Och, dzieciaki z pewnością były bardzo dobrze wychowane i twoje młodych dorosłych z pewnością nie pogardziłoby możliwością pozostania w domu bez mamy na te parę dni, ale wcale w domu nie zostali, tylko zostali odesłani. Całe to zesłanie zostało otoczone ładną formułką "prośby od ciotki", której rodzeństwo nie pamiętało, a i dziwnym zbiegiem okoliczności prośbą od ciotki pojawiła się dzień po tym, jak Jessie dowiedział się o niepewnych zaręczynach swojej matki i ojca chrzestnego.
Od Electry. O zaręczynach dowiedział się od przyjaciółki. A jego przyjaciółka przeczytała o tym w gazecie. Gdyby jeszcze Rita i Theo o tym wiedzieli, ale najwidoczniej Charlotte Kelly uznała, że jej dzieci nie musiały wiedzieć o jej zaręczynach, nieważne, czy były one prawdziwe, czy nie. Bo przecież lepiej dowiedzieć się od kogoś innego, prawda?
-Sosu czosnkowego... - powtórzył, zaskoczony. -Jak dużo masz zamiar go robić?
Czy tego czosnku nie było trochę za dużo na "spróbowanie"?
-Ale chyba nie nudziłaś się pod naszą nieobecność, prawda? Jakieś ciekawe wyniki badań? - bo przecież Charlotte odesłała ich, według listu, również po to, by miała trochę więcej czasu na skupienie się nas badaniami. -Jak oni śmieli? Nie poprosili cię o pozowanie na okładkę... I DRUGA strona? Przecież to... kolejny skandal - mówił z udawanym przejęciem.
Odesłał Benjiego do pokoju. Przez chwilę patrzył, jak psiak niespiesznie podąża do jego pokoju i znika za ścianą, na swoje posłanie. Jessie westchnął cicho, sięgając po swoją szklankę i usiadł na podłodze, opierając się plecami o szafki.
-Wiesz, o czym mówię. Skończyły się wam prezenty ślubne, tak? Nie nosisz nowego pierścionka, więc o co chodzi? Zaręczyliście się, czy nie? I czy naprawdę muszę dowiadywać się o takich rzeczach od przyjaciółki?
Postukał paznokciem o szklankę.