• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather

[02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather
Gówniara z miotełką
She had a mischievous smile, curious heart and an affinity for running wild.
wiek
21
sława
VI
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
BUMowiec
Heather mierzy 160 cm wzrostu. Jest bardzo wysportowana, od dzieciaka bowiem lata na miotle, do tego zawodowo grała w quidditcha. Włosy ma rude, krótkie, nie do końca równo obcięte - gdyż obcinał je Charlie po tym, jak większość spłonęła podczas Beltane. Twarz okrągłą, obsypaną piegami, oczy niebieskie, czają się w nich iskry zwiastujące kolejny głupi pomysł, który chce zrealizować. Porusza się szybko, pewnie. Ubiera się głównie w sportowe rzeczy, ceni sobie wygodę. Głos ma wysoki, piskliwy - szczególnie, kiedy się denerwuje. Pachnie malinami.

Heather Wood
#2
27.01.2025, 01:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.01.2025, 01:11 przez Heather Wood.)  

Heather w przeciwieństwie do swojego narzeczonego nie stresowała się zupełnie niczym. Codziennie była gotowa na nowe wyzwania, które gwarantowała jej praca brygadzistki. Okazało się, że odnalazła się w niej wyjątkowo dobrze, miała jakiś ukryty talent, czy coś. To nie tak, że czasami nie brakowało jej tej całej otoczki, którą niósł ze sobą świat sportu, jako gwiazda quidditcha zdecydowanie mogła dużo więcej, niżeli zwyczajna brygadzistka, jednak nie było, aż tak źle jak zakładała. Zresztą nie dawała o sobie zapomnieć, ciągle więc mogła korzystać z profitów jakie niosła ze sobą jej barwna przeszłość. Kiedyś częściej zastanawiała się nad tym, czy nie chciałaby wrócić do gry zawodowo, ostatnio jednak powoli przestawała wracać do tego tematu. Jako funkcjonariuszka magicznej policji była zdecydowanie bliżej problemów zwykłych ludzi i chyba zaczynała to lubić. Zresztą nie omijały jej również wystawne przyjęcia dla gwiazd sportu, nadal była na nie zapraszana, bo przecież jej matka mimo swojego wieku ciągle grała, a ojciec tworzył najwspanialsze miotły w Wielkiej Brytanii, nadal było dla niej miejsce w tym świecie.

Odpowiadało jej to, że dużo się działo. Ostatnio zgłoszeń było coraz więcej, nie była odsyłana jedynie do wystawiania mandatów za źle zaparkowane miotły, czy do ogarniania pijanych jegomości. Chcąc nie chcąc, Ministerstwo musiało nieco zmienić swoje działania, brakowało im przecież rąk do pracy. Dla Rudej było to całkiem przyjemnym rozwiązaniem, mogła angażować się dzięki temu w poważniejsze sprawy. Zresztą miała sporo szczęścia, że trafiła na taką partnerkę, uczyła się od najlepszych, więc wierzyła w to, że kiedyś uda jej się dojść wyżej w zawodowej hierarchii, w sumie to zaczęła marzyć o tym, że kiedyś zostanie aurorką, ale do tego była jeszcze długa droga. Nabywała jednak doświadczenia, może nie oficjalnie, bo przecież nie mogłaby wpisać w swoim życiorysie tego, że walczyła z czarnoksiężnikami jako członkini Zakonu Feniksa, ale miała świadomość, że to doświadczenie może jej się przydać w przyszłości. Na pewno będzie błyszczeć podczas kursu aurorskiego.

Ten dzień się powoli kończył, właściwie to nie kończył, po prostu jej zmiana zmierzała ku końcowi, musiała tylko wrócić do biura, by wypełnić papiery, ziewając przy tym co chwilę, bo była to ta część pracy za którą przepadała najmniej. Niestety i te obowiązki musiała odbębnić.

Zaliczyły z Brenną szybki patrol, ktoś sugerował, że jakiś jegomość zamierzał wysadzić sklepik z eliksirami, jak się okazało, był to jedynie drobny wypadek przy pracy i sytuacja szybko została opanowana, więc nie musiały przeprowadzać tam żadnego śledztwa. Mogły więc wrócić do biura.

Nie wiedzieć czemu, gdy tylko pojawiła się w biurze została poproszona przez recepcjonistką o pójście za nią. Nie spodziewała się, że coś przeskrobała, w pracy raczej starała się być odpowiedzialna i nie zwracać na siebie uwagi, kobieta dosyć szybko oznajmiła jej, że ktoś na nią czeka. To nieco jej ulżyło, chociaż nie do końca, bo rzadko kiedy jej bliscy pojawiali się w tym miejscu.

Gdy wyszła na korytarz usłyszała głos Camerona nim jeszcze zdążyła dostrzec jego sylwetkę. Rozpromieniła się od razu, gdy go zauważyła, a w sumie to kiedy on zobaczył ją.

Nie miała pojęcia czemu powinna zawdzięczać taki entuzjazm, z którym ją przywitał, ale nie brzmiało to tak, jakby wydarzyło się coś złego. Uśmiechnęła się więc szeroko, w dupie miała to, że ktoś mógł stwierdzić, że są zbyt głośno. To był w końcu jej narzeczony! - CAMERON. - Odkrzyknęła do niego, odwróciła się jeszcze do recepcjonistki i kiwnęła jej głową na znak, że już sobie poradzi i tamta może odejść.

Coś większego musiało się wydarzyć, skoro reagował w ten sposób. - Ty i ja, tak to my. - Odpowiedziała jeszcze na jego komentarz, nie przestawała iść w jego stronę, chociaż Lupin na chwilę się po coś wrócił. Ciekawe, nie miała zielonego pojęcia, co się działo.

Wepchnął jej w dłoń kopertę, którą od razu otworzyła, żeby dowiedzieć się o co właściwie chodzi. Bardzo szybko przejechała wzrokiem po tekście, mrugnęła przy tym kilka razy, jakby nie mogła uwierzyć w to, co przeczytała. Pamiętała o tym szamponie, zresztą sama z niego korzystała przy okazji tego, jak walczyła ze swoimi włosami po tym co stało się podczas Beltane, miała wrażenie, że Cameron stworzył go i dopracowywał specjalnie dla niej, jak widać to okazało się jednak być czymś więcej, bo jego szampon został doceniony. Niesamowite.

- Ja pierdole, wygrałeś mieszkanie?! - Próbowała to ogarnąć, ale to była naprawdę spora nagroda, na Pokątnej? Kurde, niesamowite, musiało kosztować fchuuuuj hajsu. Wiedziała, że te nieruchomości nie należały do tanich.

- Wiedziałam, że mam najzdolniejszego narzeczonego na świecie. - Cmoknęła go w policzek, a później zaczęła podskakiwać w miejscu. - To nie było szczęście, przecież to coś więcej, jesteś po prostu super mądry i umiesz tworzyć niesamowite rzeczy. - Rzuciła w między czasie unosząc nieco ton głosu. Od zawsze wiedziała, że stać go na wiele, był przecież taki mądry i niesamowity. - Mieszkanie na Pokątnej to nie są tanie rzeczy, ten Twój szampon działa cuda, nie dziwię się, że go docenili. - W końcu testowała go na sobie, miała świadomość, w jaki sposób działał.

- Bez tego też byliśmy bogaci, ale teraz jesteśmy bardziej. Zamierzasz tam zamieszkać? - To było chyba istotne pytanie, i czy widział dla niej miejsce w tym mieszkaniu? To też ważne, w końcu ostatnio zmienili status swojej relacji, więc w sumie dobrze by było chyba, gdyby ze sobą zamieszkali, tyle, że jakoś wcześniej o tym nie rozmawiali, a aktualnie nadarzyła się ku temu idealna okazja.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (1557), Heather Wood (1636)




Wiadomości w tym wątku
[02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather - przez Cameron Lupin - 25.01.2025, 00:08
RE: [02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather - przez Heather Wood - 27.01.2025, 01:08
RE: [02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather - przez Cameron Lupin - 06.02.2025, 21:53
RE: [02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather - przez Heather Wood - 07.02.2025, 00:37
RE: [02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather - przez Cameron Lupin - 20.06.2025, 23:46
RE: [02/09/1972] Bulioner z przypadku || Cameron & Heather - przez Heather Wood - 21.07.2025, 22:10

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa