26.01.2025, 15:25 ✶
Charles dalej przemywał twarz, ale brokat, który przylgnął do skóry, nie chciał tak łatwo dać się spłukać. Złapawszy za ręcznik, Charlie wytarł twarz, lecz sprawiło to tylko, że część proszku przeniosła się na materiał.
- I jak? - Zapytał, patrząc na Rolpha. Przynajmniej widział już odrobinę na oczy, choć te miał przymrużone i zaczerwienione. - Nie wiedziałem, że trafię na brokat. - Przyznał się wprost, trąc rąbkiem ręcznika policzek. - Dobrze się stało, że spadł na mnie. - Dodał. Brokat był problematyczny, a do tego zupełnie nie pasował do Rodolphusa! Zdecydowanie nie w tym kolorze, może srebrny byłby lepszy. Charles nie chciał skrzywdzić Lestrange'a na stałe, nie teraz, gdy doszedł już do przytomności i chęć mordu nie przysłaniała mu świata. - Może poczekam na Leonarda... niech zobaczy, co da się zrobić, potem pójdę do Munga, jeśli mnie wyśle. A ty, nie potrzebujesz Munga? - Zatroszczył się. Nie chciał przeceniać swoich możliwości, najwyraźniej nic Rolphowi nie złamał, ale to nie znaczyło, że będzie dobrze wyglądał ze śliwką pod okiem.
Na nowo pochylił się nad umywalką, by dalej rozprzestrzeniać brokat dookoła siebie.
- Ja też mam brata, ale nie biłem się z nim... aż tak. Wiesz co... chyba trafiłeś mnie w coś. - Pożalił się, bo skupiony na twarzy, zapomniał na chwilę o brzuchu i plecach. - Aż mnie mdli, ale to nic. Należało mi się. - Dodał, zaś ton miał niepoważnie wesoły.
Nie mógł jednak cieszyć się na wspomnienie Baldwina Malfoya. Ten człowiek stał się cieniem na jego życiu i naprawdę chciałby pokazać mu, jak bardzo go nie cierpi! W tym celu musiałby iść do jego domu i wciąż zamierzał to zrobić, lecz może nie tej nocy.
- Sądzisz, że mógłby mi oddać? Rolph, ty go chyba nie znasz. - Mulciber źle zrozumiał słowa kolegi. - Nie byłoby po mnie, tylko po nim. Tata mówił mi, żebym uważał na Nokturnie, więc gdybym tam poszedł, to bym uważał. Póki nie znalazłbym Malfoya. Na Odyna, ty nie wyobrażasz sobie nawet, jak bardzo go nie cierpię. Do tego przyczepił się do mojej siostry, a ona nie chce mnie słuchać. Może... może ty mógłbyś jakoś na nią wpłynąć? - Postarał się znów spojrzeć na Lestrange'a, ale oczy piekły. - Nie mówię, że masz ją uwieść, ale może coś innego?
- I jak? - Zapytał, patrząc na Rolpha. Przynajmniej widział już odrobinę na oczy, choć te miał przymrużone i zaczerwienione. - Nie wiedziałem, że trafię na brokat. - Przyznał się wprost, trąc rąbkiem ręcznika policzek. - Dobrze się stało, że spadł na mnie. - Dodał. Brokat był problematyczny, a do tego zupełnie nie pasował do Rodolphusa! Zdecydowanie nie w tym kolorze, może srebrny byłby lepszy. Charles nie chciał skrzywdzić Lestrange'a na stałe, nie teraz, gdy doszedł już do przytomności i chęć mordu nie przysłaniała mu świata. - Może poczekam na Leonarda... niech zobaczy, co da się zrobić, potem pójdę do Munga, jeśli mnie wyśle. A ty, nie potrzebujesz Munga? - Zatroszczył się. Nie chciał przeceniać swoich możliwości, najwyraźniej nic Rolphowi nie złamał, ale to nie znaczyło, że będzie dobrze wyglądał ze śliwką pod okiem.
Na nowo pochylił się nad umywalką, by dalej rozprzestrzeniać brokat dookoła siebie.
- Ja też mam brata, ale nie biłem się z nim... aż tak. Wiesz co... chyba trafiłeś mnie w coś. - Pożalił się, bo skupiony na twarzy, zapomniał na chwilę o brzuchu i plecach. - Aż mnie mdli, ale to nic. Należało mi się. - Dodał, zaś ton miał niepoważnie wesoły.
Nie mógł jednak cieszyć się na wspomnienie Baldwina Malfoya. Ten człowiek stał się cieniem na jego życiu i naprawdę chciałby pokazać mu, jak bardzo go nie cierpi! W tym celu musiałby iść do jego domu i wciąż zamierzał to zrobić, lecz może nie tej nocy.
- Sądzisz, że mógłby mi oddać? Rolph, ty go chyba nie znasz. - Mulciber źle zrozumiał słowa kolegi. - Nie byłoby po mnie, tylko po nim. Tata mówił mi, żebym uważał na Nokturnie, więc gdybym tam poszedł, to bym uważał. Póki nie znalazłbym Malfoya. Na Odyna, ty nie wyobrażasz sobie nawet, jak bardzo go nie cierpię. Do tego przyczepił się do mojej siostry, a ona nie chce mnie słuchać. Może... może ty mógłbyś jakoś na nią wpłynąć? - Postarał się znów spojrzeć na Lestrange'a, ale oczy piekły. - Nie mówię, że masz ją uwieść, ale może coś innego?