26.01.2025, 18:59 ✶
– Abraksanów też – powiedział, marszcząc brwi w geście, który jednoznacznie sugerował, że naprawdę myśli o tym nieco głębiej, niż powinien, ale zaraz potem spojrzał na Brennę z Bardzo Poważną Miną. – Brenno, może po prostu źle się wyraziłem. Nie rób niczego, co jest związane z rzucaniem noży, chyba że będzie to wyższa konieczność.
Już widział, jak potem będzie musiał przyszywać jej ucho, a ucho okaże się przeklętego i zacznie uciekać. I to na pewno, nawet nie w piątek trzynastego.
Sytuacja prezentowała się... Bywało gorzej, ale teraz też nie było dobrze i już Basilius sięgał po różdżkę, aby spróbować rozproszyć zaklęcie, albo chociaż stworzyć barierę, która oddzieli ich od wpływu muzyki, gdy Brenna nagle zrobiła kilka kroków do przodu, a potem... Nie, nie, nie. On wcale nie chciał teraz tańczyć!
Z tym, że nie za bardzo mógł przestać tańczyć. Początkowo, potrafił się opierać, ale gdy Brenna pociągnęła go ze sobą i zaczęli razem schodzić w dół, Basilius szybko odkrył, że jego ciało nie buntuje się przeciwko tańcu, a akiejkolwiek idei, że mógłby przestać tańczyć.
– Tak, miałem pomysł, aby spróbować to rozproszyć – mruknął do swojej partnerki w tańcu i klątwie, a potem mocniej złapał jej ręce, tak aby nie zaczęli tanecznie wędrować w inne rejony namiotu.
– Proszę się nie martwić! Mamy wszystko pod kontrolą — krzyknęła, już po angielsku, kobieta w złotej sukni, co najwyraźniej szalenie rozbawiło brodacza.
– Tak? Inez, już go tak nie broń! Nic nie jest pod kontrolą! Zepsuł wszystko i na pewno nie wróci to samo do normy!
– Naprawię to! – odparował wąsacz.
Cała trójka tańczyła teraz w kółku.
Basilius westchnął cicho, zastanawiając się czy jeśli zacznie tańczyć bardziej intensywnie, to w końcu nie zasłabnie i nie będzie w ten sposób wolny od tego. Była to jednak taktyka, którą zapewne nie warto było tak szybko testować.
– Spróbujmy wrócić na górę – rzucił do Brenny. – Tam czar jest słabszy i może udałoby mi się wyciągnąć różdżkę, albo... – Skrzywił się, obracając czarownicę w miejscu. – Albo spróbujemy wpaść na instrumenty, tak aby je zepsuć.
Już widział, jak potem będzie musiał przyszywać jej ucho, a ucho okaże się przeklętego i zacznie uciekać. I to na pewno, nawet nie w piątek trzynastego.
Sytuacja prezentowała się... Bywało gorzej, ale teraz też nie było dobrze i już Basilius sięgał po różdżkę, aby spróbować rozproszyć zaklęcie, albo chociaż stworzyć barierę, która oddzieli ich od wpływu muzyki, gdy Brenna nagle zrobiła kilka kroków do przodu, a potem... Nie, nie, nie. On wcale nie chciał teraz tańczyć!
Z tym, że nie za bardzo mógł przestać tańczyć. Początkowo, potrafił się opierać, ale gdy Brenna pociągnęła go ze sobą i zaczęli razem schodzić w dół, Basilius szybko odkrył, że jego ciało nie buntuje się przeciwko tańcu, a akiejkolwiek idei, że mógłby przestać tańczyć.
– Tak, miałem pomysł, aby spróbować to rozproszyć – mruknął do swojej partnerki w tańcu i klątwie, a potem mocniej złapał jej ręce, tak aby nie zaczęli tanecznie wędrować w inne rejony namiotu.
– Proszę się nie martwić! Mamy wszystko pod kontrolą — krzyknęła, już po angielsku, kobieta w złotej sukni, co najwyraźniej szalenie rozbawiło brodacza.
– Tak? Inez, już go tak nie broń! Nic nie jest pod kontrolą! Zepsuł wszystko i na pewno nie wróci to samo do normy!
– Naprawię to! – odparował wąsacz.
Cała trójka tańczyła teraz w kółku.
Basilius westchnął cicho, zastanawiając się czy jeśli zacznie tańczyć bardziej intensywnie, to w końcu nie zasłabnie i nie będzie w ten sposób wolny od tego. Była to jednak taktyka, którą zapewne nie warto było tak szybko testować.
– Spróbujmy wrócić na górę – rzucił do Brenny. – Tam czar jest słabszy i może udałoby mi się wyciągnąć różdżkę, albo... – Skrzywił się, obracając czarownicę w miejscu. – Albo spróbujemy wpaść na instrumenty, tak aby je zepsuć.