Kochana Victorio,
u mnie wszystko dobrze. Mogę to powiedzieć tak samo jeśli chodzi o moje samopoczucie, jak i pracę, nawet jeśli w szpitalu zawsze bardzo dużo się dzieje i pochłania to lwią część mojej uwagi, bo obie wiemy, że beze mnie wszyscy by tam zginęli.
Cieszę się, mogąc przeczytać, że czujesz się lepiej, a doskwierająca ci przypadłość stała się chociaż odrobinę bardziej znośna. Tak samo mam nadzieję, że ciążący ci stan nie potrwa długo, a gdybym tylko mogła, sama dołożyłabym wszystkich starań, aby przyśpieszyć pracę jednostek odpowiedzialnych za znalezienie na niego antidotum.
Z pewnym zaskoczeniem przyszło mi natomiast czytać o wydarzeniu, które opisałaś. Oczywiście, znam panią Abott, ale wieści o spotkaniu Towarzystwa Herbologicznego jeszcze do mnie z jej strony nie dotarły. Ciężko mi jednak sobie obraz, który opisujesz głównie dlatego, jak bardzo abstrakcyjnie on brzmi. Samego pana Greengrassa kojarzę, jednak do tej pory nie wpływały na niego żadne skargi, a w klinice sprawdzał się jak należy. Tak samo jeśli chodzi o prowadzone przez niego wykłady.
Życzę ci, żeby spotkanie z panną Bones przebiegło pomyślnie i przyniosło ci same dobre nowiny. Spotkanie natomiast, brzmi jak to, czego nam brakowało od dłuższego czasu. Filiżanka herbaty rozwiązuje zaskakująco wiele problemów, więc proszę, podeślij mi pasujące ci daty i coś wymyślimy.