak sam mówisz...
Zawiesił głos, dopiero teraz mogąc unieść wzrok na tyle, by zmierzyć się ze spojrzeniem Nicholasa. Mówił mu to literalnie przez całe to spotkanie. Jebać Cassandrę, jebać Fawleyów i to pieprzone Mauzoleum - chciał się dowiedzieć jak najwięcej, by mógł ocenić, czy Nick poradzi sobie bez kolejnych omdleń i wywrotek we własnym mieszkaniu.
- Mieszkam teraz w Little Hangleton - powiedział w końcu, jakby to miało być odpowiedzią na wszystkie niezadane do tej pory pytania. Wpatrywał się w niego i badał, co teraz zrobi. Był pewny na 95%, że teraz oboje będą stać naprzeciwko siebie jak te osły i mierzyć się spojrzeniami. Ile mogli tak na siebie patrzeć? Godzinę? Dwie? Który w końcu pęknie i przerwie ciszę, powie coś wprost?
- Nie korzystaj z niej w najbliższym czasie - powiedział cicho, zaciskając dłonie w pięści. Być może gdyby nie wspomniał o sercu, Rodolphus po prostu wzruszyłby ramionami i rzucił coś w stylu fascynujące, co pasowało bardziej do jego kuzyna, Louvaina, niż do niego samego. Milczał, powoli filtrując to, co mówił do niego Nick. Rozkładał wszystko na czynniki pierwsze, porządkował, zastanawiał się. I nie otwierał ust, dopóki ten nie wspomniał o herbacie. Dopiero teraz się odwrócił. Miał wiele pomysłów na to, jak można było umrzeć w celi, ale nie zamierzał się tym chwalić przed Nicholasem. Nie chciał go pouczać, nie chciał także mówić mu, że w korytarzu faktycznie była Cassandra i wręczyła mu zwój. Że korytarz nie był chroniony zaklęciami: przynajmniej nie w momencie, gdy on się obudził. - Nie. Chciałem zobaczyć, jak się czujesz. Czy nie nadwyrężyło to za mocno twojego zdrowia. Czy nie potrzebujesz, żebym jednak został na kilka dni, dopóki choroba nie odpuści. Ale skoro "żyjesz", jak sam mówisz...
Zawiesił głos, dopiero teraz mogąc unieść wzrok na tyle, by zmierzyć się ze spojrzeniem Nicholasa. Mówił mu to literalnie przez całe to spotkanie. Jebać Cassandrę, jebać Fawleyów i to pieprzone Mauzoleum - chciał się dowiedzieć jak najwięcej, by mógł ocenić, czy Nick poradzi sobie bez kolejnych omdleń i wywrotek we własnym mieszkaniu.
- Mieszkam teraz w Little Hangleton - powiedział w końcu, jakby to miało być odpowiedzią na wszystkie niezadane do tej pory pytania. Wpatrywał się w niego i badał, co teraz zrobi. Był pewny na 95%, że teraz oboje będą stać naprzeciwko siebie jak te osły i mierzyć się spojrzeniami. Ile mogli tak na siebie patrzeć? Godzinę? Dwie? Który w końcu pęknie i przerwie ciszę, powie coś wprost?