23.01.2025, 23:43 ✶
Charles zrozumiał, że już wystarczy, że bitwa dobiegła końca. Nie była to nawet kwestia tego, że obaj mieli już dość, ale raczej niewątpliwej skuteczności brokatu. Nawet w najśmielszych przewidywaniach Charles nie był w stanie domyśleć się, że jego brokatowa bomba, zamiast grzecznie obsypać Rolpha i tym samym przypieczętować zwycięstwo Mulcibera, rozsypie się na jego własnej twarzy, gdy pudełeczko rykoszetuje.
Wiedział, jak wielkim problemem było zmycie brokatu z dłoni, gdy przypadkiem posypał się nim w czasie pracy. Wiedział, że wręcz niemożliwym było wywabienie go z ubrań, zaś nigdy nie miał okazji sprawdzić, czy dało się go usunąć z oczu, nosa, ust...
- Czekaj! - Próbował poprosić Rolpha, gdy jego świat nagle stał się o wiele bardziej złoty, niż było to dopuszczalne. Potrząsnął głową, starając się zrzucić z siebie lepkie drobinki, lecz bez sukcesu. Z wdechem wciągnął też iskierki głębiej, do gardła, co spowodowało napad kaszlu, przerywany próbami wyplucia tego, co wpadło mu do ust. Zacisnął powieki, gdy oczy zapiekły. - Puść mnie, faen! Poczekaj! Nic nie widzę! - Poskarżył się, wyjaśniając, bo spodziewał się, że Rodolphus zechce wykorzystać chwilę słabości.
Obsypanie taką ilością brokatu rzeczywiście nie było niczym przyjemnym i teraz pożałował, że chciał zrobić coś takiego Lestrange'owi. Pożałował, że w ogóle zwabił go do mieszkania i zmusił, by podniósł na niego pięści! To było niepotrzebne i przyniosło więcej szkód niż pożytku, szczególnie w momencie, gdy większość przyborów do tworzenia świeczek została albo rozsypana, albo zmarnowana w jakiś inny sposób.
- Czekaj, pomóż mi! - Zawołał, starając wyrwać ręce, by chociaż móc przetrzeć oczy!
Wiedział, jak wielkim problemem było zmycie brokatu z dłoni, gdy przypadkiem posypał się nim w czasie pracy. Wiedział, że wręcz niemożliwym było wywabienie go z ubrań, zaś nigdy nie miał okazji sprawdzić, czy dało się go usunąć z oczu, nosa, ust...
- Czekaj! - Próbował poprosić Rolpha, gdy jego świat nagle stał się o wiele bardziej złoty, niż było to dopuszczalne. Potrząsnął głową, starając się zrzucić z siebie lepkie drobinki, lecz bez sukcesu. Z wdechem wciągnął też iskierki głębiej, do gardła, co spowodowało napad kaszlu, przerywany próbami wyplucia tego, co wpadło mu do ust. Zacisnął powieki, gdy oczy zapiekły. - Puść mnie, faen! Poczekaj! Nic nie widzę! - Poskarżył się, wyjaśniając, bo spodziewał się, że Rodolphus zechce wykorzystać chwilę słabości.
Obsypanie taką ilością brokatu rzeczywiście nie było niczym przyjemnym i teraz pożałował, że chciał zrobić coś takiego Lestrange'owi. Pożałował, że w ogóle zwabił go do mieszkania i zmusił, by podniósł na niego pięści! To było niepotrzebne i przyniosło więcej szkód niż pożytku, szczególnie w momencie, gdy większość przyborów do tworzenia świeczek została albo rozsypana, albo zmarnowana w jakiś inny sposób.
- Czekaj, pomóż mi! - Zawołał, starając wyrwać ręce, by chociaż móc przetrzeć oczy!