23.01.2025, 22:43 ✶
Pęd posłał Rodolphusa na podłogę, ale nim Charlie zaczął się cieszyć tym małym zwycięstwem i kopać przegranego, to złapano go za ramiona i podążył tropem przeciwnika, upadając na nim.
- Zamknij się! - Warknął, nie potrafiąc opanować się na tyle, by wykrzesać z siebie coś lepszego. - Sam jeszcze będziesz prosił!
I chociaż był na górze, starając się dosiąść Rodolphusa okrakiem, takie rozłożenie sił nie trwało długo. Był zbyt drobny, zbyt lekki i Lestrange nie miał większych kłopotów, by przeturlać się nad niego. Charlie poczuł pod plecami miażdżony ich ciężarem wosk, ale nie to było najważniejsze. Nie interesowały go nawet rozrzucone pudełeczka i słoiczki, w których tak dokładnie segregował swoje przybory. Tym miał martwić się później. Chwilowo musiał się skupić, by nie oberwać w twarz. Rolph miał nad nim przewagę, dominował, dociskając go do podłogi. Z jednej strony było to położenie beznadziejne, z drugiej zaś... całkiem kuszące.
Nie w głowie Charliemu były jednak miłostki, choć pierwszy napływ wściekłości zaczął mijać wraz z promieniującym bólem od pępka do kręgosłupa. Musiał zrzucić z siebie Lesrtange'a. Jego dłoń trafiła na pudełeczko, którym miotnął przed siebie, tak, by oślepić Rodolphusa i kupić sobie parę dodatkowych sekund na reakcję. Los chciał, że w pudełku był brokat - złoty, drobniutki, opadający powolutku, skrzący się milionem iskierek. Te złociste drobinki miały to do siebie, że łatwo było je aplikować, bo w "surowej formie" czepiały się wszystkiego, nie tylko wosku, ale również ubrań i skóry.
rzut na af
- Zamknij się! - Warknął, nie potrafiąc opanować się na tyle, by wykrzesać z siebie coś lepszego. - Sam jeszcze będziesz prosił!
I chociaż był na górze, starając się dosiąść Rodolphusa okrakiem, takie rozłożenie sił nie trwało długo. Był zbyt drobny, zbyt lekki i Lestrange nie miał większych kłopotów, by przeturlać się nad niego. Charlie poczuł pod plecami miażdżony ich ciężarem wosk, ale nie to było najważniejsze. Nie interesowały go nawet rozrzucone pudełeczka i słoiczki, w których tak dokładnie segregował swoje przybory. Tym miał martwić się później. Chwilowo musiał się skupić, by nie oberwać w twarz. Rolph miał nad nim przewagę, dominował, dociskając go do podłogi. Z jednej strony było to położenie beznadziejne, z drugiej zaś... całkiem kuszące.
Nie w głowie Charliemu były jednak miłostki, choć pierwszy napływ wściekłości zaczął mijać wraz z promieniującym bólem od pępka do kręgosłupa. Musiał zrzucić z siebie Lesrtange'a. Jego dłoń trafiła na pudełeczko, którym miotnął przed siebie, tak, by oślepić Rodolphusa i kupić sobie parę dodatkowych sekund na reakcję. Los chciał, że w pudełku był brokat - złoty, drobniutki, opadający powolutku, skrzący się milionem iskierek. Te złociste drobinki miały to do siebie, że łatwo było je aplikować, bo w "surowej formie" czepiały się wszystkiego, nie tylko wosku, ale również ubrań i skóry.
rzut na af
Rzut O 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
Rzut O 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana