29.01.2023, 00:36 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.01.2023, 00:37 przez Elliott Malfoy.)
—27/04/1972—
LIST PRZYNIÓSŁ BIAŁY KRUK, PRAKTYCZNIE Z SAMEGO RANA - tzn koło 8-9. JEST NAPISANY NA ZNAJOMEJ PAPETERII W KOLORZE KOŚCI SŁONIOWEJ, ALE NIE MA NA SOBIE ŻADNYCH SYMBOLI, TAK SAMO JAK KOPERTA.
Londyn, 27 kwietnia 1972
Drogi Eriku,
Niestety, drugą połowę kwietnia spędziłem pomiędzy pracą, a Mungiem, w normalnych warunkach zapytałbym z odpowiednim wyprzedzeniem, wybacz, nawet nie zauważyłem jak marzec przeszedł w kolejny miesiąc, a już maj zbliża się wielkimi krokami, tak samo jak obchody Beltane.
Zważając na tematykę święta mam wrażenie, że w pewnym momencie będę musiał ich jednak zostawić samych sobie (tak wiem, że napisałeś, abyśmy trzymali się razem, ale sam rozumiesz, wianki na głowę same się nie położą, same się też nie zdejmą). Niespecjalnie przeszkadzałoby mi przebywanie poza samym centrum święta - i tak nie mam, a zresztą nie wypada mi, z kim go celebrować - więc trzymam kciuki za to, że nie będziesz musiał zbyt wielu osób stawiać do pionu podczas festiwalu (a jak będziesz musiał, to przynajmniej ja tym razem zobaczę w pracy Ciebie, skoro Ty mnie już widziałeś - nowe doświadczenia są zawsze mile widziane).
Ah, no właśnie - dzień dobry.
Miłego dnia,
Elliott
PS. Właściwie czemu piszesz to z takim zmartwieniem, masz przeczucie, że coś nieprzyjemnego się wydarzy? Nie sądzę, aby podczas takich obchodów było dużo rannych, co najwyżej pijanych, ewentualnie, w najgorszym wypadku - poparzonych. Wybacz za ten brak strategiczno-śledczego myślenia, przy wyciąganiu teczek na dłużników niezbyt zdążyło mi się wykształcić, Panie detektywie.
odpowiedź na wiadomość
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦