01.02.2025, 00:42 ✶
Flint jest osobą głęboko wierzącą i wiara kieruje jego życiem. Najbardziej oczywistym sposobem obchodzenia Yule jest więc dla niego angażowanie się w cokolwiek, co w tym roku z okazji tego święta wymyślił kowen. Matka zabierała jego i siostrę do Whitecroft od dziecka, wychował się w tym kulcie i wsiąknął w niego już zupełnie - nie wyobraża sobie innego życia, właściwie to nie myśli o alternatywach. Brał udział w każdym obrzędzie, jaki się tam odbył, o ile w tym akurat roku coś go od tego nie odciągnęło, ale nie pozwoliłby na to, aby zrobiło to byle coś. To musiałaby być choroba rodziców, albo bardzo upierdliwy rejs, z którego zwyczajnie nie zdążył wrócić. Całkowicie pewnym jest jednak, że odległość od Londynu i kowenu nie sprawiła, że zapomniał o obrzędach. Minimalnym wkładem byłoby zapalenie świecy i pomodlenie się, co uważa za podstawę każdego święta wyróżnionego w cyklu Koła Roku, ale nawet na łajbie miałby przygotowane jakieś bardziej uroczyste jedzenie, żeby urządzić sobie z Kapitanem i Bosmanem małą wieczerzę. Jest to też jedyna moja postać z zamiłowaniem do takich pierdół, więc warto wspomnieć, że Flint z pewnością chodził po Hogwarcie w świątecznym sweterku w kiciusie i na domowej choince wieszał kiciusiowe bombki. Jako miłośnik obrzucania bliskich prezentami, Flint kultywował tę tradycję bardzo wiernie, aż do dnia narodzin jego córki. Odkąd na świecie pojawiła się Abigail, te akurat święta zaczęły kręcić się pod jej znakiem, bo najczęściej wypływa właśnie na zimę i odpowiednie prezenty na Yule to podstawa tego, żeby kruszyna o nim pamiętała i żeby nikt mu nie narzekał na to, że nie spędza z nią czasu. Dziewczynka praktycznie tonie więc w tym, co kupił jej dla zabicia cudzej irytacji i swojego poczucia winy, ale prawda jest taka, że podróże i obrzędy wciąż znajdują się w ten dzień ponad nią. Lubi tradycję wieszania bombek na noworocznym drzewku i wierzy w magiczną moc intencji - jest więc całkowicie przekonany, że zawieszone tam błyskotki mają energię potrzebną do spełniania marzeń.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr