Morpheus Longbottom
Gdy odradza się słońce. W tradycjach okultystycznych Yule to czas duchowego odrodzenia, symbolizujący zwycięstwo światła nad ciemnością, nadzieję oraz cykliczną naturę życia. Obrzędy i rytuały często podkreślają wewnętrzną przemianę, która następuje wraz z nadejściem nowego cyklu.
Jeszcze zanim nastąpi samo Yule, Morpheus wyznacza dzięki dokładnym obliczeniom oraz mapie nieba dokładną godzinę, w której dochodzi do przesilenia. Zawsze na ten moment udaje się w pobliże jednych z mniej uczęszczanych magicznych kręgów, aby odprawić rytuały Yule, zazwyczaj również składa krwawą ofiarę z ptactwa, które pali na ołtarzu, dla Słońca, wszechwidzącego oka, aby to miało siłę pokonać ciemności i powstać z mroków nocy następnego dnia.
Poza tym spędza czas Yule z rodziną. Zabierał dzieci swojego rodzeństwa na sanki, pomagał w dekorowaniu domostwa kolorowymi bibiułami oraz kokardami czy wycinaniu koślawych pierników. Obecnie raczej stroni od wykrawania ludzików foremkami, ale często przypatruje się przygotowaniom z kieliszkiem sherry. W latach wczesnej młodości przybywał tylko na wystawną kolację i znikał wcześnie, do pracowni na Horyzontalnej, o której już nigdy nie wspomina. Obecnie w późniejsze święta widuje się z rodziną Kelly, często do spółki z Anthonym i Jonathanem.
Rozmawia z rodziną, ale unika większych przyjęć; prezenty rozsyła sowami.
Większość czasu spędza sam, przy radiu, słuchając audycji i pijąc alkohol. To drugie zaczęło się od śmierci jego matki i pogłębia się, ale Morpheus nie jest głośnym pijakiem, więc ciężko to zauważyć. Rozkłada wtedy karty, parzy na nie, ale ich nie interpretuje. Prawie w ogóle nie śpi, licząc, że spełni w ten sposób swoje życzenia, nawet jeżeli w to zupełnie nie wierzy.
W święta zawsze nosi coś w kolorach czerwieni lub zieleni, odświętnie, a w jego perfumach przeważają nuty cytrusowe i jałowca, chociaż to pierwsze może być związane z ilością mandarynek, jakie spożywa, udając, że wcale nie musi zmieniać dawek insuliny przez świąteczne obżarstwo. Najbardziej cieszy się z uśmiechów rodziny i momentów, gdy śnieg przykrywa wszystko ciszą, a w powietrzu unosi się zapach grzanego wina oraz nadziei.