Wiele się zmieniło podczas tego jednego dnia. Nie, żeby jej to szczególnie przeszkadzało, bo przecież tego właśnie chciała, zależało jej na tej zmianie, której pewnie kiedyś w ogóle nie wzięłaby pod uwagę. Ona taka nie była, nie miała takich marzeń... ta jasne. Wszystko mogło się zmienić, najwyraźniej i Geraldine w końcu stwierdziła, że czas najwyższy spróbować tego, co wydawało jej się być takie obce i nienaturalne. Miała spore nadzieje związane z tą dosyć sporą zmianą, którą wprowadziła do swojego życia, tak właściwie to teraz było ich wspólne życie? Chyba tak, zresztą już od jakiegoś czasu myślała o nich raczej jak o tandemie, a nie osobnych bytach, co było całkiem zabawne, zważając na to, że przecież byli tylko przyjaciółmi. Nie myślało się jednak o przyjaciołach w ten sposób, nie szukało się pretekstów do tego, aby widywać się codziennie, przyjaciele nie zostawali u siebie na noc, gdy tylko nadarzyła się ku temu okazja. Teraz już wiedziała, że to nigdy nie miała być tylko i wyłącznie przyjaźń. Cóż, jakby te wszystkie znaki nie mówiły same za siebie.
Nawet przez moment nie brała pod uwagę opcji, w której mogłaby mu odmówić tej wspólnej kąpieli w morzu. Od razu stwierdziła, że nie ma innej możliwości, zresztą nigdy nie trzeba było jej długo namawiać do robienia czegoś niekoniecznie odpowiedniego. Miała świadomość, że to może okazać się nie do końca przyjemnym doświadczeniem, w końcu woda nie miała szansy się jeszcze nagrzać, ale czy ją to obchodziło? Nieszczególnie, chociaż właściwie przez chwilę, ten krótki moment, kiedy wpadli razem do morza pożałowała tej decyzji. Na szczęście dosyć szybko jakoś przyzwyczaiła się do tej nie do końca przyjemnej temperatury, no na tyle, o ile dało się do niej przyzwyczaić.
Pływanie pomagało, przynajmniej na chwilę. Nie czuła już tego chłodu, który ogarnął całe jej ciało, gdy znalazła się pod falami, mogło być tylko lepiej, tak, na pewno... miała nadzieję, że mózg jej nie zamarznie, chociaż, czy właściwie coś by to zmieniło, chyba nie bardzo.
Często podejmowała spontaniczne decyzje, to nie było dla niej raczej nowością, ale chyba nie zdecydowałaby się nigdy na coś takiego, przekonało ją tylko i wyłącznie towarzystwo Roisa. Ten wieczór dzięki temu stawał się jeszcze bardziej wyjątkowy, zresztą nie wiedzieć czemu miała wrażenie, że wszystko co razem robią takie jest. Każda, nawet najbardziej zwyczajna czynność zdawała się być przy nim zupełnie inna. Może naprawdę ją opętał, nie przeszkadzało jej to jednak wcale, tak właściwie czuła, że to było odpowiednie, że w końcu wszystko znajdowało się na swoimi miejscu.
Wierzyła, że czeka ich teraz bardzo dużo podobnych, idealnych chwil. Nie sądziła, że może być inaczej. Więź, która ich połączyła była bardzo silna, czuła to, zresztą od dawna wydawało jej się, że jest między nimi coś wyjątkowego i niespotykanego. Nie sądziła, że to minie, w tej chwili czuła, że są dla siebie stworzeni, i potwierdzało to wszystko to, co aktualnie działo się wokół nich.
Ten świecący plankton, rozgwieżdżone niebo praktycznie bez ani jednej chmurki, księżyc, który świecił zdecydowanie intensywniej niż każdego innego dnia, jakby naprawdę cały wszechświat im kibicował, i tej myśli zamierzała się trzymać.
W końcu udało im się dopłynąć do miejsca, przez które właściwie znaleźli się w wodzie. Stała na nogach, fale jednak co chwile uderzały w jej ciało przez co nie czuła chłodu, który przynosił wiatr, mimo, że woda była lodowata, to wiatr mógł tylko i wyłącznie wzmóc ten ziąb, który ogarniał ciało po wynurzeniu się, więc może nawet to i lepiej, że fale były takie wysokie.
Przeniosła wzrok na Roisa, który się z nią zgodził, tyle, że miała wrażenie, że patrzył zupełnie gdzie indziej, właściwie to wpatrywał się w nią... Uśmiechnęła się mimowolnie, była naprawdę szczęśliwa, chyba tak, jak jeszcze nigdy wcześniej.
Nie zastanawiała się zbyt długo nad swoim kolejnym gestem, przesunęła dłonią po wodzie tak, aby go nią ochlapać. - Wcale tam nie patrzyłeś. - Rzuciła nieco rozbawiona, bo była pewna, że spoglądał zupełnie gdzie indziej, niż ona.
- Spodziewałam się, że ten spektakl nie do końca cię interesuje. - To był całkiem niezły powód do tego, aby znaleźli się w wodzie, przynajmniej ją przekonywał, najwyraźniej Roise miał w tym zupełnie inny cel.