Heather wybrała się na krótką przebieżkę na miotle, właściwie to przelot nad Londynem. Musiała pozostawać w formie, w końcu sezon niedługo miał się rozpocząć. Musiała dbać o to, aby jej umiejętności pozostały na odpowiednim poziomie. Jako szukająca Harpii z Holyhead nie mogła sobie pozwolić na to, aby przestać wspinać się na wyżyny swojej sprawności fizycznej. Nawet zimą musiała trenować, pozostawać w ruchu, chociaż temperatura nie była szczególnie przyjemna, a wiatr mocno dmuchał jej w twarz. Była do tego przyzwyczajona, od małego w końcu spędzała niemalże cały rok na miotle.
Gdy wracała w stronę mieszkania przy ulicy Pokątnej jej uwagę zwróciło drzewko, które pojawiło się zupełnie znikąd. Fakt, zapomniała o tym, że co roku je tutaj stawali.
Chciała zobaczyć je z bliska, także bez chwili zawahania wylądowała na ziemi, zeskakując przy tym całkiem zwinnie z miotły. Złapała ją w dłoń i zbliżyła się do tego wyjebanego drzewa.
Gwizdnęła z uznaniem, w tym roku faktycznie się postarali, wybrali chyba najpiękniejsze drzewo ze wszystkich możliwych. Przez krótką chwilę sama podziwiała bombki, które się na nim znajdowały. W końcu stwierdziła, że dorzuci coś od siebie.
Ruda powiesiła na drzewku bombkę w kształcie złotego znicza, która poruszała swoimi skrzydełkami. Mało kto pewnie był w stanie znaleźć różnicę między tą bombką, a zniczem, który można było znaleźć na boisku.
Pomyślała życzenia. Cóż przede wszystkim zależało jej na tym, aby Charlie i Cameron spełnili swoje wszystkie marzenia. Charles miał się piąć w swojej karierze jako amnezjator, a Cameron zostać najwspanialszym stażystą w Mungu.Nie myślała o nikim więcej, bo to ta dwójka była dla niej najważniejsza, przynajmniej na ten moment, chłopcy byli całym jej światem. Jeśli chodzi zaś o marzenia dla siebie samej to jej marzeniem było to, aby Harpie z Holyhead zdobyły mistrzostwo Wielkiej Brytanii, chciała w końcu sięgnąć po puchar.
Uśmiechnęła się sama do siebie, po czym wskoczyła ponownie na miotłę i poleciała do domu, gdzie zamierzała zacząć się szykować do świątecznego wyjazdu.