To nie tak, że chciała komplementować brata, raczej nie wyczuł jej ironii, ale może to dobrze? Dzięki temu poczuł się bardziej pewny siebie, chociaż, czy w ogóle było to możliwe? Miał zdecydowanie zbyt wielkie ego, co powtarzała mu wiele razy. Czasem to bywało bardzo złudne.
- Zdecydowanie wolę być widzialna. - Odpowiedziała jeszcze do Basiliusa, który wspomniał o pelerynie. Urok osobisty był jej główną siłą, więc nie zamierzała z niego rezygnować. Taka peleryna? Zabrałaby jej wszystko to, co było w niej najlepsze, wolała zdecydowanie nie sięgać po takie metody.
- Skarabeusz na skrzynkę i faraon na właściciela brzmi zdecydowanie dużo mniej podejrzanie, myślę, że to lepsza opcja. - W końcu mieli się wmieszać w towarzystwo mugoli, powinni krakać tak jak oni. Zdecydowanie to wydawało jej się być mniej kontrowersyjne.
Limuzyna w końcu dojechała do celu. Cóż, zaraz powinni znaleźć się w środku, o ile jakoś uda im się to ugrać. Nie ułatwiał tego wcale fakt, że mieli maga na swoich usługach, kto wie, w jaki sposób zabezpieczył teren przyjęcia.
- Cieszę się Theo, że doceniasz moją sukienkę. - Nie spodziewała się tego po bracie, bo raczej nie należał do osób, które myślały szczególnie przyszłościowo. Brakowało jej tylko tego, żeby przeskakiwała płot i nie daj Merlinie wylądowała podczas tej czynności na swojej ślicznej buźce. Miała świadomość, że w jej przypadku mogło to być bardzo problematyczne, bo nie umiała skakać, była stworzona do zupełnie innych rzeczy.
Wysiadła z limuzyny tuż za bratem. Poprawiła sukienkę, a później, cóż, mieli działać razem, więc wsunęła mu swoją dłoń pod ramię, dzięki czemu wyglądali jak para.
- Niesamowite przyjęcie, nie mogłam się doczekać, aż w końcu trafimy do środka, widzę, że jesteśmy na liście o tutaj... - Nachyliła się, aby pokazać palcem jakieś nazwiska, które wpadły jej w oko jako pierwsze. Zaczęła mówić, bardzo szybko, bardzo pewnym tonem głosu, poprawiła również dekolt swojej sukienki, a właściwie to przesunęła go jeszcze niżej, tak, żeby, mężczyzna, który wpuszczał gości miał na co popatrzeć.
Jej brat próbował sztuczek związanych z zauroczeniem i właściwie ona też podążała tą drogą, tylko, że wybrała inna drogę, inny rodzaj zauroczenia, wiedziała, że mężczyźni - cóż nie byli szczególnie skomplikowani dlatego sięgnęła po najprostsze metody.
Korzystam z charyzmy na 4, a przy okazji wspomagam się Kokieterią
Akcja nieudana
Sukces!